Komentarze niemieckiej prasy wywołał fakt, że Polska zwróciła się do NATO o włączenie do programu Nuclear Sharing, w związku z informacjami o umieszczeniu na Białorusi rosyjskiej broni jądrowej.
– W związku z tym, że Rosja ma zamiar rozmieścić taktyczną broń jądrową na Białorusi, my zwracamy się do całego NATO o wzięciu udziału w programie Nuclear Sharing – poinformował 30 czerwca premier Mateusz Morawiecki, podczas konferencji prasowej po zakończeniu szczytu UE w Brukseli. Szef rządu zaznaczył przy tym, że Polska deklaruje wolę szybkiego działania w tym zakresie.
– Polska nie chce siedzieć z założonymi rękami, gdy Putin eskaluje różnego rodzaju groźby – mówił Morawiecki.
Program Nuclear Sharing to koncepcja polityczna Sojuszu Północnoatlantyckiego, zakładająca udostępnianie głowic jądrowych państwom członkowskim NATO, które nie posiadają broni atomowej. Od 2009 r. w programie biorą udział takie kraj jak Belgia, Niemcy, Włochy, Holandia i Turcja.
Przypomnijmy też, że prezydent Andrzej Duda powiedział w październiku ubiegłego roku, że Polska rozmawiała z USA o możliwości objęcia naszego kraju parasolem nuklearnym NATO.
Niemieckie media o obawach Polski
Frank Nienhuysen, komentator z niemieckiego dziennikarza "Sueddeutsche Zeitung", zwraca uwagę "w ferworze wokół rewolty Grupy Wagnera i rzekomej ucieczki szefa najemników Jewgienija Prigożyna na Białoruś niemal zgubiła się ważna uwaga dyktatora Aleksandra Łukaszenki”. "Jeszcze raz podkreślił on, że rosyjskie rakiety atomowe już są w jego kraju, nie powiedział tylko, ile. Pasuje to do poważnej gry, którą od tygodni prowadzą Łukaszenka i rosyjski przywódca Władimir Putin" – pisze dziennikarz.
Chociaż jednocześnie Kijów zapewnia, że deklaracje Mińska to "blef przed szczytem NATO" w Wilnie to Nienhuysen podkreśla, że "nie chodzi jednak o kilka tygodni czy miesięcy" i "pewne jest, że trzy dekady po rozpadzie Związku Sowieckiego i początku swej niepodległości Białoruś znów będzie uzbrojona w broń jądrową".
"Tym samym Europa staje się jeszcze mniej bezpieczna. Polska, kraj członkowski UE i NATO, sąsiad Białorusi czuje się coraz mniej chroniona i żąda od NATO większego udziału w odstraszaniu nuklearnym. To zrozumiałe, bo sam Łukaszenka zauważył kiedyś mimochodem, iż przez bombę atomową‚ może zginąć, nie wiem ilu, nawet milion ludzi" – pisze dalej dziennikarz
Czytaj też:Morawiecki zaapelował do Tuska. "To nie są żarty"
Czytaj też:
Grupa Wagnera tuż przy polskiej granicy? Polska wzmacnia Straż Graniczną
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
