Damski bokser w TK
  • Mariusz MuszyńskiAutor:Mariusz Muszyński

Damski bokser w TK

Dodano: 
TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY
TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY Źródło: PAP / Albert Zawada
A miało być tak pięknie. Po europejsku. Transparentnie i wzorcowo. A jak wyszło, widzimy. Sejm wybrał sędziów TK, i zaczęła się dyskusja, czy wybór jest poprawny, a więc skuteczny. I jakby to było mało, pojawił się także "damski bokser".

Zasadniczo unikam pisania dwa razy o tym samym problemie. Ale czasem trzeba. Dlatego do tematu ślubowania sędziów TK, podejdę jeszcze raz. Aczkolwiek tym razem napiszę o tym, czego zabrakło w liście w sprawie wyboru sędziów TK, skierowanym przez szefa Kancelarii Prezydenta do Marszałka Sejmu.

Zacznę jednak od tego, że nieźle się ubawiłem, kiedy próbowałem podsumować właśnie przeprowadzony wybór sędziów TK. Ten piątek, 13-stego marca, przyniósł rządzącym pecha. Przecież od lat, nie kto inny jak politycy koalicji próbują nam wmawiać, że błąd w procedurze kreacji jakiegoś organu, czy w procesie powoływania kogoś do pełnienia państwowych funkcji, powoduje ich nieważność.

Dziś rewolucja pożarła swoje dzieci. Ofiarami tej logiki stali się jej twórcy. Konsekwencje widzimy. W internecie pełno komentarzy nt. wad tego wyboru. A przecież rządząca koalicja ma większość sejmową i czas. Jednak tak przeprowadziła wybór, że wątpliwości co do jego prawidłowości dotyczą każdego etapu tej procedury, od zgłaszania kandydatów, przez przedstawienie kandydatur Sejmowi, do samego głosowania. Geniusze.

Efekt znamy. Ślubowanie wyhamowało. Szef Kancelarii Prezydenta zwrócił się z listem do Marszałka Sejmu z prośbą o wyjaśnienie tych wszystkich wątpliwości.

Kompromitujący zarzut publiczny

Ja nie zamierzam wyjaśniać tych prawnych problemów. To rola Marszałka i jego zaplecza prawnego. Ja nawet nie zastanawiam się, czy te zarzuty są zasadne. Chcę natomiast podkreślić dwie istotne kwestie, których zabrakło w zestawie pytań do Marszałka, a które wybrzmiały publicznie.

Pierwsza z nich to mocna aluzja, że jeden z wybranych sędziów może mieć założoną przez policję tzw. niebieską kartę. Chodzi o więc o osobę, która jest podejrzewana o stosowanie domowej przemocy.

To poważny zarzut. Jeśli jest prawdziwy. Jednym z kryteriów jakie powinien spełniać sędzia TK jest posiadanie nieskazitelnego charakteru (zob. art. 3 ustawy o statusie sędziów TK w zw. z art. 30 par. 1 pkt 4 ustawy o SN). Tego kryterium na pewno nie spełnia „damski bokser”. Dlatego trzeba to wyjaśnić. Tym bardziej, że sugestia padła z trybuny sejmowej. Podniósł to poseł Konfederacji Witold Tumanowicz. (zob. transmisja obrad z piątku, 13 marca 2026, godz. 13.23.44.-13.26.06. ostatni dostęp: 23.03.2026, godz. 8.51). I wszyscy, od prowadzącego obrady Marszałka Czarzastego, po posłów opozycji, przeszli nad tą wypowiedzią do porządku dziennego. Co za upadek instytucji.

Do tego dochodzi druga kwestia. W jednym z dzienników ukazał się artykuł pod szumnym tytułem „Nowi sędziowie TK ryzykują”. Autor podał informację, że sędziowie wybrani 13 marca rezygnują z dotychczasowej aktywności zawodowej, choć nie maja pewności, czy prezydent umożliwi im ślubowanie. Z tą informacją sprzeczne były kolejne zdania, gdzie autor pisze o „zawieszaniu” przez osoby wybrane ich dotychczasowej aktywności w zawodach prawniczych. I ta sytuacja też wymaga sprawdzenia. Ślubowanie otwiera drogę do pełnienia urzędu sędziego TK. A sędzia ma spełniać jasne wymogi ustawowe. Od tego momentu nie może prowadzić innej aktywności zawodowej niż praca na uczelni.

Skoro ta „rezygnacja” polega na „zawieszaniu” działalności, to jest problem. To nie jest żadna rezygnacja. A przynajmniej ta wymagana prawem. Aby stanąć do ślubowania wobec Prezydenta trzeba wszelką poprzednią aktywność zakończyć, a nie zawiesić. Inaczej mówiąc sędzia sądu powszechnego czy prokurator powinien się zrzec urzędu, adwokat czy radca prawny powinni zamknąć kancelarie, adwokat wystąpić z adwokatury, a radca ze swojego samorządu i zakończyć swoją działalność gospodarczą. A jeśli ktoś wykonuje inną pracę, zwolnić się z niej. I ta sytuacja przed ślubowaniem też wymaga wyjaśnienia.

