Do ataku na historyczny budynek w centrum Lwowa użyte zostały bezzałogowce. Ukraińcy przekazali, że dron uderzył w budynek przy placu Sobornym. Jest tam historyczny obiekt, znajdujący się na liście dziedzictwa UNESCO. Obok położony jest dawny klasztor bernardynów, w którym obecnie mieści się Archiwum Historyczne Miasta Lwowa oraz XVII-wieczny kościół św. Andrzeja. W rezultacie uszkodzona została wieża kościoła. W ataku na kilka miejsc we Lwowie zostało rannych co najmniej 13 osób.
Atak na Lwów. Nie wiadomo, skąd przyleciały drony
Na miejsce zdarzenia udał się korespondent Radia Wnet na Ukrainie Artur Żak. Jak przekazał, ataki zaczynają być coraz bardziej specyficzne. O ile do tej pory ataki dronów były przeprowadzane głównie nocą i dało się je śledzić przez co było wiadomo, skąd Rosjanie odpalają swoje środki napadu powietrznego. – A tutaj w środku dnia [...] Większość moich znajomych, także ja, mieliśmy wrażenie, że te bezzałogowce tak jakby znalazły się w przestrzeni powietrznej miasta znikąd – powiedział, dodając, że prawdopodobnie Rosjanie zmienili coś jeśli chodzi o technologię wykorzystania statków powietrznych.
Korespondent powiedział, że wprawdzie pojawiły się doniesienia, że drony miały być wystrzelone z kierunku kurskiego, a także bardziej południowego, ale tym razem nie ma ich torów lotów. – One się znalazły nagle w przestrzeni powietrznej Lwowa – powiedział. Dodał, że pojawiły się również plotki o tym, że bezzałogowce zostały uruchomione z terenu Białorusi. – Na dany moment nie ma ku temu żadnego potwierdzenia – zaznaczył.
Korespondent powiedział, że rosyjskie ataki dronowe odbywają się praktycznie codziennie i strona ukraińska nie dysponuje wystarczającą ilością efektorów, by strącił wszystkie bezzałogowce. Dodał, że ogólnie rzecz biorąc system wykrywania i zwalczania rosyjskich dronów i tak jest na Ukrainie na bardzo wysokim poziomie.
Czytaj też:
Po ataku na Lwów, minister domaga się "decyzji i wspólnych działań"Czytaj też:
Dron z Rosji uderzył w elektrownię w Estonii. Incydent przy granicy
