W zamyśle jej twórców kampania miała na stałe informować o Polonii i Polakach mieszkających za granicą w języku polskim. Miała przekazywać Polakom mieszkającym w kraju informacje o codzienności tych, którzy z Polski wyemigrowali lub w wyniku powojennej zmiany granic znaleźli się poza Rzeczpospolitą. Przede wszystkim miała jednak docierać poprzez media do rodaków rozsianych po całym świecie, ze szczególnym uwzględnieniem tych mieszkających na Kresach, którzy polskość noszą głęboko w swoich sercach, dla których kontakt z polskim słowem w polskich mediach jest gwarantem zachowania swojej polskiej tożsamości. Dotyczy to zwłaszcza Polaków na Wileńszczyźnie, Grodzieńszczyźnie i Lwowszczyźnie, czyli tam, gdzie Polacy w wielu rejonach stanowią wciąż większość mieszkańców lub są znaczącym odsetkiem ludności. Media po polsku miały im pomagać w zachowaniu polskiej mowy, kultury, szkolnictwa, tradycji, wiary, miały krzewić polski patriotyzm. Równocześnie do Polonii i Polaków za granicą miały docierać wiadomości o tym, jak zmienia się ich ojczyzna. Miały.
Degradacja mediów polonijnych sprzeczna z polską racją stanu
W blasku fleszy ogłoszono, że sygnatariuszami porozumienia dotyczącego realizacji tej szczytnej kampanii są między innymi Senat, Stowarzyszenie "Wspólnota Polska" i Rada Mediów Narodowych. Partnerami zaś akcji ogłoszono Polską Agencję Prasową, TVP, TVP Polonia, Polskie Radio. Cóż, 60 milionów Polaków na całym świecie połączonych polską tożsamością narodową, dzięki mediom nadającym dla nich w języku polskim, miało w przyszłości wydobyć z siebie olbrzymią siłę i potencjał narodowego ducha. Miano z niego wydobyć wszystko to, co najlepsze, by budować pozycję naszego kraju na całym świecie i siłę polskich wspólnot poza Macierzą. „Gdy myślimy o Polonii i Polakach za Granicą oraz ich relacjach z krajem, to tym samym myślimy o polskiej racji stanu. A polska racja stanu to jest to, czemu powinny służyć media publiczne”. Jakże piękna deklaracja, nieprawdaż?
Co z tych pięknych zapowiedzi zostało po latach? Działania wręcz przeciwne, skandaliczne i niezrozumiałe, ograniczające, a miejscami likwidujące rozwój polskich mediów za granicą. Boleśnie przekonują się o tym zwłaszcza Polacy na Kresach. Przesuwa się środki z mediów nadających po polsku na media nadające w języku angielskim, białoruskim, ukraińskim, a nawet rosyjskim(sic!). W czyim interesie? Na pewno nie polskim, tym bardziej nie w interesie polskiej racji stanu. Pod koniec ubiegłego roku ogłoszono, że TVP Polonia, najbardziej sztandarowa, realizująca szczególną misję wśród Polaków na całym świecie telewizja ulegnie likwidacji, natomiast finasowanie rozwijającej się dynamicznie TVP Wilno zostanie ograniczone ze szkodą dla rodaków na Wileńszczyźnie.
Miliony na kanały ukraińsko, białorusko i rosyjskojęzyczne kosztem TVP Polonia i TVP Wilno
Niestety zapowiedzi te zostały zrealizowane z nadgorliwością godną rewolucjonistów. Dyskusja na ten skandaliczny temat odbyła się na jednym z ostatnich posiedzeń senackiej Komisji Kultury i Środków Przekazu. Padły też kwoty wraz z ich przesunięciem na inne programy, mające niewiele wspólnego ze wzmacnianiem mediów nadających w języku polskim. Z informacji uzyskanych z posiedzenia komisji, jak też od przedstawicieli społeczności polskiej na Kresach oraz mediów polonijnych dowiadujemy się rzeczy szokujących, o decyzjach osłabiających media służące Polakom za granicą. Według tych doniesień MSZ na produkcje dla zagranicy, zarówno polskojęzyczne jak i obcojęzyczne przyznało 228 mln złotych. Z czego TVP Polonia dostała zaledwie ok. 4 mln a TVP Wilno tylko 20 mln, czyli o około 16 mln mniej niż w latach poprzednich. Reszta środków ma być skierowana na TVP World, TVP Biełsat, TVP Slava i TVP Vot tak, łącznie to aż ok. 204 mln złotych! To swoista terapia szokowa w mediach, gdyż pikanterii sprawie dodaje fakt, że żaden z tych kanałów nie jest kanałem tworzącym treści w języku polskim, skierowanym do Polaków na świecie. Za to TVP Biełsat, TVP Slava i TVP Vot tak tworzą treści dla opozycji na Białorusi, w Rosji oraz dla Ukraińców. Nadawane są odpowiednio po białorusku, rosyjsku i ukraińsku. Tymczasem dwudziestomilionowa Polonia i Polacy za granicą, w tym w wymienionych krajach, zostają bez polskiego głosu i programów dla siebie i o sobie, a Polacy na Kresach mają zaś łaskawie otrzymać „medialne ochłapy”. Co to ma wspólnego z dbaniem o polskość i Polaków? Raczej niewiele. Pytaniem retorycznym pozostaje też to, dlaczego obecny MSZ prowadzi tak destrukcyjną i degradującą znaczenie mediów polonijnych politykę, co przynosi jedynie szkodę Polakom żyjącym poza ojczyzną? O decydującym udziale MSZ w przyznawaniu środków lub ich odbieraniu jak kto woli, mogliśmy dowiedzieć się podczas obrad parlamentarnej komisji od dyrektora TVP World Michała Broniatowskiego. Wyjaśniał on, że budżety wszystkich stacji TVP kierowanych za granicę są ustalane w porozumieniu z MSZ. A dopytywany o szczegóły zaznaczył, że środki finansowe na TVP Polonia i TVP Wilno „zostały obniżone na wyraźną sugestię Ministerstwa Spraw Zagranicznych".
