– Nie ufamy Rosji. Oni cały czas kłamią i trzeba być naprawdę bardzo ostrożnym w rozmowach z nimi – powiedział Domański agencji Reuters. Zaznaczył jednocześnie, że nie kwestionuje prawa amerykańskiej prezydencji w G20 do zapraszania gości na szczyt.
Obecność rosyjskiego ministra spotkała się ze sprzeciwem części europejskich delegacji. Domański wskazał, że Rosja jest agresorem w wojnie przeciwko Ukrainie, dlatego rozmowy z jej przedstawicielami byłyby dla niego bardzo trudne.
![]()
Rosja przy stole rozmów G20. Minister niezaproszony do zdjęcia
W proteście przeciwko udziałowi Siłuanowa przedstawiciele europejskich państw sprzeciwili się jego obecności na tradycyjnym wspólnym zdjęciu uczestników spotkania. Ostatecznie tzw. family photo wykonano bez rosyjskiego ministra.
Krytycznie do udziału Siłuanowa odniósł się także niemiecki minister finansów i wicekanclerz Lars Klingbeil. Ocenił, że jego obecność wysyła niepokojący sygnał dotyczący podejścia USA do współpracy z Europą w sprawie sankcji wobec Rosji.
Siłuanow odbył podczas spotkania rozmowę z sekretarzem skarbu USA Scottem Bessentem. Według źródła Reutersa Bessent miał jasno powiedzieć rosyjskiemu ministrowi, że nie ma możliwości uzyskania przez Rosję ulg gospodarczych ani zawarcia porozumień w innych sprawach do czasu zakończenia wojny w Ukrainie.
Pierwsza taka sytuacja w USA od początku wojny na Ukrainie
Spotkanie ministrów finansów G20 w Asheville w Karolinie Północnej odbywa się pod przewodnictwem USA i koncentruje się m.in. na kwestiach wzrostu gospodarczego, zadłużenia oraz globalnych nierówności gospodarczych.
Obecność rosyjskiego przedstawiciela przy stole rozmów stała się jednym z głównych tematów szczytu, bo to pierwsza taka sytuacja od czasu rozpoczęcia przez Moskwę pełnoskalowanej inwazji na Ukrainę.
Polska została zaproszona na szczyt G20 w USA przez prezydenta Donalda Trumpa.
Czytaj też:
Pieskow poucza Polskę. "W G20 nie ma miejsca na wypaczenia"
