Suchanow poinformowała o całej sytuacji na portalu społecznościowym. "Z cyklu "wizyty domowe" odc. 1. Najpierw zadzwoniła domofonem, k. 11, policja. Że chcą porozmawiać z 10 min. Mówię, że jestem w piżamie i w ogóle nie bardzo mam czas. Dobrze, to przyjdą później, mówią. Chwilę potem pukanie do drzwi. Panowie z ABW" – napisała.
Pisarka dodała, że funkcjonariusze przyszli do niej ws. jej posta o - jak to określiła - "jajogate". "Może zachodzić podejrzenie, że był on inspiracją dla NN do podpalenia biura Beaty Kempy, czyli kk 255 w zw. z 165. Że przyszli z wizytą ostrzegawczą. Zapytałam, czy do wszystkich komentujących fejsbukowiczów tak przychodzą. Nie. Pożyczyli wesołych świąt. Następny odcinek przeszukanko o 6.05 rano?" – zakończyła.
Czytaj też:
Rzucała jajkami w prezydenckie auta. "To daleko idący kompromis. Śniły mi się mołotowy"
