DoRzeczy.pl: Karol Nawrocki wraca do propozycji Donalda Tuska, który obiecywał 60 tys. złotych kwoty wolnej od podatku. Co się z tym dzieje? Jakie rozwiązania proponujecie wy oraz wasz kandydat?
Zbigniew Kuźmiuk: Właśnie to przypominamy – i to nie po raz pierwszy. Ta obietnica nie była przypadkowa, jak mogłoby się wydawać, lecz stanowiła wręcz sztandarowy element kampanii, powtarzany nie tylko przez Donalda Tuska, ale także przez wielu czołowych polityków Koalicji Obywatelskiej. Co więcej, materiał wideo, w którym zapowiadano to rozwiązanie, został później usunięty z internetu, choć w czasie kampanii wyborczej krążył powszechnie. Jednym z polityków występujących w tym nagraniu był obecny minister finansów Andrzej Domański, który mówił, że dzięki temu rozwiązaniu wynagrodzenia do 6 tysięcy złotych będą zwolnione z podatku (po uwzględnieniu kosztów uzyskania przychodu), a emerytury do 5 tysięcy złotych również nie będą opodatkowane. W filmie wypowiadali się także inni politycy KO, obliczając, jak wpłynęłoby to na sytuację finansową emerytów, rencistów i pracowników.
Co dalej z tym projektem?
Teraz ten materiał zniknął, ponieważ koalicja rządząca nie zamierza realizować tej obietnicy. Zapowiadano jej wprowadzenie w ciągu pierwszych 100 dni rządów, tymczasem mija już 14. miesiąc i nic się w tej sprawie nie dzieje. Co więcej, choć nie jest to napisane wprost, z dokumentów przesłanych do Brukseli – w tym z planu budżetowo-strukturalnego związanego z procedurą nadmiernego deficytu – wynika, że do 2028 roku nie przewiduje się ani waloryzacji progów podatkowych, ani podniesienia kwoty wolnej od podatku. Oznacza to, że rząd zobowiązał się wobec Unii Europejskiej, iż żadnych takich zmian nie będzie. Tymczasem ta obietnica była istotnym elementem kampanii KO. Po ośmiu latach rządów Prawa i Sprawiedliwości wielu wyborców uwierzyło, że skoro taka zapowiedź pojawia się wielokrotnie, to zostanie zrealizowana. Tak było w czasach rządów PiS – przypomnę choćby przywrócenie poprzedniego wieku emerytalnego czy program 500+. Mimo że były to ogromne obciążenia dla budżetu, stopniowo wdrażano je w życie. PiS dotrzymywało obietnic, dlatego ludzie przyzwyczaili się, że wyborczych deklaracji nie można tak po prostu złamać. Jednak okazuje się, że Donald Tusk jest do tego zdolny. Dlatego wciąż przypominamy tę sprawę – także nasz kandydat zwrócił na to uwagę. Co więcej, zarówno nasz projekt ustawy, jak i bardzo podobny projekt Konfederacji, zostały odrzucone w Komisji Finansów Publicznych.
Panie pośle, a jak pan ocenia propozycję podatku od Big Techów, którą wysunął minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski? Czy to dobry pomysł?
Przede wszystkim reakcja ministra finansów Andrzeja Domańskiego pokazała, że propozycja ta nie była nawet uzgodniona na poziomie rządowym. Minister Domański przypomniał wicepremierowi Gawkowskiemu, że kwestie podatkowe należą do kompetencji resortu finansów i słusznie. To wygląda więc na próbę poprawienia wyniku wyborczego Lewicy i jej kandydatki w wyborach prezydenckich, ale jest to działanie skrajnie nieodpowiedzialne.
W UE są takie podatki. Czemu nie u nas?
Owszem, w niektórych krajach Unii Europejskiej istnieją pewne formy podatku cyfrowego, ale przynoszą one stosunkowo niewielkie dochody – rzędu kilkuset milionów euro rocznie. Rzeczywiście, wielkie korporacje technologiczne, głównie amerykańskie, osiągają ogromne zyski w Europie i płacą minimalne podatki. Jednak sensowny podatek od Big Techów powinien być wprowadzony na poziomie unijnym. Jeśli Polska na własną rękę nałożyłaby wysokie obciążenia podatkowe na te firmy, to w praktyce żaden amerykański gigant ich nie zapłaci – przeniesie działalność do innego kraju UE, skąd nadal będzie świadczył usługi w Polsce. W Unii Europejskiej obowiązuje swoboda przepływu kapitału i usług, więc jednostronne działanie w tym zakresie byłoby nieskuteczne. Na poziomie europejskim temat ten rzeczywiście jest poruszany od lat, ale Unia nie podejmuje zdecydowanych kroków, bo oznaczałoby to starcie z amerykańskimi koncernami, a więc także z administracją USA. Wkracza tu więc geopolityka.
Właśnie dlatego Komisja Europejska od dłuższego czasu milczy w tej sprawie. Tymczasem Gawkowski wyskoczył z tym pomysłem nagle, kompletnie nieprzygotowany. To dowodzi, że nie rozumie istoty takiego podatku – ani pod względem ekonomicznym, ani politycznym. W dodatku w piątek na sali sejmowej Donald Tusk w swoim przemówieniu mówił wyraźnie, że Stany Zjednoczone są najważniejszym gwarantem naszego bezpieczeństwa oraz że Polska nie powinna podejmować działań, które mogłyby zaszkodzić naszym relacjom z głównym sojusznikiem. A już kilka godzin później, tego samego dnia wieczorem, minister Radosław Sikorski rozpętał burzę w mediach społecznościowych swoimi komentarzami, a dziś kontynuuje ją wicepremier Gawkowski. To pokazuje kompletny brak spójności w polityce rządu.
Czytaj też:
Wariant rumuński. Pejo: Establishment zrobi wszystko, żeby zachować władzęCzytaj też:
Trump wprowadza nowe cła na Kanadę
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
