Nowy Meksyk. 23-latka zmarła podczas tzw. późnej aborcji. Była w 6. miesiącu ciąży

Nowy Meksyk. 23-latka zmarła podczas tzw. późnej aborcji. Była w 6. miesiącu ciąży

Dodano: 
Ciąża, zdjęcie ilustracyjne
Ciąża, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP / Barbara Ostrowska
Ośrodek, który zajmuje się aborcjami, miał dopuścić się poważnych błędów i nieumyślnego spowodowania śmierci.

Keisha Atkins była w 6. miesiącu ciąży. Na początku 2017 roku udała się do Centrum Zdrowia Reprodukcyjnego Uniwersytetu Nowego Meksyku, aby dokonać aborcji. Zabiegu jej odmówiono, ponieważ stwierdzono, że "ciąża jest zbyt zaawansowana". Kobieta trafiła do ośrodka "Southwestern Women’s Options".

"Mamo, ja umrę"

Tam Atkins została poddana tzw. późnej aborcji, która trwała przez kilka dni. Przed ukończeniem całego procesu, młoda mama trafiła z powrotem do Centrum w Nowym Meksyku. Tam zmarła 4 lutego 2017 roku. Przed śmiercią Atkins zobaczyła się z mamą. – Pierwszą rzeczą, jaka wyszła z jej ust, było: "Mamo, ja umrę" – wspominała mama Keishy Tina Atkins.

Sekcję zwłok Keishy Atkins przeprowadzono na Uniwersytecie w Nowym Meksyku. Jako przyczynę zgonu podano "zakrzepowo-zatorową chorobę płucną spowodowaną ciążą". Jednak, dzięki śledztwu przeprowadzonemu przez organizację "Abortion on Trial" oraz "Operation Rescue", okazało się podana przyczyna śmierci była nieprawdziwa. W raporcie z sekcji zwłok odnaleziono zapis o tym, że podczas wielodniowej aborcji rozwinęła się infekcja, która przekształciła się w sepsę. W wyniku posocznicy u pacjentki pojawiły się zaburzenia krzepnięcia. To skrzep krwi w płucach, spowodowany procesem aborcji, odebrał jej życie – nie ciąża.

"Lewica ignoruje jej śmierć"

Sprawę skomentował portal LifeNews.com na Twitterze.

twitter

"Liberałowie twierdzą, że prawa broniące życia, zakazujące aborcji, spowodują śmierć kobiet. Ale to jest Keisha Atkins. Została zabita w Nowym Meksyku w nieudanej LEGALNEJ aborcji. Lewica ignoruje jej śmierć, ponieważ nie pomaga to ich fałszywej narracji, że Amerykanie pro-life nienawidzą kobiet" – czytamy w mediach społecznościowych.

Rozwiązanie sprawy

Ośrodek "Southwestern Women’s Options" jesienią 2021 roku zawarł ugodę i wypłaci 900 tys. dolarów w związku z poważnymi błędami w sztuce medycznej i nieumyślnym spowodowaniem śmierci.

Z kolei w kwietniu tego roku rodzina Keishy Atkins dostała 365 tys. dolarów od Uniwersytetu Nowego Meksyku, jako uregulowanie części pozwu, w którym UNM został oskarżony o to, że przez zaniedbanie skierował Atkins do ośrodka, gdzie poddano ją śmiertelnej i wielodniowej aborcji.

– Wiem, że żadna suma pieniędzy nie zrekompensuje im śmierci ukochanej osoby, ale modlę się, by przyniosła ona rodzinie ukojenie – mówił Troy Newman prezesOperation Rescue.

Czytaj też:
Burmistrz Chicago: Aborcja pomaga kobietom "realizować dany od Boga potencjał"
Czytaj też:
"Transfery niezależnie od płci anatomicznej". Kanadyjskie więzienia żeńskie otwarte dla mężczyzn

Źródło: lifenews.com, marsz.info
 
Czytaj także