"Celują w polskich żołnierzy". Niepokojące doniesienia z granicy polsko-białoruskiej

"Celują w polskich żołnierzy". Niepokojące doniesienia z granicy polsko-białoruskiej

Dodano: 18
Budowa płotu na granicy z Białorusią
Budowa płotu na granicy z Białorusią / Źródło: PAP / Marcin Onufryjuk
Żołnierze Wojska Polskiego są prowokowani przez funkcjonariuszy białoruskich. Oddawane są strzały w powietrze, broń jest celowana w kierunku polskich żołnierzy – mówił minister Błaszczak.

Na granicy polsko-białoruskiej od kilku tygodni trwa napięta sytuacja. Minister spraw wewnętrznych i administracji przekazał na konferencji prasowej w poniedziałek, że na przełomie sierpnia i września doszło do 9 400 prób nielegalnego przekroczenia polskiej granicy, z czego 8 200 zostało udaremnionych przez funkcjonariuszy Straży Granicznej i żołnierzy. Mariusz Kamiński poinformował, że będzie rekomendował rządowi przedłużenie stanu wyjątkowego o 60 dni.

Białoruskie prowokacje

Podczas konferencji prasowej minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak przekazał, że białoruskie służby regularnie prowokują polskich żołnierzy.

– Oddawane są strzały w powietrze, celowana jest broń w kierunku polskich żołnierzy, rzucane są petardy, przeładowywana jest broń tak, żeby to polscy żołnierze widzieli. Ale zapewniam państwa, że polscy żołnierze są profesjonalistami, są wyszkoleni, nie ulegają prowokacjom – mówił Błaszczak.

Minister podkreślił, że działania białoruskich żołnierzy są ściśle koordynowane. – To jest bardzo ważne, że ten szturm polskiej granicy odbywa się, świadczą o tym dowody, odbywa się na życzenie, został zorganizowany wręcz przez reżim Łukaszenki. Polscy żołnierze są prowokowani – mówił polityk.

Błaszczak podkreślał, że osoby szturmujące polską granicę miały w przeszłości kontakty z organizacjami terrorystycznymi. – Wśród tej grupy są kryminaliści, że są ludzie zaburzeni, którzy stanowią zagrożenie dla Polski, którzy stanowią zagrożenie dla Polaków i stanowią zagrożenie dla UE, bo przecież wszyscy doskonale wiemy, że granica Polski jest granicą UE. Pamiętamy co działo się w 2015 roku, kiedy do UE z południa nadeszła fala emigrantów ekonomicznych, potem konsekwencje były tragiczne. Konsekwencje sprowadzały się do zamachów terrorystycznych w Belgii, Niemczech, we Francji. Instytucje państwa polskiego odpowiedzialne za bezpieczeństwo zrobią wszystko, żeby to, co wydarzyło się na zachodzie Europy, nie wydarzyło się w naszej ojczyźnie – przekonywał.

Stan wyjątkowy na granicy

Od 2 września w przygranicznym pasie z Białorusią obowiązuje stan wyjątkowy, który obejmuje 183 miejscowości. Został wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy, wydanego na wniosek rządu. Sprawa ma związek z koczującymi przy granicy migrantami, których zwożą tam białoruskie służby. Do pomocy funkcjonariuszom SG skierowano żołnierzy WP.

W minioną niedzielę Straż Graniczna poinformowała o odnalezieniu zwłok trzech osób na terenie przygranicznym z Białorusią. Premier Mateusz Morawiecki mówił później, że osoby te zmarły "na skutek głównie hipotermii i wycieńczenia". Z kolei w piątek SG podała, że na granicy zmarł imigrant z Iraku – prawdopodobnie na zwał serca. Mężczyzny nie udało się uratować mimo reanimacji.

Szef MSWiA Mariusz Kamiński oświadczył, że kryzys na granicy polsko-białoruskiej może trwać jeszcze wiele miesięcy. Przekazał też, że reżim Łukaszenki podjął decyzję o uruchomieniu ruchu bezwizowego z takimi państwami jak Pakistan, Jordania, Egipt, południowa Afryka.

Czytaj też:
"Osoby zagrażające Rzeczpospolitej". Żaryn: Ustaliliśmy tożsamość imigrantów
Czytaj też:
"Być może, gdyby nie było tyle pajacowania...". Prof. Zybertowicz o stanie wyjątkowym

Źródło: 300polityka.pl
 18
Czytaj także