Przemysław Kral, szef upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto, usłyszał zarzut udziału w oszustwie o dużych rozmiarach. Wiele miesięcy temu miał nawiązać poufny kontakt z prawnikami Romanem Giertychem i Jackiem Dubois i za ich pośrednictwem prowadzić rozmowy z prokuraturą. Biznesmen zgodził się zeznawać i może liczyć na nadzwyczajne złagodzenie kary. Jak ustaliła TVP Info – oficjalnie uzyskał status małego świadka koronnego. Jego wiedza ma dotyczyć m.in. przepływów pieniędzy do mediów, fundacji i przedsięwzięć związanych z politykami prawicy. W odniesieniu do sprawy premier Donald Tusk stwierdził, że Zondacrypto powstała "za pieniądze rosyjskiej mafii" i rosyjskich służb.
Giertych reprezentuje Krala. Stanowski: Monty Python
Nawiązując do słów szefa rządu, Krzysztof Stanowski nie krył zdziwienia, że to właśnie Roman Giertych reprezentuje Przemysława Krala. "Poseł na sejm i wiceprzewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej został adwokatem rosyjskiej mafii (jak on i premier Tusk twierdzili) i będzie jej bronił przed politykami Koalicji Obywatelskiej z ministerstwa sprawiedliwości. Hahahahaha, Monty Python" – ocenił na platformie X szef Kanału Zero.
Wielu polityków broni Romana Giertycha, podkreślając, że na tym polega zawód adwokata. Sam polityk też wypowiedział się w tej sprawie. "Wiecie mądrale jakie są dwa główne powody dla których reprezentuję Krala? Jestem adwokatem i zwrócił się do mnie o pomoc. A że w pracy adwokata oprócz trudu i znoju występuje czasem satysfakcja z tego, że dzieje się sprawiedliwość, to już nic na to nie poradzę" – napisał w mediach społecznościowych.
Matczak: Oczywisty konflikt interesów
Teraz głos w sprawie zabrał prof. Marcin Matczak.
"I znów rozlegnie się wielki krzyk zwolenników KO i oskarżanie o bycie kryptopisiorem, ale co zrobić" – zaczął swój wpis.
"Roman Giertych jako adwokat broniący Krala działa w oczywistym konflikcie interesów, bo jest posłem obecnej większości parlamentarnej. To, co dla Krala dobre z perspektywy jego interesu (np. milczenie), nie musi być dobre z perspektywy Giertycha jako posła (dla niego dobre jest, żeby Krall sypał). Poza tym Giertych jednocześnie występuje jak przeciwnik Prokuratory (Giertych -adwokat) i jako jej potencjalny recenzent i kontroler (Giertych-poseł). Jak w przypadku M. Berka pojawia się więc pytanie – czy nie było kogoś innego, kto nie budziłby takich kontrowersji, i czy osądzenie afery krypto nie byłoby możliwe bez udziału Giertycha-posła? Podobnie jak w przypadku M. Berka, korzyści z zaangażowania polityka niewiele, bo każdy inny dobry adwokat wykonałby tę pracę równie dobrze, a strata duża – bo oglądający to całe przedstawienie będą mieli spore wątpliwości co do obiektywizmu całej tej sprawy" – ocenił prawnik.
Czytaj też:
Burza ws. zdjęcia Łukasza Litewki. Fotograf przerwała milczenie Czytaj też:
Burza ws. Skolima u prezydenta. Znany muzyk mówi wprost: To legendarne
