Ciężkie powikłania po szczepionkach przeciw COVID-19. Poznano przyczynę?

Ciężkie powikłania po szczepionkach przeciw COVID-19. Poznano przyczynę?

Dodano: 
Szczepionka AstraZeneca, zdjęcie ilustracyjne
Szczepionka AstraZeneca, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Flickr / Marco Verch Professional Photographer / CC BY 2.0
Naukowcy wskazali możliwy biologiczny mechanizm odpowiedzialny za rzadkie, ale ciężkie powikłania, które pojawiły po szczepionkach przeciw COVID-19.

Chodzi o szczepionki oparte na adenowirusach, takich jak preparaty AstraZeneca i Johnson & Johnson.

Powstawanie zakrzepów i spadek liczby płytek krwi

Najpoważniejszym z nich był zespół określany jako immunologiczna małopłytkowość zakrzepowa indukowana szczepionką (VITT). Schorzenie polegało na jednoczesnym powstawaniu zakrzepów oraz spadku liczby płytek krwi. W części przypadków przebieg był gwałtowny i stanowił bezpośrednie zagrożenie życia. Choć powikłanie było rzadkie, jego konsekwencje mogły być bardzo poważne. W Stanach Zjednoczonych występowało u około jednej osoby na 200 tysięcy po szczepionce Johnson & Johnson. W Wielkiej Brytanii odnotowano około trzy przypadki na 100 tysięcy po szczepionce AstraZeneca.

Nowe badanie sugeruje, że kluczową rolę mogła odgrywać określona mutacja genetyczna. U części osób kontakt z adenowirusem mógł prowadzić do powstawania przeciwciał reagujących z białkiem PF4 odpowiedzialnym za proces krzepnięcia krwi. W efekcie mogło dochodzić do powstawania ciężkich zakrzepów i spadku liczby płytek krwi. W analizie próbek od 21 pacjentów z VITT mutację tę wykryto u wszystkich badanych. Naukowcy podkreślają, że była to bardzo rzadka kombinacja czynników biologicznych.

Pfizer/BioNTech także mają problemy

Kilka miesięcy temu niemiecki dziennik "Die Welt" opublikował dane, które wywołały prawdziwą burzę wokół szczepionki mRNA Pfizer/BioNTech przeciwko COVID-19. Wynika z nich, że podczas kluczowej, trzeciej fazy badań klinicznych mogło dojść do nieprawidłowości, które – jak twierdzą eksperci – powinny zostać natychmiast ujawnione opinii publicznej. Z materiałów wynika, że część danych o skutkach ubocznych i zgonach uczestników mogła zostać zatajona lub przedstawiona w sposób, który minimalizował potencjalne ryzyko. Budzi to poważne wątpliwości co do rzetelności procesu zatwierdzania preparatu, zwłaszcza że – jak ujawniono – organy rejestracyjne w USA, Europie i Wielkiej Brytanii wyznaczyły daty dopuszczenia szczepionki do obrotu, zanim zapoznały się z pełną dokumentacją badań.

Dodatkowo, dokumenty wskazują na liczne wykluczenia uczestników z badań – setki osób zniknęły z ostatecznych analiz, a przyczyny tego kroku w dokumentacji są niejasne i sprzeczne. Eksperci podkreślają, że takie działania mogą świadczyć o celowym ukrywaniu danych, które mogłyby podważyć bezpieczeństwo lub skuteczność preparatu.

Czytaj też:
Strach na porodówkach. Rodzice rezygnują ze szczepień noworodków
Czytaj też:
Alarmujące dane GUS. Gwałtowny wzrost zachorowań na groźne choroby zakaźne

Źródło: Rzeczpospolita / DoRzeczy.pl
Czytaj także