Reorganizacja przez likwidację w TVP Polonia
Likwidacja przez reorganizację, to faktycznie dzieje się z TVP Polonia, która przestanie istnieć jako samodzielny kanał, zostanie zlikwidowana jako jednostka organizacyjna, pozostanie nazwa, a kanał zostanie włączony w struktury Ośrodka Mediów dla Zagranicy TVP. Jego ramówka ulegnie znacznym zmianom, czyt. cięciom. Jak poinformował w liście do pracowników szef ośrodka Michał Broniatowski, decyzja ma na celu usprawnienie zarządzania i optymalizację kosztów. Tylko kto w to uwierzy? Jak podały Wirtualnemedia.pl, w praktyce oznacza to likwidację wielu magazynów polonijnych, które przez lata stanowiły podstawę oferty stacji. Szczególnie dotkliwą zmianą dla widzów interesujących się środowiskiem Polaków mieszkających na Białorusi jest zniknięcie poświęconego im właśnie programu „Nad Niemnem”, prowadzonego przed aresztowaniem przez Andrzeja Poczobuta. Reforma ramówki TVP Polonia budzi duże emocje wśród środowisk polonijnych, które od lat traktowały kanał jako ważne źródło informacji i kontaktu z ojczyzną. Znikną m.in.: „Wilnoteka”, „Polskie szlaki północy”, „Wschód”, „Nad Niemnem. Za wschodnią granicą”, „Ola Polonia”, „Kierunek Zachód”, „Przystanek Ameryka”, „Hello Polonia”, „Studio w kontakcie”, „Z gwiazdą przez świat”, „Po polsku” i „Powiedz to po polsku”. Krytycy zachodzących zmian podkreślają, że programy takie jak „Nad Niemnem”, czy „Wilnoteka” były nie tylko relacjami z życia Polaków poza granicami kraju, ale także symbolicznym mostem łączącym rodaków z Polską. Andrzej Poczobut, na przykład, prowadził cykl społeczno-kulturalny, w którym prezentowano wydarzenia i uroczystości z udziałem mniejszości polskiej na Białorusi. Likwidacja programu oznacza utratę jednego z nielicznych mediów regularnie pokazujących realia życia Polaków za wschodnią granicą. Decyzja o likwidacji magazynów polonijnych może osłabić więź Polonii z krajem i pozbawić ją ważnego kanału komunikacji w języku ojczystym.
