Stany Zjednoczone rozmieściły znaczne siły morskie na wodach Zatoki Perskiej – twierdzi chińska firma Mikgkun Technology, zajmująca się tematyką morską. Z jej relacji wynika, że dziesiątki amerykańskich tankowców i ciężkich samolotów transportowych odleciały z USA i z amerykańskiej bazy lotniczej w Wielkiej Brytanii do baz wojskowych rozmieszczonych w regionie Iranu.
USA koncentrują wojska bliżej Iranu. Będzie blokada morska?
Mingkun opublikował na swojej stronie internetowej zdjęcia rozpoznanych maszyn. Są tam m.in. samoloty-cystern KC-135 Stratotankers i KC-46A Pegasus zdolne do tankowania maszyn bojowych w trakcie lotu. Zaobserwowano również samoloty transportowe C-17 Globemaster III i C-5M Galaxy, które są zazwyczaj używane do przemieszczania personelu, sprzętu i jednostek specjalnych.
Część tych sił na początku stycznia wylądowała w Wielkiej Brytanii, gdzie Amerykanie przeprowadzili ćwiczenia w RAF Fairford i RAF Mildenhall – brytyjskich bazach Sił Powietrznych USA, co zdaniem brytyjskiego dziennika "The Times" sugeruje, że Amerykanie mogą przygotowywać się do kolejnej operacji wojskowej.
Doniesienia te wpisują się w obecną napiętą sytuację na linii Waszyngton-Teheran. Chodzi m.in. o rozmieszczenie przez USA znacznych sił morskich w Zatoce Perskiej oraz wielokrotne wysyłanie w ostatnich dniach w rejon irańskich granic drona rozpoznawczego MQ-4C Triton, operującego z amerykańskiej bazy w Abu Zabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Według "The Times" ostatni raz takie wzmocnienie sił zbrojnych i taką ich aktywność zaobserwowano w czerwcu 2025 r., kiedy wojsko amerykańskie zbombardowało obiekty wzbogacania uranu w Iranie.
Analitycy Mingkun za najbardziej prawdopodobny cel koncentracji takich sił przez Stany Zjednoczone uważają próbę nałożenia na Iran blokady powietrznej i morskiej.
Władze w Teheranie zareagowały na te doniesienia podniesieniem stanu gotowości swoich systemów obrony powietrznej, a Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej miał przeprowadzić w ubiegłą niedzielę ćwiczenia w kilku miastach, w tym w stolicy.
Protesty "walutowe" przerodziły się w antyrządowe
W Islamskiej Republice Iranu od kilkunastu dni trwają protesty. Głównym powodem wybuchu demonstracji jest kryzys gospodarczy, w tym walutowy i rosnąca inflacja. Iran zanotował olbrzymi spadek wartości swej waluty – irańskiego riala, o ok. 60 procent. Kryzys gospodarczy związany ze spadkiem wartości swojej waluty jest spowodowany m.in. napięciami między Iranem, Izraelem i Stanami Zjednoczonymi, a także sankcjami nałożonymi na to państwo przez USA, ONZ i Unię Europejską.
"Podglebie pod kolejne uderzenie" USA i Izraela?
Zdaniem analityka geopolityki Leszka Sykulskiego obecne manifestacje wpisują się w koncepcję polityczną Izraela doprowadzenia do zmiany systemu rządów w Islamskiej Republice Iranu. Chodzi o odwrócenie skutków rewolucji islamskiej z 1979 roku, kiedy władzę objęli ajatollahowie.
W jego ocenie Izrael właśnie przygotowuje się do kolejnej fazy działań zapoczątkowanych w czerwcu, kiedy przeprowadzona została operacja militarna "Wschodzący Lew". – [...] Widzimy też wzrastające napięcie wśród mniejszości kurdyjskiej w Iranie i moim zdaniem zarówno izraelskie, jak i amerykańskie służby wywiadowcze będą starały przygotować się podglebie pod kolejne uderzenie na Iran, tym razem znacznie lepsze, niż to, co widzieliśmy w czerwcu – uważa Sykulski.
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