Dlatego szef Kancelarii Prezydenta powinien zażądać stosownych informacji od tych sędziów lub właściwych organów państwa (Sejm, minister sprawiedliwości) i samorządów prawniczych. Jeśli ma wrócić normalność, za którą tęskni tak jeden z wybranych właśnie sędziów, to proponuję zacząć w tym kontekście od siebie. Dość państwa z dykty i taśmy klejącej.

Ślubowanie w nienormalnym państwie

I w tym momencie znów wracam do roli ślubowania. Ja się nawet mogę zgodzić, że w „normalnym” państwie, wybór sędziego TK powinien być jak spowiedź. Delikwent przychodzi, spowiada się, Sejm go prześwietla, a Prezydent – w oparciu o wiarygodny Sejm – bez zbędnej dyskusji daje rozgrzeszenie poprzez przyjęcie ślubowania. I taka osoba może rozstrzygać o konstytucyjnych prawach innych.

Ale w normalnym państwie, gdyby osoba stosująca domową przemoc przemknęła się przez sejmowe sito, jest też mechanizm samooczyszczenia się organu. Procedura dyscyplinarna. Wprawdzie są wątpliwości, czy może to dotyczyć przeszłości sędziego, ale przynajmniej presja wewnętrzna organu pozostaje.

A w państwie, gdzie prawo rozumie każdy po swojemu, uchwały zastępują ustawy, a przed wyborami sędziów do TK politycy w półsłówkach wskazują, ze nie wybierają ich po to, by pilnowali rządów Konstytucji, ale po to by „odbili” organ z rąk poprzedników, wszystkie takie mechanizmy dbałości o jakość organu nie funkcjonują. Dlatego rośnie rola ślubowania wobec Prezydenta i to do poziomu, o jakim się pewnie ustawodawcy nie śniło.

To Prezydent i ślubowanie stają się ostatnim bastionem, który chroni Konstytucję i państwo przed sprywatyzowaniem organu, który tej Konstytucji broni. Prezydent nie może dopuścić do tego, by w organie zasiadły osoby, które będą pomiatać Konstytucją. Sprzedadzą jej nadrzędność i pierwszeństwo w imię interesów politycznych swoich mocodawców. Szczególnie, kiedy jeszcze przed wyborem twierdzą, że jest ona mniej ważna niż traktaty unijne. Strażnikiem Konstytucji taka osoba nie może zostać. Jak ktoś chce być strażnikiem procesu integracji, to niech kandyduje do TSUE.

Psucie państwa

Prezydent nie może także pozwolić na objęcie funkcji przez osobę, która uważa, że jako sędzia może wprost wykonywać wyroki trybunałów międzynarodowych. I nie chodzi tu o przewidzianą w procedurach karnej i administracyjnej instytucję wznowienia postępowania w indywidualnej sprawie, ale o uznawanie wyroków międzynarodowych za źródło prawa i opieranie się na nich w rozstrzyganiu spraw krajowych przez niektórych sędziów. Tych co to nazywają się „sędziami europejskimi”. Powód jest prosty – brak wymaganej od sędziów TK wiedzy prawniczej na najwyższym poziomie.

Wreszcie Prezydent nie może pozwolić na to, by wprowadzić do TK sędziów, którzy idą tam w rytm werbla wojennego, by konfliktować i blokować działalność TK. Bo dysfunkcjonalny organ to psucie państwa, na co Prezydent nie może pozwolić.

I tym bardziej nie powinien wpuścić do TK damskiego boksera. A skoro taka aluzja padła publicznie, a padła, i to z sejmowej trybuny, to trzeba ją wyjaśnić. Którego z wybrańców koalicji dotyczy? Jest prawdziwa, czy nie jest prawdziwa? Jeszcze bardziej niż kwestię wszystkich błędów proceduralnych. Trzeba też zażądać informacji o zamknięciu przeszłości zawodowej osób wybranych. Albo w lewo, albo w prawo. Nie można objąć urzędu sędziego TK i zostać jednym pośladkiem na fotelu adwokata korzystając z instytucji zawieszenia wykonywania zawodu.

A pozostałe przesłanki dla braku ślubowania, o których piszę wyżej, Prezydent powinien rozważyć sam w swoim sumieniu.

Czytaj też:
NSA "dyscyplinuje" prezesa TK. Poszło o złą organizację pracy
Czytaj też:
Ryzykowne decyzje nowych sędziów TK. Nie czekają na prezydenta

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także