Podczas konferencji prasowej w środę (29 lipca) Tusk był pytany m.in., na jakiej podstawie twierdzi, że za ataki na Ukraińców w Polsce odpowiada prezydent Karol Nawrocki i liderzy prawicy, i czy w tej sprawie opiera się na opiniach Jacka Murańskiego.
– Opieram się na wypowiedziach polityków prawicy, prezydenta, który chwalił szlachetne walki wręcz, mówiąc o ustawkach kiboli. Sam w nich uczestniczył. (Mówię) o Jarosławie Kaczyńskim, który mówi, że policja źle działa i jest partyjną bojówką, więc on stworzy swoje bojówki. O panu Bąkiewiczu, który mówił o tym, że będzie wyrywał chwasty z polskiej ziemi. O bohaterach tej ohydnej sytuacji z Wrocławia, którzy prezentowali się jako prawicowi obrońcy granic przed migrantami – tłumaczył premier.
– Chyba naprawdę nie muszę nikogo przekonywać, kto na polskiej scenie politycznej jest rzecznikiem grup, które szczycą się przemocą w relacjach czy to publicznych, czy w relacjach z ludźmi – mówił. – Pamiętam kiboli, którzy na Jasnej Górze w Częstochowie spotykali się z prezydentem. O co wy pytacie? Przecież to jest oczywiste – zwrócił się do dziennikarzy.
Podkreślił, że "trzeba z tym skończyć, bo ta przemoc się rozlewa". – Każdy, kto to lekceważy (...) bierze za to odpowiedzialność – powiedział szef rządu.
O co chodzi z Tuskiem i Murańskim?
Jacek Murański, kojarzony głównie z patostreamami, walkami MMA i epizodycznymi rolami w serialach, w trakcie prezydenckiej kampanii wyborczej w 2025 r. krytykował popieranego przez PiS Karola Nawrockiego.
Na Murańskiego, który twierdził, że wie o rzekomych "hakach" i "kompromatach" dotyczących Nawrockiego, powoływał się premier Donald Tusk w głośnym wywiadzie z Bogdanem Rymanowskim z maja 2025 r. w Polsat News. Z ust szefa rządu padły wówczas słowa: "Jacek Murański, postać znana".
Czytaj też:
Tusk: Mnie się ten serial całkiem podoba
