W przyszłym roku na Starym Kontynencie cała seria wyborów, z których elity w Brukseli dążące do centralizacji Unii Europejskiej mogą nie być zadowolone. Establishmenty coraz silniej straszą ludzi partiami tak zwanej "skrajnej" prawicy, które mogą odebrać elitom władzę. Ma to miejsce także w Polsce i naturalnie w Niemczech – gdzie Alternatywa dla Niemiec jest wyraźnym liderem sondaży krajowych. 6 września w lokalnych wyborach w Saksonii-Anhalt AfD może zdobyć większość w parlamencie landowym i objąć władzę w landzie, co byłoby sytuacją bez precedensu.
"Ksenofobiczna atmosfera"
"Polityka ksenofobiczna jest zła dla gospodarki. Wstępne szacunki pokazują, że wzrost gospodarczy w Saksonii-Anhalt mógłby spaść o około pół do jednego procenta rocznie” – powiedział w rozmowie z lewicowym pismem "Sueddeutsche Zeitung" prof. Gropp.
Jak wskazał, patrząc na strukturę zatrudnienia w Saksonii-Anhalt, to udział niemieckich pracowników spadł, ponieważ więcej osób odeszło na emeryturę, niż weszło na rynek pracy. Zostało to zrekompensowane przez migrację. Oznacza to, że wzrost gospodarczy Saksonii-Anhalt ostatecznie dokonał się dzięki imigracji, twierdził.
"Ksenofobiczna atmosfera byłaby problemem przede wszystkim w budownictwie, gastronomii, logistyce i branży produkcji żywności, bo odsetek obcokrajowców jest tu wysoki – rzędu od 33 do 40 procent. Także około 20 procent lekarzy pochodzi z zagranicy" – kontynuował ekonomista.
Elity straszą Niemców AfD
Pytany o przyczyny wysokiego poparcie dla AfD w Saksonii-Anhalt, Gropp ocenił, że mieszkańcom Saksonii-Anhalt powodzi się dobrze pod względem materialnym, jednak "tęsknią do idealnego niemieckiego świata, gdzie na ulicach widać tylko niebieskookich i blondynów, a w każdej wsi działa mały sklepik spożywczy".
Przedstawiciel elit przekonywał, że próba wyjaśnienia wysokiego poparcia dla AfD nie może ograniczać się wyłącznie do perspektywy wschodnioniemieckiej. – Podobne zjawiska obserwujemy w niemal wszystkich rozwiniętych krajach uprzemysłowionych Europy Zachodniej i Zachodu ogółem: we Francji, we Włoszech, w Polsce czy w USA – oznajmił.
Jego zdaniem kluczowym pytaniem jest to, skąd ludzie czerpią informacje. – Jeśli na przykład ktoś czerpie wiedzę wyłącznie z mediów społecznościowych, prawdopodobieństwo, że zagłosuje na populistów, jest wyraźnie wyższe – i tak jest wszędzie, nie tylko we wschodnich Niemczech – powiedział.
Czytaj też:
Trzy próby gwałtu w pół godziny. Imigrant usiłował też molestować policjantkę Czytaj też:
Wtedy AfD broniło Polski. Dziennikarz przypomina
