W rozmowie z Telex polityk stanowczo zaprzeczył, jakoby działał w interesie Kremla.
"Kontakty z Moskwą miały charakter roboczy"
– Nigdy nie służyłem rosyjskim interesom – podkreślił. Oskarżenia o zdradę nazwał obraźliwymi i krzywdzącymi, wskazując, że przez lata prowadził politykę opartą na pragmatyzmie. Jak argumentował, utrzymywanie relacji z Rosją – zwłaszcza w obszarze energetyki – przynosiło Węgrom wymierne korzyści, w tym niższe ceny gazu.
Szijjártó zaznaczył również, że jego kontakty z Moskwą miały charakter roboczy i służyły zrozumieniu stanowiska drugiej strony. Zaprzeczył przy tym, by kiedykolwiek przekazywał Rosji informacje niejawne. Odniósł się także do sugestii, jakoby rosyjskie służby posiadały kompromitujące materiały na temat węgierskich władz, określając takie tezy jako absurdalne.
W wywiadzie powrócił również do kwestii kontaktów z szefem rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow. Przyznał, że rozmowy z zagranicznymi partnerami, także spoza Unii Europejskiej, są stałym elementem pracy ministra spraw zagranicznych. Podkreślił, że podobne konsultacje prowadził nie tylko z Rosją, ale również z przedstawicielami innych państw.
Kontakty ujawnione przed wyborami
Jeszcze przed wyborami działalność Szijjártó stała się przedmiotem licznych publikacji medialnych i przecieków. Szczególne kontrowersje wywołały doniesienia The Washington Post, według których węgierski minister miał utrzymywać regularny kontakt z szefem rosyjskiej dyplomacji Siergiejem Ławrowem nawet w trakcie niejawnych spotkań unijnych w Brukseli.
Początkowo Szijjártó zdecydowanie zaprzeczał tym informacjom, określając je jako fake newsy. Z czasem jednak sam przyznał, że takie kontakty faktycznie miały miejsce. Tłumaczył je koniecznością konsultowania decyzji podejmowanych w Unii Europejskiej z partnerami zewnętrznymi, których bezpośrednio one dotyczą. – Tak, te kwestie muszą być omawiane z naszymi partnerami spoza UE. Rozmawiam nie tylko z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych, ale także z naszym amerykańskim, tureckim, izraelskim, serbskim i innymi, przed i po posiedzeniach Rady Unii Europejskiej. (...) To, co mówię, może zabrzmieć szorstko, ale dyplomacja polega na rozmowach z przywódcami innych krajów – twierdził węgierski minister.
Czytaj też:
Rosyjska ropa znów na Węgrzech i Słowacji. To koniec sporu z Ukrainą?Czytaj też:
90 mld euro dla Ukrainy. Zapadła jednomyślna decyzja państw UE
