Atak zimy w Polsce. Tusk: Pogoda wykręciła nam niezły numer

Atak zimy w Polsce. Tusk: Pogoda wykręciła nam niezły numer

Dodano: 
Premier Donald Tusk podczas posiedzenia sztabu kryzysowego w siedzibie KPRM
Premier Donald Tusk podczas posiedzenia sztabu kryzysowego w siedzibie KPRM Źródło: PAP / Marcin Obara
Donald Tusk przewodniczył środowemu posiedzeniu sztabu kryzysowego, zwołanemu w związku z gwałtownym pogorszeniem warunków pogodowych w Polsce.

Wystąpienie szefa rządu zdominowały apele o ostrożność, przygotowanie na najgorsze scenariusze oraz podkreślanie ograniczeń państwa wobec sił natury.

Tusk: Nie jest w ludzkiej mocy przeciwdziałać wszystkim konsekwencjom złej pogody

– Temperatura i pogoda wykręciła nam niezłe numery – mówił Tusk, odnosząc się do skutków śnieżyc i gołoledzi w wielu regionach kraju. Zwracał się także do administracji i służb: – Zachowajcie trzeźwość umysłów – apelował, nie zapowiadając jednak nowych decyzji czy zmian organizacyjnych.

Premier po raz kolejny podkreślał konieczność działania w trybie najwyższej ostrożności. – Musimy przyjmować warianty pesymistyczne, aby nie być w żaden sposób zaskoczonym – zaznaczył, dziękując jednocześnie służbom za akcje prowadzone tam, gdzie pogoda zablokowała przejazdy. Jednocześnie wyraźnie podkreślił: – Nie jest w ludzkiej mocy przeciwdziałać wszystkim konsekwencjom złej pogody, takiej jak śnieżyce czy gołoledź – mówił, dodając jednak, że – nie może dojść do żadnego tragicznego zdarzenia z tego względu, że myśmy czegoś nie dopatrzyli.

Tusk przyznał również, że sytuacja wymaga pełnej dyspozycyjności aparatu państwowego. – Wiem, że mogliście mieć inne plany na ten wieczór i noc, ale służby państwowe nie świętują wtedy, kiedy jest taka sytuacja – podkreślał.

Zrzucenie odpowiedzialności na kierowców

Kilka godzin przed sztabem kryzysowym minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński oraz minister infrastruktury Dariusz Klimczak przekonywali, że mimo chaosu na drogach państwo zadziałało sprawnie. Kierwiński informował, że w czasie największych zatorów policja, straż pożarna oraz samorządy docierały do kierowców uwięzionych w korkach. – Każda osoba, która potrzebowała pomocy, ją otrzymała – zapewniał minister, wskazując, że oferowano m.in. ciepłe napoje oraz paliwo. Jak dodał, mimo sygnałów o pojazdach z pustymi bakami, z realnej pomocy skorzystał tylko jeden kierowca.

Z kolei Klimczak podkreślał "rekordowe" zaangażowanie sprzętu. Według jego relacji Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad skierowała na drogi dwukrotnie więcej pługów i piaskarek niż standardowo, koncentrując je w rejonach najtrudniejszych warunków. – Tylko praca zespołowa może przynieść efekt w postaci czarnych, przejezdnych dróg – mówił, zapewniając, że GDDKiA była przygotowana na załamanie pogody. Rząd przyznał jednak, że mimo zwiększonych sił i środków doszło do wielogodzinnych zatorów. Wskazano przy tym na zachowania kierowców ciężarówek jako jedną z kluczowych przyczyn nocnego paraliżu. – Pługi i piaskarki nie mogły wjechać w odpowiednie miejsca, ponieważ tiry zaczęły się wyprzedzać. Jeden stał, drugi próbował go objechać i tworzył się korek – tłumaczył Klimczak.

Ministrowie apelowali do kierowców o ograniczenie podróży, bieżące monitorowanie sytuacji na trasach oraz bezwzględne stosowanie się do alertów RCB, szczególnie na S7, S51 oraz wybranych odcinkach A1, A2 i S8. Pojawił się też apel, zwłaszcza do użytkowników samochodów elektrycznych, o odpowiednie przygotowanie do zimowych podróży.

Czytaj też:
Paraliż komunikacyjny po ataku zimy. Jest decyzja Tuska
Czytaj też:
Rząd reaguje na nocny paraliż dróg. Zapowiada wzmożone kontrole tirów


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Opracowała: Alina Piekarz
Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także