Finansowe głodzenie TVP Wilno
Największą jednak szkodę poprzez „reorganizację” mediów polonijnych poniosą nasi rodacy na Wileńszczyźnie, gdzie polskość wciąż kwitnie, a Polacy stanowią większość mieszkańców, gdzie trwa nierówna walka Wilniuków z dyskryminacją, zwłaszcza polskiego szkolnictwa. TVP Wilno zdążyło wrosnąć swymi korzeniami w ziemię Mickiewicza i Piłsudskiego. Stała się ważnym telewizyjnym kanałem komunikowania w języku polskim. Drakońskie cięcia w budżecie TVP Wilno będą początkiem jej zamierania. A przecież TVP Wilno jest jedyną anteną telewizyjną poza granicami Polski, nadawaną lokalnie, w tym przypadku na Litwie. Infrastruktura stacji powstała od zera dzięki funduszom polskiego podatnika, a nie ze środków własnych TVP. Od początku projekt ten był postrzegany jako element polityki państwa polskiego wobec Polaków poza granicami RP. Jakie siły i antypolskie interesy stoją zatem za abdykacją państwa polskiego w tej sprawie? TVP Wilno działa jako medium zaufania wzmacniając spójność społeczno –kulturową. Obecny, skandaliczny plan finansowania przewiduje budżet TVP Wilno na poziomie 20 mln złotych, o 40% mniej. Dla porównania telewizja Biełsat po białorusku otrzyma ok. 60 mln. Nowa struktura oznaczać będzie likwidację 24 programów TVP Wilno. To ewidentny szkodliwy regres medialny dla Polaków na Kresach, mówiąc wprost, to zamach na polskie media polonijne, to finansowe zagłodzenie stacji. W czyim interesie? Na pewno nie polskim. Dramat sytuacji i nikczemność działań decydentów ukazuje najlepiej opinia jednego z pracowników TVP Wilno (nazwisko dw. autora tekstu):
„Ze współpracownikami w Wilnie nikt nie rozmawia, nikt się nie komunikuje. Wszystkiego dowiadujemy się z komisji. Najpierw przekazywane było, że nikt nas do niczego nie dołączy (oczywiście nie bezpośrednio) a tu nagle pan Broniatowski podczas komisji sejmowej mówi, że zaraz będziemy częścią Ośrodka Mediów dla Zagranicy i że „wtedy przejrzy wszystko” i zdecyduje, co można robić z tego, co będzie do dyspozycji. O takim przyjeździe, spotkaniu rzecz jasna również nikt niczego nie mówi. Na prośby pracowników o spotkanie, komunikację, nikt (tu pan dyrektor generalny) nie reaguje. Nic. Cisza. Nas pokazuje się tylko w świetle: przejadających pieniądze, otrzymujących ogromne stawki etc. To są wypowiedzi lekceważące lub pełne pogardy. Poza tym, jak słyszymy i czytamy – MSZ i TVP przerzucają się odpowiedzialnością za to, kto zdecydował o odebraniu środków TVP Wilno. Tym bardziej, że MSZ podkreśla, że teraz będzie kładł taki nacisk na naukę języka polskiego na świecie, a jednak media polskojęzyczne są ograniczane. Tak po ludzku widać, że to jest jakiś układ, jakaś ustawka. Ze źródeł mszetowskich wiemy, że pan Broniatowski przed komisjami konsultuje się z ministrem, co będzie mówił. Czyli tak wygląda czysta woda i brak wpływu politycznego na dziennikarzy? A tylko przypomnę o tym: Unia Europejska przyjęła nowe przepisy, które mają chronić dziennikarstwo przed politycznym wpływem na treści i finansowanie oraz zabezpieczać niezależność mediów. Najważniejszym takim aktem jest tzw. European Media Freedom Act (EMFA) — Europejski Akt o Wolności Mediów”. Komentarz zbędny.
Nie ulegajcie pokusie zbawienia naszych sąsiadów kosztem polskości
W tym kontekście celowe staje się postawienie pytań, na które musi paść odpowiedź, a która rzuci światło na osoby odpowiedzialne za „zwijanie” mediów nadających po polsku dla Polaków za granicą.
Po pierwsze, dlaczego środki z budżetu TVP Polonia i TVP Wilno przeznaczone na wspieranie Polaków na Litwie i ich bezpieczeństwa informacyjnego zostały przesunięte na media ukraińsko, białorusko i rosyjskojęzyczne?
Po drugie: Dlaczego w procesie decyzyjnym nie uwzględniono petycji społecznej(ponad 5 tys. podpisów), stanowiska ok. 30 organizacji polskich na Litwie?
Po trzecie: Jakie kryteria zastosowano przy podziale środków i dlaczego podjęto decyzję o zredukowaniu przekazu w języku polskim dla Polonii i Polaków za granicą?
Po czwarte: Kto personalnie zadecydował o realizacji antypolskiej doktryny ograniczania dostępu do informacji w języku polskim?
Polityka powolnego niszczenia polskości na Kresach działa na szkodę polskiego interesu narodowego i polskiej racji stanu. To realizacja niepolskiego interesu. Mam nadzieję, że są jeszcze jakieś instytucje naszego państwa, które rozumieją paradygmat polskości i zatrzymają szkodliwe decyzje. Najbardziej zastanawiające jest jednak to, że finansowane są kanały telewizyjne nadające w językach naszych trzech wschodnich sąsiadów kosztem języka polskiego. Ta rażąca dysproporcja wymaga niezwłocznego wyjaśnienia. Natomiast autorzy tak haniebnej polonijnej polityki medialnej muszą ponieść konsekwencje swoich szkodliwych działań. Tego wymaga duch polskości. Trawestując słynne słowa Prymasa Tysiąclecia: „Nie ulegajcie pokusie zbawiania całego świata kosztem własnej rodziny i własnej Ojczyzny”, można by dzisiaj rzec tak: Nie ulegajcie pokusie zbawienia naszych wschodnich sąsiadów kosztem polskości i języka polskiego.
