Do incydentu doszło w poniedziałek wieczorem czasu lokalnego, gdy na telebimach hali w Nowym Jorku pojawił się wizerunek amerykańskiego przywódcy.
Z relacji amerykańskich mediów wynika, że reakcja widowni była mieszana – obok okrzyków dezaprobaty słychać było również pojedyncze wyrazy poparcia i okrzyki "USA". Dominowały jednak gwizdy i buczenie.
Trump pierwszym prezydentem USA na takim meczu
Trump, który jest wieloletnim kibicem New York Knicks i pochodzi z Nowego Jorku, został pierwszym urzędującym prezydentem Stanów Zjednoczonych, który pojawił się na meczu finałów NBA. Razem z nim w loży zasiedli m.in. wnuczka Kai Trump oraz właściciel Knicks James Dolan.
Wizycie prezydenta towarzyszyły nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Secret Service zastosowała dodatkowe procedury ochronne, w tym technologie przeciwdziałania zagrożeniom z powietrza, a wokół Madison Square Garden wprowadzono ograniczenia w ruchu i wzmożone kontrole uczestników wydarzenia.
Finały NBA
Mecz zakończył się zwycięstwem San Antonio Spurs nad New York Knicks 115:111. Po trzech spotkaniach finałowej serii Knicks prowadzą jednak 2-1.
Finałowa faza rozgrywek NBA odbywa się w formacie best-of-seven, co oznacza, że drużyna musi wywalczyć cztery zwycięstwa, aby zdobyć tytuł mistrzowski. W rywalizacji biorą udział najlepsze zespoły z Konferencji Wschodniej i Konferencji Zachodniej.
W 2025 r. mistrzem NBA została drużyna Oklahoma City Thunder. Najwięcej tytułów mistrzowskich w historii NBA ma Boston Celtics (18). O jeden mniej wywalczyli koszykarze Los Angeles Lakers.
Czytaj też:
"Uważaj, bo zostaniesz sam". Trump ostrzegł Netanjahu
