Głos z rządu: Sprawa niemieckich reparacji została załatwiona

Głos z rządu: Sprawa niemieckich reparacji została załatwiona

Dodano: 
Minister kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska
Minister kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska Źródło: PAP / Piotr Nowak
– Kwestia reparacji wojennych od Niemiec została, jeśli dobrze pamiętam, formalnie zakończona w 1953 roku – twierdzi minister Marta Cienkowska.

Zdaniem minister Polska zamiast troszczyć się o reparacje wojenne powinna poświęcić uwagę osobami, które przeżyły II wojnę światową i cały czas są pośród nas.

– Ja wiem, że to były czasu PRL-u. Czy uważam, że Niemcy nam zadośćuczynili? Myślę, że powinni zaopiekować się tymi osobami, które były świadkami tej historii i jeszcze uczestniczyły w tych wydarzeniach. Chciałabym, żeby sprawy i zabezpieczenie finansowe tych osób, które nadal żyją, a byli świadkami wojny, było odpowiednio załatwione – powiedziała Cienkowska w „Gościu Radia ZET”.

Polityk odwołała się przy tym do "pewnych traktatów", nie wskazując jednak, jakie dokumenty ma dokładnie na myśli.

– Taka jest moja opinia. Też obowiązują nas pewne traktaty międzynarodowe, które zostały już podpisane, umowy międzynarodowe, które zostały podpisane w latach 70. i 90. Więc formalnie ta sprawa została już załatwiona. Uważam, że państwo niemieckie powinno zatroszczyć się o osoby, które były świadkami tej wojny – stwierdziła.

Marta Cienkowska nie oda się do dymisji

Pytana o to, czy poda się do dymisji w związku ze sprawą Instytutu Pileckiego, odpowiedziała, że nie. – Dlatego, że gdybym ulegała opiniom pana Marka Sawickiego albo innych posłów, to najprawdopodobniej nie zrobiłabym nic w tym ministerstwie – mówiła. Dodała, że „nie boi się podejmowania trudnych decyzji, pomimo tego, że niektórym politykom może się to nie podobać”.

Marta Cienkowska podkreśliła, że zdaje sobie sprawę z tego, że wiele osób, które uczestniczyło w sytuacji związanej z Instytutem Pileckiego "mogło czuć się pokrzywdzonych". – Zależy mi na tym, żeby dobrze wyjaśnić tę sprawę. Część konsekwencji została już wyciągnięta po mojej analizie sytuacji. To nie jest tak, że ja podejmuję decyzje również bez empatii, którą mam bardzo dużą – powiedziała.

Dopytywana o to, czy chciałaby, żeby Hanna Radziejowska wróciła do Instytutu Pileckiego, odpowiedziała, że to są decyzje nowego dyrektora. – On też zapowiedział wprost, że kwestia Instytutu Pileckiego w Berlinie, czyli tego oddziału, jest dla niego ważna i będzie ją wyjaśniał szybko – mówiła.

Czytaj też:
Niemiecki dziennik: Polsce nie przysługują żadne reparacje
Czytaj też:
"Zapomniany Holocaust". Nawrocki: To, co wydarzyło się w Polsce było hekatombą


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: Radio Zet
Czytaj także