Krym należy do Rosji? Spot rządu Orbana wywołał skandal

Krym należy do Rosji? Spot rządu Orbana wywołał skandal

Dodano: 
Prezydent Rosji Władimir Putin i premier Węgier Viktor Orban
Prezydent Rosji Władimir Putin i premier Węgier Viktor Orban Źródło: Wikimedia Commons
Węgierskie władze opublikowały spot, w którym wzywają do rozpoczęcia rozmów pokojowych i jak najszybszego zakończenia wojny na Ukrainie. Uwagę mediów przyciągnął jednak nie przekaz spotu, ale fakt, że na nagraniu Krym został przedstawiony jako część rosyjskiego terytorium.

"Dziesiątki tysięcy dzieci zostało osieroconych, setki tysięcy domów zostało zniszczonych, ponad dziesięć milionów ludzi zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów, ale wojna trwa i może z łatwością stać się globalna" – mówi lektor w spocie, opublikowanym przez węgierskie władze.

twitter

Rząd premiera Victora Orbana apeluje w nagraniu o zakończenie konfliktu i przystąpienie do rozmów pokojowych. Jest to stanowisko Budapesztu wyrażane niemal od początku konfliktu zbrojnego na Ukrainie."Dość wojny, tylko zawieszenie broni może położyć kres zniszczeniu, tylko rozmowy pokojowe mogą uratować życie. Czas na pokój" – podkreśla dalej lektor.

Uwagę mediów i komentatorów zwrócił jednak szczegół, który wywołał falę oburzenia. W spocie pokazano bowiem zaznaczoną na czerwono mapę Ukrainy, oznaczając – okupowany od 2014 roku – Półwysep Krymski jako część terytorium rosyjskiego.

Podolak oburzony na Orbana

W piątek doradca Zełenskiego Mychajło Podolak oburzył się wypowiedzią premiera Orbana o wojnie Rosji z Ukrainą, oceniając jego stanowisko jako absurdalne. Chodzi o słowa węgierskiego premiera, który w wywiadzie stwierdził, że "ciężko jest być jedynym premierem w UE, który reprezentuje partię pokoju".

"Wiktor Orban po raz kolejny demonstracyjnie obraża wartości Unii Europejskiej i prawo międzynarodowe jako takie. To celowe upokorzenie Europy i przyzwolenie na terrorystyczne działania Rosji" – ocenił przedstawiciel Kijowa.

"To celowe usprawiedliwienie agresora i zachęta do dalszego niszczenia Ukrainy/Europy" – uważa Podolak.

"Czas, aby Węgry zdały sobie sprawę, że poprzez działania kontrofensywne Ukraina zwraca swoje terytoria i ludzi. I to jest sprawiedliwe i obowiązkowe. A jeśli węgierski premier naprawdę martwi się ofiarami, powinien zadzwonić do swojego 'przyjaciela Putina' i poprosić go o wycofanie rosyjskich sił zbrojnych z uznanych międzynarodowo granic Ukrainy. A wtedy wojna się skończy. Nie ma więcej ofiar. Warunkiem zakończenia wojny jest dopiero całkowite wycofanie sił zbrojnych i sprzętu okupanta. Czy ktoś słyszał takie apele Orbana do Rosji?" – napisał doradca Zełenskiego.

Czytaj też:
Ostatni sojusznik Rosji w UE przechodzi na gaz z Kataru
Czytaj też:
Orban: Większość UE jest przeciwko Węgrom, skaczą nam do gardeł

Źródło: NEXTA
Czytaj także