O tym, że prezydent postanowił o przedłużeniu użycia Sił Zbrojnych do pomocy policji poinformowało w piątek (27 lutego) Biuro Bezpieczeństwa Narodowego.
"W okresie od dnia 1 marca 2026 r. do dnia 31 maja 2026 r., w związku z zaistniałymi aktami dywersji dotyczącymi infrastruktury kolejowej, zostaną użyte oddziały i pododdziały Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej do pomocy oddziałom i pododdziałom Policji" – napisano w dokumencie opublikowanym w Monitorze Polskim.
Wojsko pozostaje przy torach. Jest decyzja prezydenta
W ramach operacji "Horyzont" żołnierze wspierają policjantów i inne służby w patrolowaniu oraz monitorowaniu kluczowych odcinków torów i obiektów kolejowych. Do działań może zostać skierowanych – w zależności od potrzeb – do 10 tys. żołnierzy.
Misja rozpoczęła się jesienią ub.r. w odpowiedzi na incydenty na torach. W dniach 15-17 listopada na trasie Warszawa-Lublin (wieś Mika) doszło do aktu dywersji: eksplozja ładunku wybuchowego zniszczyła tor kolejowy. W okolicach Puław uszkodzona linia trakcji doprowadziła do wybicia szyb w jednym z wagonów. Pociąg z 475 pasażerami musiał nagle hamować.
Tusk: Dwaj Ukraińcy odpowiedzialni za sabotaż na kolei
Premier Donald Tusk poinformował, że za aktem dywersji na kolei stoi dwóch Ukraińców współpracujących z rosyjskim wywiadem. Jak dodał, polskie służby i prokuratura mają wszystkie dane tych osób oraz utrwalone ich wizerunki. Jednocześnie zaznaczył, że osoby te tuż po zamachu uciekły na Białoruś, opuszczając terytorium Polski przez przejście graniczne w Terespolu.
Z informacji, jakie przekazał premier wynika, że jeden z podejrzanych to obywatel Ukrainy skazany przez sąd we Lwowie za akty dywersji. Drugi to mieszkaniec Donbasu, pracownik miejscowej prokuratury. Polska rozesłała za nimi listy gończe.
Po słowach Tuska o tym, że za akty dywersji odpowiedzialni są obywatele Ukrainy współpracujący z Rosją, rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zarzucił Polsce uleganie rusofobii.
Czytaj też:
Kto wysadził tory w Polsce? Tropy prowadzą do "sztyletu Putina"
