No i stało się: puszkokrążcy kolejny raz wylegli na ulice polskich miast i wsi. Być może nie wiecie, ale osoby owsiacze zbierały tym razem „dla zdrowych brzuszków naszych dzieci”. Uważamy to hasło za bardzo trafne i znaczące. Tyle że niepełne. Co więcej, sądzimy, że mogłoby to być hasło całej elyty III RP: „Dla zdrowych brzuszków naszych dzieci i dla naszych pełnych brzuszków”.
Skoro już o elycie. Nie wierzcie w hiobowe wieści rozsiewane tu i ówdzie o tym, że rozpad Polski 2050 zakończy się odwróceniem koalicji rządowej i nowym gabinetem PiS-PSL-Hołownia. Owszem, Polska 2050 ciężko pracuje nad tym, by zmienić się w Polskę 2025, owszem, Szymek chętnie przytuliłby jakieś stanowisko ważne i odegrał się na Złym Donaldzie z Sopotu, ale trzeci człon tej konstrukcji jeszcze nie dojrzał do zbiorów. Znaczy Peezel. Nie zmienia to faktu, że podobno i Adam Bielan, i Misiek Kamiński wierzą, że taka rekonstrukcja jest możliwa.
H istoria zabawna, a przez to smutna. Bo prawdziwa. Po opublikowaniu sondażu preferencji partyjnych, w którym omyłkowo wygrywał PiS, euforia w partii nie miała granic. Uznano, że jest to odpowiedź elektoratu na pokaz jedności. Rozdzwoniły się telefony od radnego do europosła, od działacza do prezesa. „Teraz to już z górki!” – wołano. Niestety, dwie godziny później okazało się, że wyniki PiS i PO były odwrócone. I wiecie co? Nikt do nikogo w partii wtedy jakoś nie dzwonił.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
