Prezydent Andrzej Duda zwrócił uwagę, że w tym roku obchody katastrofy smoleńskiej mają swoją specyfikę: – Stają przed oczyma obrazy, które widzimy teraz w mediach – zniszczonej Ukrainy.
– Tak, jak wtedy widzieliśmy ten zniszczony samolot, tak dzisiaj widzimy też zniszczoną Ukrainę, tak jak wtedy widzieliśmy ciała tych, którzy zginęli, tak dzisiaj widzimy ciała pomordowanych – powiedział prezydent po uroczystościach rocznicowych na Wawelu. Wziął udział we mszy świętej, a następnie złożył wieniec przy grobie Lecha i Marii Kaczyńskich.
Lecieli upamiętnić Katyń
Polityk podkreślił, że "nie wolno zapominać, o tym, że oni wszyscy zginęli, dlatego że lecieli tam do Smoleńska, do Katynia, po to żeby oddać hołd polskim oficerom, którzy 70 lat wcześniej zostali pomordowani".
– To jest takie swoiste memento – podkreślił prezydent. Andrzej Duda przywołał słynne słowa prezydenta Lecha Kaczyńskiego z 12 sierpnia 2008 r. w Tbilisi, który wskazując na możliwe kierunki rosyjskiej agresji mówił: – Dzisiaj Gruzja, potem Ukraina, potem państwa bałtyckie, a potem może mój kraj Polska.
– Tym, co zostawił nam pan prezydent Lech Kaczyński, tym co zostawili nam wszyscy oni – wielcy polscy patrioci, którzy wtedy lecieli upamiętnić naszych oficerów, z całą pewnością, poza codzienną pracą dla Rzeczypospolitej i naszym obowiązkiem rozwijania ojczyny (...), jest to, żeby nigdy nie nastąpiło to: "a potem mój kraj Polska". To jest nasze wielkie zobowiązanie i o tym zawsze musimy pamiętać – powiedział Andrzej Duda podczas wypowiedzi dla mediów.
Czytaj też:
12. rocznica katastrofy smoleńskiej. Zawyły syreny alarmowe
