Odpływ mózgów z Europy

Odpływ mózgów z Europy

Dodano: 
Parlament Europejski, zdjęcie ilustracyjne
Parlament Europejski, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Unsplash
Bogdan Rzońca To się porobiło! Samokrytyka Parlamentu Europejskiego w najczystszej postaci właśnie zaprezentowana została w projekcie dokumentu pt. Zmodernizowany długoterminowy budżet Unii w zmieniającym się świecie.

Dokument omawiany na komisji budżetowej PE zawiera takie stwierdzenie, które wywołują konsternację, lekko wskazując na refleksje i… nie zauważając, że trudności, które ma obecnie UE, mają swe źródło w błędnych założeniach gospodarczych Europy zaserwowanych przez Merkel, Macrona, Tuska i socjalistów, którzy niepodzielnie rządzili w ostatniej dekadzie w UE. Twórcy zmodernizowanego podejścia budżetowego UE na lata 2028-2034, poprzez wprowadzone do dokumentu zapisy strzelają do siebie w najlepsze, ukazując zły stan gospodarczy UE, który chcieliby oczywiście zmienić, a o którym chętnie by zapomnieli jako ci, którzy do tego stanu doprowadzili. Poniżej zaprezentuję kilka "odkryć" liberalnych chadeków i socjalistów przedstawionych 19 lutego po to, aby pokazać stan umysłu winowajców kryzysu mających wraz z "Zielonymi" jak się wydawało monopol na wszelką mądrość.

Największą wyjściową rewelacją jest zapis, że UE boryka się obecnie z wysokimi cenami mieszkań, energii i żywności oraz wysokimi kosztami życia i drenażem mózgów (brain drain). To przepiękne samozaoranie się autorów propozycji rezolucji PE jest najlepszym dowodem na odcięcie się od własnej głupoty klimatycznej wciskanej w minionej kadencji w tyle dokumentów unijnych. Domyślam się, że ucieczka firm z UE na inne kontynenty jest już przyswojona, a ceny energii tak dokuczliwe dla biznesu europejskiego, że trzeba przyznać się do winy. Autorzy piszą też, że w UE nie ma pieniędzy na inwestycje, że luka inwestycyjna wynosi 800 miliardów euro i że gdzieś trzeba znaleźć pieniądze na te inwestycje. Przemycają więc znane stanowisko doradców Komisji Europejskiej i przyzwyczajają posłów PE do nieuchronnej potrzeby kolejnego zadłużania się dla różnych nowych ideologicznych pomysłów, aby ratować jako takie relacje z zacietrzewionymi posłami odpowiedzialnymi za "klapę" religii klimatycznej i finansowanie rożnego rodzaju dziwactw preferowanych przez socjalistów, którzy ciągle po leninowsku dążą do odcięcia UE od chrześcijańskich korzeni.

Ponowni odkrywcy prawdy, że UE jest teraz trzecioligowym placem gry wpisali w ten ciekawy dokument, to co już dawno uwidoczniła pandemia COVID-19 i wojna na Ukrainie. Otóż stwierdzili oni, że unijne państwa uzależnione są od "państw trzecich" i potrzebą chwili jest teraz budowanie własnych cyfrowych i innowacyjnych sektorów strategicznych. Zapowiada się więc, że UE będzie mieć swoje antyinfekcyjne maseczki, że będzie produkować chipy i lekarstwa, a nawet panele fotowoltaiczne, które teraz kupuje w Chinach. Oczywiście popieram taki sposób poprawiania pozycji gospodarczej unijnej organizacji tylko chcę zapytać skąd na takie cele wziąć pieniądze? A może prawdą jest, że przesuniecie w wydatkach w tą stronę odbędzie się kosztem wydatków na rolnictwo czy fundusz spójności, o czym trąbi prasa i czemu zaprzecza polski komisarz ds. budżetu P. Serafin.

Bardzo groźnie wygląda też zapis o kolejnej luce w dobrostanie UE, tym razem mowa jest o braku 500 miliardów euro na obronność na najbliższą dekadę. Czyżby w domyśle autorów tego, aby było tak jak jest, zależało na dalszym oswajaniu Europejczyków z myślą o utworzeniu za pożyczone pieniądze armii antynatowskiej narracji? I to teraz, kiedy konsolidacja antyputinowska powinna być głównym bodźcem do tworzenia obronnego frontu bezpieczeństwa!

To, co najbardziej uderza w dokumencie pt. Zmodernizowany długoterminowy budżet Unii w zmieniającym się świecie, to czołobitność wobec Komisji Europejskiej, która urasta do instytucji działającej z dala od unijnych traktatów, nie liczy się z Parlamentem Europejskim, czego najlepszym dowodem jest wdrażanie planów odbudowy po pandemii z których, jak pokazuje raport Europejskiego Trybunału Obrachunkowego, na razie nie widać, aby choć o promil zmniejszyła się emisja gazów cieplarnianych (chociaż z tych planów popłynęły ogromne pieniądze na ten cel).

Rząd UE pod przywództwem Ursuli von der Leyen chce mieć jeszcze więcej do powiedzenia w następnej perspektywie finansowej UE 2028-2034. Chce wprowadzić takie zapisy wedle których pieniądze będą płynęły tam gdzie będzie taka praworządność jak rozumie praworządność Komisja Europejska. W świetle tego spostrzeżenie europosłów, że mamy do czynienia z odpływem mózgów z UE konieczne będzie pogłębienie analizy stanu rozumności rządu UE, czyli KE. Zapewne będzie to fascynujące zajęcie dla znawców tego obszaru badań, i wynik będzie też klarowny, najlepszy z możliwych.

Autor jest europosłem PiS


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Czytaj także