"Czesi grali nieczysto i zadali cios poniżej pasa". Polityk PiS zdradza kulisy konfliktu z Czechami

"Czesi grali nieczysto i zadali cios poniżej pasa". Polityk PiS zdradza kulisy konfliktu z Czechami

Dodano: 70
Spotkanie premiera Mateusza Morawieckiego z premierem Czech Andrejem Babišem
Spotkanie premiera Mateusza Morawieckiego z premierem Czech Andrejem Babišem / Źródło: Flickr / Kancelaria Premiera / Domena publiczna
Czesi nie tylko zagrali nieczysto. Oni nas oszukali – przekazał Wirtualnej Polsce polityk PiS, który zna kulisy konfliktu z Pragą.

Zdaniem rozmówcy portalu za konflikt na linii Warszawa-Praga w całości odpowiedzialność ponosi strona czeska.

Czesi nie tylko zagrali nieczysto. Oni nas oszukali. Uznali, że mogą wszystko, że jesteśmy w takiej sytuacji, że można przyłożyć nam pistolet do głowy. Gdy późną wiosną ugoda z Czechami w sprawie Turowa była niemal zawarta, czeski rząd nagle wycofał się ze wszystkich ustaleń. Nie jest winą premiera Morawieckiego, że w maju powiedział prawdę o stanie wówczas faktycznym, czyli - jak się wydawało - zbliżającym się zawarciu umowy z Czechami. To nie polski premier popełnił błąd, tylko Czesi zadali cios poniżej pasa – przekonywał.

Polityk ostatecznie skrytykował strategię premiera Mateusza Morawieckiego. – Koniec końców to Polska oberwała. Możemy mieć moralną rację, ale to ludzie premiera zawalili sprawę z Turowem. Naiwność przegrała z realizmem – stwierdził.

Anonimowy działacz PiS zwrócił uwagę, że polska strona zaskoczona była cyniczną grą Czechów wokół Turowa.

Czesi brutalnie pokazali nam, że z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciu. Zaskoczył nas ich brak lojalności, ciche konszachty z Brukselą przeciwko nam – powiedział. Jak się okazało, od początku chcieli obarczyć nas winą, wykorzystać TSUE i nie dać nam absolutnie szans na odwołanie. To była cyniczna gra, brudna polityka – dodał.

Rozmówca WP podkreślił również chaos panujący po czeskiej stronie.

Na jednym spotkaniu z polskim zespołem coś zostaje uzgodnione, na kolejnym - ustalenia zostają uznane za niebyłe. - Bo nagle czeskim partnerom się coś nie spodobało. Mieliśmy wrażenie, że sami Czesi nie potrafią między sobą ustalić, czego tak naprawdę chcą i czego się od nas domagają – ocenił polityk.

Morawiecki nie leci do Budapesztu

Premier Mateusz Morawiecki zawiesił swój udział w wydarzeniu organizowanym w ramach grupy V4 z powodu sporu, jaki Polska prowadzi z Czechami w sprawie zamknięcia kopalni Turów. W Budapeszcie będzie obecny premier Czech Andriej Babis. Polski rząd będzie reprezentowany w stolicy Węgier przez minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg. Szczyt rozpoczyna się w czwartek 23 września.

Tym samym Warszawa zdecydowała się zawiesić uczestnictwo polskiego premiera w spotkaniach Grupy Wyszehradzkiej. Polska nie zgadza się na zamknięcie ważnego z punktu widzenia energetycznego bezpieczeństwa kraju ośrodka oraz na płacenie kary, jaką nałożył na nią Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

– V4 powinna być monolitem, ale niestety rząd Czech działa dziś zupełnie odwrotnie. Jeśli nie rozwiążemy tego problemu, a trzeba podkreślić, że partnerzy z Czech stosują wobec nas nieczyste zagrania, to nie mamy o czym rozmawiać – mówił kilka dni temu informator WP, polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Czytaj też:
"Czesi zmienili zdanie". Szymański o kulisach negocjacji ws. Turowa
Czytaj też:
Błaszczak: Czesi i Niemcy stosują identyczne metody wydobycia węgla
Czytaj też:
Spór z Czechami. Morawiecki zrezygnował ze szczytu w Budapeszcie

Źródło: Wirtualna Polska, DoRzeczy.pl
 70
Czytaj także