– Rosja przygotowuje dodatkową mobilizację 300 tys. żołnierzy. Termin wyznaczono na 1 czerwca – powiedział w środę na konferencji prasowej w Kijowie prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, cytowany przez agencję Interfax-Ukraina.
Jak donosił niezależny portal Meduza, pod koniec marca przywódca Rosji Władimir Putin podpisał dekret o powołaniu do wojska 150 tys. osób. Pobór obejmie mężczyzn do 30. roku życia. W zeszłym roku na wiosnę powołano do armii 147 tys. obywateli Federacji Rosyjskiej w wieku od 18 do 27 lat.
Ryzyko załamania frontu
We wtorek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisał ustawę obniżającą wiek osób podlegających mobilizacji z 27 do 25 lat. – Nie mogę powiedzieć niczego na temat dokładnej liczby ludzi, którzy zostaną zmobilizowani – oświadczył przywódca.
Tymczasem Politico donosi, że ukraińska linia frontu może się załamać, a wojska rosyjskie mają szansę odnieść sukces na dowolnym kierunku, na którym zdecydują się na dużą ofensywę. "Jednym z powodów tej sytuacji jest niepotrzebne odkładanie mobilizacji przez władze w Kijowie" – przekazał serwis, powołując się na rozmowy z ukraińskimi oficerami wysokiej rangi. Z kolei Zełenski wprost ostrzegł, że jeżeli w Kongresie USA nie uda się podjąć decyzji w sprawie przekazania Kijowowi pomocy wojskowej o wartości 60 mld dolarów, to Siły Zbrojne Ukrainy mogą stopniowo tracić terytoria pod naporem Rosjan. W ocenie ukraińskiego przywódcy zagrożone są duże miasta.
Ofensywa na Charków?
Według doniesień medialnych Kreml planuje ofensywę na Charków. Jednak szef Połączonych Szefów Sztabów USA gen. Charles Brown ocenił, że obawy części mediów i polityków przed masową wiosenną ofensywą Rosji mogą być przesadzone.
Charków, największe miasto wschodniej Ukrainy, od samego początku agresji był obiektem ataków rosyjskiej armii. W pierwszym tygodniu inwazji, jeszcze w ramach "wojny błyskawicznej", Rosjanie przeprowadzili nieudany desant. Później walki toczyły się w jego okolicach, a Rosjanie nigdy nie zgromadzili wystarczających sił, by spróbować zająć miasto. Było ono jednak wielokrotnie bombardowane. W Charkowie funkcjonuje silna obrona przeciwlotnicza, ale miasto ucierpiało w wyniku tych ataków. Zmniejszyła się też jego populacja, bo część ludzi, uciekając przed działaniami zbrojnymi, przemieściła się na zachód.
Czytaj też:
"Rosją należy wstrząsnąć". Ukraińscy agenci prowadzą specjalną operację w rosyjskim społeczeństwieCzytaj też:
Szojgu powołał nowych dowódców. "Mam nadzieję, że podołacie"