Wyrok nie jest prawomocny. Cały proces zakończył się w obrębie jednej rozprawy.
Sąd przyznał, że bezpośrednią przyczyną wypadku było wtargnięcie dziewczynki na jezdnię, jednak podkreślił, że, gdyby oskarżony jechał z właściwą prędkością, do wypadku prawdopodobnie by nie doszło.
Kamil G. przekroczył prędkość o blisko 40 km/h. Sędzia tłumaczył, że ograniczenia prędkości obowiązują właśnie po to, żeby do takich sytuacji nie dochodziło. – Często nie zdajemy sobie sprawy, albo nie sięgamy wyobraźnią, że dziecko w odruchu wybiegnie na jezdnię za piłką. Albo, że osoba starsza, zamyślona, może wejść na jezdnię na czerwonym świetle. Właśnie po to są ograniczenia. Właśnie dlatego ktoś przewidział, że może dojść do sytuacji nagłych na drodze – uzasadniał.
Wypadek miał miejsce 1 lipca na ul. Targowej w Warszawie, ofiarą była 14-letnia Klaudia.
