Ta tragedia wstrząsnęła Warszawą. Wyrok więzienia dla motorniczego

Ta tragedia wstrząsnęła Warszawą. Wyrok więzienia dla motorniczego

Dodano: 
Tragiczny wypadek z udziałem tramwaju w Warszawie
Tragiczny wypadek z udziałem tramwaju w Warszawie Źródło: PAP / Piotr Nowak
Zapadł wyrok ws. tragicznego wypadku na warszawskiej Pradze Północ, w którym śmierć poniósł 4-letni chłopiec. Na bezwzględne więzienie skazany został motorniczy.

Sprawa ma związek z wypadkiem, do którego doszło 12 sierpnia 2022 roku na ul. Jagiellońskiej w Warszawie.

Tramwaj ciągnął przytrzasnął dziecko i ciągnął przez kilkaset metrów

To tam na przystanku Batalionu "Platerówek" drzwi tramwaju przytrzasnęły 4-letnie dziecko. Pojazd ciągnął chłopca przez ok. 420 metrów. Jego życia nie udało się uratować.

Zarzuty w sprawie usłyszał motorniczy. Robertowi S. zarzucono, że w czasie prowadzenia tramwaju korzystał z telefonu komórkowego oraz nieprawidłowo obserwował sytuację w obrębie ostatnich drzwi. Po ich zamknięciu nie upewnił się, że bez zagrożenia dla pasażerów może ruszyć z przystanku. Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanych mu czynów.

Motorniczy z wyrokiem 1,5 roku więzienia. To nie wszystko

Proces w sprawie przed Sądem Rejonowym Warszawa Praga-Północ trwał od kwietnia 2024. We wtorek zapadł wyrok. Motorniczy został uznany winnym i usłyszał karę 1,5 roku pozbawienia wolności. Ponadto orzeczono wobec niego zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na okres 4 lat. Musi też zapłacić po 100 tys. złotych zadośćuczynienia dla rodziców chłopca.

Wymiar kary, zdaniem sądu, jest uzasadniony lekceważeniem podstawowej zasady ruchu drogowego i nieostrożnością oskarżonego. Sąd wziął pod uwagę, że w niniejszej sprawie nie zaistniała żadna obiektywna trudność obserwacji sytuacji dziejącej się wokół tramwaju oraz brak jest osób, które przyczyniły się do wypadku – oceniła sędzia Katarzyna Wanat. Zwróciła ponadto uwagę, że systemy bezpieczeństwa w tramwaju działały prawidłowo, wagony miały aktualne badania techniczne, a warunki drogowe były dobre.

Przypomnijmy, że w czasie gdy doszło do tragedii 4-latek przebywał pod opieką babci, która miała zemdleć z przerażenia.

Po wypadku, który wstrząsną Warszawą głos zabrał prezydent miasta Rafał Trzaskowski. "Sercem i myślami jestem z rodziną kilkuletniego chłopca, który zginął w wyniku potwornego wypadku z udziałem tramwaju na Pradze-Północ. Zrobimy wszystko, aby pomóc służbom w wyjaśnieniu przyczyn tragedii" – napisał wówczas na Twitterze.

Czytaj też:
Wypadek polskiego autokaru na Słowacji. Jedna osoba nie żyje
Czytaj też:
Skandaliczny wyrok sądu w Rzeszowie. Warzecha: Fala głupoty narasta
Czytaj też:
"Niebezpieczny moment". Polska szykuje się na zakończenie wojny

Źródło: RMF 24
Czytaj także