Głosowanie odbyło się podczas nadzwyczajnej sesji w czwartek.
"Referendum jest jedyną drogą do uzdrowienia sytuacji"
Do przyjęcia uchwały potrzebna była większość kwalifikowana 3/5 głosów, czyli co najmniej 15 w 25-osobowej radzie. W obradach uczestniczyły 24 osoby. Za przeprowadzeniem referendum zagłosowało 11 radnych, 7 było przeciw, a 6 wstrzymało się od głosu. Oznacza to, że uchwała nie uzyskała wymaganej większości.
Projekt złożył klub Prawa i Sprawiedliwości, który ma w radzie 9 mandatów. Jego przedstawiciele apelowali o poparcie do radnych Koalicji Obywatelskiej i Nowej Lewicy. – Referendum jest jedyną drogą do uzdrowienia sytuacji. Powodów do odwołania prezydenta jest zresztą więcej niż tylko zarzuty korupcyjne: zapaść finansowa i demograficzna Częstochowy, mało inwestycji – mówił przewodniczący klubu PiS Paweł Ruksza.
W trakcie sesji radna KO Zofia Wojtysiak-Kowalik złożyła wniosek o przerwę w obradach do 30 kwietnia, czyli do czasu rozpatrzenia przez sąd w Katowicach zażalenia obrony prezydenta na zastosowane środki zapobiegawcze. Wniosek został odrzucony głosami PiS i Lewicy. – Chcecie po prostu rozmydlić sprawę – zwrócił się do radnych KO Paweł Ruksza, sprzeciwiając się odroczeniu głosowania. Prezydenta bronił wiceprezydent Łukasz Kot. Wskazywał, że zadłużenie miasta w przeliczeniu na mieszkańca wynosi 5090 zł i jest niższe lub porównywalne z innymi dużymi miastami.
Referendum i tak się odbędzie?
Po odrzuceniu uchwały radni PiS zapowiedzieli, że wrócą do sprawy przy okazji głosowania nad absolutorium dla prezydenta. Z kolei poseł Polski 2050 Piotr Strach mówił podczas sesji, że możliwa jest inicjatywa obywatelska. – Niezależnie jak zagłosujecie teraz, referendum i tak będzie jesienią – stwierdził.
Sprawa referendum wiąże się z postępowaniem dotyczącym zarzutów korupcyjnych wobec prezydenta Częstochowy. Krzysztof Matyjaszczyk został zatrzymany przez CBA w lutym. Prokuratura zarzuca mu przyjęcie korzyści majątkowych o łącznej wartości co najmniej 129 tys. zł, w tym około 40 tys. zł w zamian za działania dotyczące zmian w budżecie miasta. Sąd nie zastosował wobec niego aresztu. Zastosowano środki wolnościowe, w tym poręczenie majątkowe, zakaz wykonywania obowiązków służbowych i zakaz przebywania w urzędzie miasta. Obowiązki prezydenta przejął jego pierwszy zastępca.
Matyjaszczyk nie przyznaje się do winy i twierdzi, że zarzuty są "wynikiem pomówienia". Po zatrzymaniu został zawieszony w prawach członka Nowej Lewicy decyzją przewodniczącego partii Włodzimierza Czarzastego.
Odrzucenie uchwały oznacza, że referendum z inicjatywy rady miasta nie odbędzie się. Możliwe jest jednak podjęcie próby jego przeprowadzenia w trybie obywatelskim.
Czytaj też:
Sprzeciwili się blokadzie reportażu o Sutryku. Wydawcy TVP zawieszeniCzytaj też:
To on mógłby zająć miejsce Miszalskiego. Jest sondaż
