Przydacz: Polacy liczą, że w Polsce zacznie się przestrzegać prawa

Przydacz: Polacy liczą, że w Polsce zacznie się przestrzegać prawa

Dodano: 
Poseł Marcin Przydacz
Poseł Marcin Przydacz Źródło: PAP / Andrzej Lange
Polacy oczekują, że wymiar sprawiedliwości zacznie działać sprawniej, a przede wszystkim, że zacznie się w Polsce przestrzegać prawa - mówi poseł PiS Marcin Przydacz w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl.

DoRzeczy.pl: Karol Nawrocki wygrał wybory prezydenckie. Co dalej będzie z Ryszardem Schnepfem i Bogdanem Klichem?

Marcin Przydacz: Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych, nie będzie już mógł w pełni lekceważyć stanowiska prezydenta Rzeczypospolitej, ponieważ prezydent-elekt Karol Nawrocki otrzymał mandat na pięć lat. Ponad 10,5 miliona wyborców oddało na niego głos, a plan Radosława Sikorskiego, do którego sam się zresztą przyznał, zakładał, że sprawę ambasadorów rozwiąże Rafał Trzaskowski. Ten plan właśnie się zawalił. Liczę więc na minimum dojrzałości ministra Sikorskiego, że rozpocznie dialog z nowym prezydentem i jego otoczeniem, a także wycofa się z tej fatalnej polityki psucia polskiej służby zagranicznej i obsadzania jej partyjnymi nominatami. Na to należy liczyć.

Na jakie kroki Karola Nawrockiego po zaprzysiężeniu pan liczy? Wiele spraw nie zostało podjętych przez prezydenta Andrzeja Dudę – głównie dlatego, że jego kadencja dobiegała końca. Jednym z takich tematów jest choćby status sędziów, których legalność wciąż jest podważana przez obecną władzę.

Z całą pewnością Polacy oczekują, że wymiar sprawiedliwości zacznie działać sprawniej, a przede wszystkim, że zacznie się w Polsce przestrzegać prawa. Mamy z tym realny problem: od półtora roku rząd nie respektuje wielu przepisów. Karol Nawrocki mówił jasno, że będzie starał się wymusić na rządzie przestrzeganie prawa i akceptację reform, a jeśli to się nie uda – będzie odwoływał się do woli wyborców. I tak należy na to patrzeć, ale jest wiele innych spraw, które prezydent Nawrocki będzie chciał podjąć. Pierwszą z nich jest zmobilizowanie rządu do realnej pracy. W obecnej sytuacji widać wyraźnie, że rząd nie funkcjonuje należycie, a poparcie społeczne dla niego drastycznie spadło. Te wybory to była czerwona kartka dla Donalda Tuska i jego koalicji.

Czy spodziewa się pan, że przez najbliższe dwa lata ten rząd będzie się osłabiał? Czy może jednak zacznie lepiej pracować? Czy możliwe jest skrócenie kadencji Sejmu?

Moje osobiste przekonanie jest takie, że ten rząd nie ma już niczego dobrego do zaoferowania Polsce. Miał półtora roku, żeby pokazać, że potrafi rządzić. I miał ku temu możliwości, niektóre działania w ogóle nie wymagały ustaw. Mógł przyspieszyć realizację dużych projektów infrastrukturalnych. Nic się nie działo. Mógł zwiększyć nakłady na infrastrukturę drogową w Polsce powiatowej czy gminnej – zamiast tego zlikwidował fundusze. Mógł poprawić sytuację w ochronie zdrowia ale tego również nie zrobił. Nie widzę dla tego rządu żadnej przyszłości. Pytanie, jak zachowają się koalicjanci – zwłaszcza ci z centrum. Czy dalej będą chcieli być wykonawcami polityki Donalda Tuska, nawet jeśli ewidentnie tracą poparcie? Zarówno Polska 2050 Szymona Hołowni, jak i PSL to jedni z największych przegranych tych wyborów. Zobaczymy, czy pójdą po rozum do głowy i zaczną myśleć samodzielnie o swojej przyszłości. Ostatecznie trzeba jednak myśleć w kategoriach całkowitego przemodelowania polskiej sceny politycznej – tak, aby to centroprawica mogła w przyszłości skutecznie rządzić Polską.

Czytaj też:
Mentzen zaprasza Kaczyńskiego na spotkanie. "Omówmy to"
Czytaj też:
Popłoch w koalicji. Czarzasty ujawnia kulisy spotkania liderów


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także