Awantura o umowy rozpoczęła się kilka tygodni temu. Jak się później okazało, rozszerzenie kompetencji PIP zostało zablokowane przez Polskie Stronnictwo Ludowe, na wniosek wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza.
Sawicki: Tu nie ma żadnej fikcji
Wymiana zdań pojawiła się w kontekście projektu ustawy reformującej Państwową Inspekcję Pracy. Na początku grudnia Stały Komitet Rady Ministrów przyjął propozycję Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, która zakładała m.in. nadanie PIP uprawnień do przekształcania – w drodze decyzji administracyjnej – umów cywilnoprawnych, takich jak B2B, umowy zlecenia czy umowy o dzieło, w umowy o pracę. Projekt spotkał się z krytyką ze strony PSL. Politycy ugrupowania argumentowali, że nowe uprawnienia PIP mogłyby prowadzić do nadmiernej ingerencji państwa w gospodarkę i zagrozić stabilności firm, zwłaszcza z sektora małych i średnich przedsiębiorstw.
Spór o umowy przeniósł się na platformę X. W ludowców postanowiła uderzyć Anna Maria Żukowska, która przywołała fragment wypowiedzi marszałka seniora. Poseł PSL Marek Sawicki, pytany o tzw. fikcyjne umowy B2B, zakwestionował samo użycie tego pojęcia. – W pana pytaniu jest zapowiedziany fałsz. Pan używa zwrotu fikcyjne umowy B2B. Jeśli są to umowy między pracownikiem a pracodawcą – więc tu jest zgoda obu stron – więc tu nie ma żadnej fikcji – powiedział dziennikarzowi Sawicki. Do tej wypowiedzi odniosła się posłanka Nowej Lewicy, która skomentowała ją słowami: "Jak można się tak samodzielnie zaorać?".
Tusk: Podjąłem decyzję o niekontynuowaniu prac
Ostatecznie kilka dni temu premier Donald Tusk poinformował o decyzji o niekontynuowaniu prac nad reformą w zaproponowanym kształcie. – Podjąłem decyzję o niekontynuowaniu prac w zakresie reformy Państwowej Inspekcji Pracy. Sprawę uważam za zamkniętą – powiedział szef rządu. Wyjaśnił, że w "wersji skrajnej" projekt zakładał możliwość przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę bez zgody zarówno pracodawcy, jak i pracobiorcy. – Przesadna władza urzędników, którzy decydowaliby o tym, jak się kto zatrudnia, byłaby bardzo destrukcyjna dla wielu firm i mogłaby oznaczać utratę pracy dla wielu ludzi – dodał premier.
Do sprawy odniósł się w czwartek także minister energii Miłosz Motyka. Na antenie Polsat News podkreślił, że prace nad ustawą nie zostały formalnie zablokowane, lecz projekt w obecnym kształcie nie uzyskał pełnej akceptacji rządu. – Ta ustawa w takim kształcie, która nie zyskała w pełni akceptacji na Stałym Komitecie Rady Ministrów, nie została skierowana na Radę Ministrów. Potrzebne są nowe rozwiązania – powiedział.
Czytaj też:
"Piekło zamarzło". Czarnek: Muszę pochwalić TuskaCzytaj też:
Tusk zablokował reformę PIP. Polacy oczekiwali innej decyzji
