Matuszak: Rosja szykuje na Ukrainie scenariusz z drugiej wojny czeczeńskiej

Matuszak: Rosja szykuje na Ukrainie scenariusz z drugiej wojny czeczeńskiej

Dodano: 
Rosyjscy żołnierze na Krymie
Rosyjscy żołnierze na Krymie / Źródło: PAP / Jakub Kamiński
W pierwszym tygodniu wojny z Ukrainą Rosjanie liczyli na blitzkrieg. Wygląda na to, że w tej chwili idą na scenariusz drugiej wojny czeczeńskiej – mówi DoRzeczy.pl Sławomir Matuszak, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich.

Damian Cygan: Jaki jest stosunek ukraińskich oligarchów do wojny z Rosją?

Sławomir Matuszak: Większość z nich zajęła stanowisko, osądzając Rosję jednoznacznie. Dotyczy to zarówno Rinata Achmetowa, czyli najbogatszego człowieka na Ukrainie, jak i Wiktora Pinczuka, ale też wielu innych oligarchów. Część z nich nie zajęła stanowiska, ale siłą rzeczy będą antyrosyjscy, tak jak Ihor Kołomojski. Generalnie można powiedzieć, że wśród oligarchów panuje konsensus i że wspierają oni państwo ukraińskie, bo jeżeli doszłoby do zajęcia całej Ukrainy przez Rosję, to nie będą mieli czego szukać. Wątpię, żeby byli w stanie wpisać się w jakikolwiek system rosyjski. O ile w 2014 roku wszyscy zajęli pozycję wyczekującą i ostrożną – poza Kołomojskim, który poszedł z Rosją na noże – to teraz jest zupełnie inaczej. Co ciekawe, w tej chwili wszystkie główne kanały telewizyjne, które należą do czterech oligarchów, prowadzą wspólną transmisję. Ich przekaz jest całkowicie proukraiński i patriotyczny.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zgłosił gotowość do ustępstw. Zaznaczył jednocześnie, że "kompromis nie może oznaczać zdrady kraju". W takim razie, jakie to mogłyby być ustępstwa, skoro żądania Rosji sprowadzają się de facto do rozbioru Ukrainy?

To, co powiem, będzie jedynie czystą spekulacją, ale mogę sobie wyobrazić, że Ukraina jest w stanie zaakceptować neutralny status i być może nawet Krym, ale w tej chwili żądania rosyjskie pozostają bez zmian. Demilitaryzacja, czyli rozbrojenie się kraju ze wszystkimi tego konsekwencjami? Denazyfikacja – z prezydentem, który ma żydowskie pochodzenie? Oczywiście cały czas toczą się jakieś rozmowy, ale po stronie rosyjskiej nie widać, żeby lista żądań się skróciła. O ile w pierwszym tygodniu wojny Rosjanie liczyli na blitzkrieg, ale ostrzał obiektów cywilnych prowadzono w ograniczonym stopniu, to już ostatnie dni i to, co dzieje się w Mariupolu jest straszne. Oficjalnie zginęło tam ponad 1000 osób, a ile naprawdę nie wiadomo. Wygląda na to, że w tej chwili Rosjanie idą na scenariusz drugiej wojny czeczeńskiej, czyli po prostu rozwalenia wszystkiego.

Dużo mówi się o zabitych żołnierzach rosyjskich. Czy istnieją wiarygodne dane na temat strat po stronie ukraińskiej?

Nie, jest całkowita blokada. Ukraińskie media stosują w tym temacie autocenzurę. Mimo że śledzę tę przestrzeń tak naprawdę non stop, nigdy nie wiedziałem nawet żadnych zdjęć zabitych żołnierzy ukraińskich. Władze w Kijowie nie podają również zbiorczych informacji o stratach wśród cywilów, co jest w jakimś sensie zrozumiałe. Ukraina od początku prowadzi wojnę informacyjną i robi to skutecznie.

Czytaj też:
Wiktor Suworow: Putin nie dożyje do Bożego Narodzenia
Czytaj też:
Prof. Szeremietiew o MiG-ach dla Ukrainy: Zachód lubi cudzymi rękami wyciągać kasztany z ognia

Rozmawiał: Damian Cygan
Źródło: DoRzeczy.pl
 
Czytaj także