W połowie lipca szef polskiego rządu złożył ofertę pomocy dla poszkodowanych mieszkańców północno-wschodnich terenów Niemiec.
– Wobec tej rzeczywiście trudnej sytuacji w Niemczech, w szczególności w Nadrenii Północnej-Wesfalii oraz w Belgii, polski rząd, a konkretnie pan premier Mateusz Morawiecki wczoraj jeszcze złożył po pierwsze wyrazy solidarności naszym niemieckim partnerom, ale po drugie też ofertę pomocy, gdyby taka pomoc była potrzebna – informował wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk podczas jednej z konferencji prasowych.
Początkowo rząd w Berlinie nie chciał korzystać z zagranicznej pomocy. Teraz jednak okazało się, że polscy strażacy będą pomagać w usuwaniu szkód, jakie u naszych wschodnich sąsiadów wyrządziła katastrofalna powód.
Pomoc dla Niemiec
"Realizując obietnicę pomocy, którą złożyłem Kanclerz A. Merkel, Polska wysyła dziś do Niemiec strażacką grupę ratowniczą i 70 urządzeń do osuszania zalanych obiektów, aby pomóc naszym sąsiadom uporać się ze skutkami tragicznych powodzi w Nadrenii Północnej-Westfalii" – napisał premier Morawiecki w mediach społecznościowych.
Katastrofalne powodzie
Ponad tydzień temu nad terenem Nadrenii Północnej-Westfalii i Nadrenii-Palatynatu przeszły katastrofalne burze. W ich wyniku doszło do zalania dużej części terenów mieszkalnych oraz gigantycznych zniszczeń. Według szacunków niemieckich władz zginęło co najmniej 170 osób, a straty materialne wynoszą przynajmniej 4,5 mld euro.
Jednak, jak podają niemieckie media, to nie koniec liczenia strat. Obecne wyliczenia nie obejmują bowiem szkód, jakie powódź błyskawiczna spowodowała w Saksonii i Bawarii. Powodem ogromnych zniszczeń były także osunięcia ziemi, które powstały w wyniku powodzi.
Niemcy to niejedyny kraj, który został poszkodowany w wyniku gwałtownych opadów. Powodzie zaatakowały również Belgię i Luksemburg.
Również mieszkańcy Polski zmagali się z żywiołem. Z powodu burz duże straty odnotowano w Małopolsce, Łódzkiem oraz na Mazowszu.
Czytaj też:
Premier o negocjacjach z Porozumieniem: Tego zaakceptować nie mogęCzytaj też:
Morawiecki zabrał głos ws. Banasia: To byłby zawód
