W wyniku niedzielnych wyborów parlamentarnych po 16 latach rządów Fidesz Viktora Orbana odda władzę na Węgrzech. Koalicja Fideszu i KDNP musiała uznać wyższość opozycyjnej partii TISZA. Decyzję Węgrów komentował na antenie TV Republika Marcin Romanowski. To polityk Prawa i Sprawiedliwości, który otrzymał azyl polityczny w tym kraju. Przypomnijmy, że jeszcze w czasie kampanii wyborczej lider partii TISZA zapowiadał, że po objęciu przez niego władzy zarówno Romanowski, jak i Zbigniew Ziobro, który również otrzymał azyl polityczny na Węgrzech, zostaną wydani władzom w Warszawie. Co w związku z taką zapowiedzią planuje Romanowski?
Romanowski: Nie będę ułatwiał szajce 13 grudnia działania
Polityk nie chciał zdradzić swoich planów i wprost oświadczył: "Nie będę ułatwiał szajce 13 grudnia działania i nie będę zdradzał nowego adresu czy planu działania".
– Nowy rząd powstanie za jakiś miesiąc. To nie rząd decyduje o wszystkim jak Peter Magyar sugeruje. To nie on będzie odwoził nas w kajdankach do Warszawy, tylko to decyduje sąd – wskazał.
Romanowski o wyborach na Węgrzech. "Huraganowy atak, szantaż finansowy"
Romanowski przyznał, że kwestię tę traktuję jako sprawę drugorzędną. – Najważniejsze jest to, że Polska straciła bardzo ważnego sojusznika – powiedział. Dodał, że "nie przez przypadek Peter Magyar nazywany jest węgierskim Tuskiem". Obu polityków określił mianem "marionetek Brukseli".
Sam okres przedwyborczy na Węgrzech polityk porównał do tego, co wydarzyło się w związku z wyborami w Polsce w 2023 roku. – Ten huraganowy atak, szantaż finansowy. Polski przykład być może niedostatecznie ich nauczył, że zmiana dla samej zmiany nie jest dobra – stwierdził. W ocenie Romanowskiego, główny wniosek, jaki wypływa z porażki Fideszu i zwycięstwa "globalistów" jest taki, że Polska i Europa konserwatywne straciły bardzo ważny bastion.
Czytaj też:
Merz zwrócił się do Magyara. "Przede wszystkim zjednoczonej Europy"Czytaj też:
Narracja o "przyjaźni z Putinem". Czarzasty: Prezydent zrobił z siebie idiotęCzytaj też:
Zmiana władzy na Węgrzech. Fico i Zełenski zabrali głos
