Wałęsa o Trumpie: Albo jest sowieckim agentem...

Wałęsa o Trumpie: Albo jest sowieckim agentem...

Dodano: 
Lech Wałęsa, b. prezydent
Lech Wałęsa, b. prezydent Źródło: PAP / Marcin Gadomski
Lech Wałęsa snuje domysły na temat prezydenta USA Donalda Trumpa. Noblista zastanawia się, czy przywódca nie jest może "sowieckim agentem".

Były prezydent Lech Wałęsa wielokrotnie wypowiadał się na temat Donalda Trumpa, twierdząc, że to on zachęcił biznesmena do wejścia w świat politykiem. Teraz, w rozmowie z brytyjską gazetą "Daily Mail", powtórzył tę opowieść. "Zachęcałem go do kandydowania, bo skoro prosty robotnik, taki jak ja, mógł zostać przywódcą swojego kraju, to miliarder też może" – wspomina.

Wałęsa podkreśla, że żałuje tego, co zrobił, ponieważ przeraża go agresja, jaką prezentuje jego zdaniem amerykański polityk. W ocenie Wałęsy postać Donalda Trumpa jest niejednoznaczna i budzi niepokój. "Albo jest sowieckim agentem, albo niezwykle utalentowanym politykiem, który widzi, że świat wymaga reformy, ale próbuje go zreformować siłą" – mówi były lider "S". Lech Wałęsa podkreśla, że choć diagnoza Trumpa dotycząca konieczności zmian na świecie jest trafna, to wybrane przez niego środki są niedopuszczalne.

W kontekście obecnej sytuacji geopolitycznej i agresji Rosji na Ukrainę, Lech Wałęsa porównuje swoje doświadczenia w negocjacjach z Michaiłem Gorbaczowem oraz Borysem Jelcynem do obecnej postawy Władimira Putina. Noblista twierdzi, że z Putinem należałoby rozmawiać bez "dyplomatycznych gierek", stawiając sprawę jasno i twardo.

"Powiedziałbym mu: Czego chcesz? Chcesz walki? Cała twoja broń jest do bani! Przestarzała. Nie miałbyś szans" – deklaruje Wałęsa, dodając: "nie denerwuj mnie, bo cię walnę!". Jego zdaniem takiej "męskiej" rozmowy, jakiej doświadczał z Jelcynem, brakuje w dzisiejszych relacjach z prezydentem Rosji.

Wałęsa napisał do Trumpa. Porównał prezydenta USA do SB

W marcu ubiegłego roku Lech Wałęsa wystosował list otwarty do Donalda Trumpa, pod którym podpisało się 37 działaczy opozycji PRL. W piśmie skrytykowano prezydenta USA za jego rozmowę z Wołodymyrem Zełenskim. Wtedy to, w Gabinecie Owalnym, doszło do awantury między Zełenskim, Trumpem i J.D. Vance'em. Trump i Vance zarzucali Zełenskiemu, że nie jest wdzięczy za to, co robią dla jego kraju USA i że igra z III wojną światową.

"Szanowny panie prezydencie, relację z pańskiej rozmowy z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełeńskim oglądaliśmy z przerażeniem i niesmakiem. Pańskie oczekiwania co do okazywania szacunku i wdzięczności za pomoc materialną udzieloną przez Stany Zjednoczone walczącej z Rosją Ukrainie uważamy za obraźliwe" – przekazano w liście.

Autorzy listu stwierdzili, że "wdzięczność należy się bohaterskim żołnierzom ukraińskim, którzy przelewają krew w obronie wartości wolnego świata". W piśmie wskazano, że Ukraińcy od ponad 11 lat giną na froncie w imię wartości i niepodległości swojej ojczyzny.

Trump jak SB?

W dalszej części listu padały jednak tylko co raz mocniejsze słowa. W pewnym momencie porównano nawet zachowanie Trumpa do działań SB.

"Nasze przerażenie wywołało także to, że atmosfera w Gabinecie Owalnym podczas tej rozmowy przypominała nam tę, którą dobrze pamiętamy z przesłuchań przez Służbę Bezpieczeństwa i z sal rozpraw w komunistycznych sądach. Prokuratorzy i sędziowie na zlecenie wszechwładnej komunistycznej policji politycznej też nam tłumaczyli, że to oni mają w ręku wszystkie karty, a my żadnych. Domagali się od nas zaprzestania działalności, argumentując, że z naszego powodu cierpią tysiące niewinnych ludzi. Pozbawili nas wolności i praw obywatelskich, ponieważ nie godziliśmy się na współpracę z władzą i nie okazywaliśmy jej wdzięczności" – wyjaśniają swoje zaniepokojenie podpisani opozycjoniści PRL.


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: Daily Mail / Interia
Czytaj także