Końca nie widać
  • Piotr SemkaAutor:Piotr Semka

Końca nie widać

Dodano: 
Plac Anhalcki, gdzie dotąd samotnie stały resztki przedwojennego dworca, ma być wypełniony muzeum niemieckiej emigracji. Jak widać, miejsca na ewentualny polski pomnik nie zostało zbyt wiele
Plac Anhalcki, gdzie dotąd samotnie stały resztki przedwojennego dworca, ma być wypełniony muzeum niemieckiej emigracji. Jak widać, miejsca na ewentualny polski pomnik nie zostało zbyt wiele Źródło: Materiały prasowe
Czy przyjęta niedawno przez Bundestag ustawa o utworzeniu centrum pamięci o ofiarach niemieckiej okupacji Europy zamyka drogę do powstania w Berlinie pomnika polskich ofiar drugiej wojny światowej? Czy "polski projekt", który 30 października rozpatrzy Bundestag, ma szanse na realizację? Niestety, niewiele na to wskazuje.

"Umocnić pamięć o ofiarach niemieckiej wojny na wyniszczenie". Tak nazywa się ustawa Bundestagu przyjęta 9 października br., która zobowiązuje władze państwowe do przedstawienia propozycji muzeum, mającego upamiętnić ofiary niemieckiej okupacji Europy i północnej Afryki. Nazwa ustawy z użyciem słowa „wojna na wyniszczenie”, po niemiecku Vernichtungskrieg, używa określenia, które dotąd stosowane było głównie wobec niemieckiej okupacji terenów ZSRS z położeniem nacisku na eksterminację Żydów. Uzasadnienie ustawy mówi jednak o znacznie większej liczbie tragicznych wydarzeń. Mowa jest o Polsce jako pierwszej ofierze "fanatycznej polityki i rasistowskiej ideologii Lebensraumu". Wspomniane też jest powstanie warszawskie i zniszczenie Warszawy. Autorzy ustawy podkreślają, że zamiarem niemieckiego okupanta "od początku było całkowite zgładzenie państwowości Polski, a terroru, który towarzyszył realizacji tych zamierzeń, nie da się porównać z niczym innym w historii nazistowskiej polityki okupacyjnej w Europie".

Cały artykuł dostępny jest w 43/2020 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także