Chińczyków trzymają się mocniej
  • Jacek PrzybylskiAutor:Jacek Przybylski

Chińczyków trzymają się mocniej

Dodano: 
Flagi USA i Chin w Pekinie
Flagi USA i Chin w Pekinie Źródło: PAP/EPA / MARK R. CRISTINO
Kolejne wariactwa Donalda Trumpa ze spokojem obserwuje Xi Jinping. Do Chin w interesach zmierzają bowiem przedstawiciele nie tylko krajów azjatyckich, lecz także czołowych państw Unii Europejskiej, a także Kanady czy Wielkiej Brytanii.

Chiński produkt krajowy brutto wzrósł w ciągu minionego roku o 5 proc. – wynika z najnowszych danych podanych oficjalnie przez statystyków w Pekinie. To wynik zgodny z założeniami władz Państwa Środka. To jednocześnie rezultat, o którym wielu przywódców kraju Zachodu może tylko pomarzyć. Eksperci zwracają jednak uwagę, że tempo wzrostu hamuje. I rzeczywiście w trzecim kwartale rozwój chińskiej gospodarki spowolnił do 4,8 proc., a PKB w czwartym kwartale 2025 r. był „tylko” o 4,5 proc. wyższy niż w tym samym okresie roku 2024. Wielu komentatorów zauważa zatem, że „chiński smok złapał zadyszkę”, a część ostrzega nawet, że jeśli druga największa gospodarka świata kichnie, to wywoła katar (czytaj: stagnację) w wielu innych rejonach globu.

Podobne diagnozy stawiane są co prawda od kilku lat, ale nie można ich lekceważyć. Nie robią tego same chińskie władze, które są doskonale świadome problemów, z którymi boryka się ich gospodarka. Słabszy popyt wewnętrzny, malejące inwestycje, malejąca liczba pracowników oraz konsumentów czy strukturalna nierównowaga gospodarki to poważne wyzwania. Chinom ciąży również kryzys na rynku nieruchomości. Niezbyt optymistyczni są także menedżerowie potężnych firm – w grudniu wskaźnik PMI dla przemysłu skurczył się do 49 punktów, czyli najniższego poziomu od sześciu miesięcy (dla porównania: PMI dla przemysłu w strefie euro w grudniu wyniosło 44,2 pkt).

Aby utrzymać prowzrostową politykę, rząd w Pekinie utrzymuje niski kurs juana, dzięki któremu chińskie towary z powodzeniem podbijają zagraniczne rynki. Już w roku 2025 wzrost gospodarczy został w dużej mierze osiągnięty dzięki eksportowi, zwłaszcza do państw innych niż Stany Zjednoczone. Efekt? Nadwyżka handlowa wynosząca aż 1,19 bln (sic!) dolarów amerykańskich.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także