Polska jak Węgry. Niemiecka gazeta: Zapory ogniowe przeciw prawicy

Polska jak Węgry. Niemiecka gazeta: Zapory ogniowe przeciw prawicy

Dodano: 
Peter Magyar, lider partii Tisza
Peter Magyar, lider partii Tisza Źródło: PAP/EPA / ROBERT HEGEDUS
"To partie konserwatywne wyznaczają granice między obozem obywatelskim a prawicowo-populistycznym" – przekonuje niemiecka gazeta.

Niemiecki dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" opisuje, jak Peter Magyar wygrał na Węgrzech z Viktorem Orbanem "dzięki szerokiemu sojuszowi wielu podmiotów, w tym również lewicowych". "W Polsce widać podobną dynamikę. W przeciwieństwie do Węgier istnieje tu wprawdzie lewicowa partia Lewica, ale jest ona doskonale zintegrowana z frontem Donalda Tuska przeciwko populistycznej prawicy. On i Magyar pokazują, gdzie przebiegają nowe «zapory ogniowe» w Europie Środkowej: To partie konserwatywne wyznaczają granice między obozem obywatelskim a prawicowo-populistycznym" – wskazuje autor komentarza Nikolai Ott.

"Skuteczne zapory ogniowe"

Jego zdaniem w krajach Grupy Wyszehradzkiej przeciwnicy Kaczyńskiego, Orbana czy Fico tworzą skuteczne "zapory ogniowe" przeciw prawicy. W Niemczech określenie jest to stosowane na zjawisko "izolowania skrajnej i populistycznej prawicy przez pozostałe ugrupowania". "I – choć brzmi to paradoksalnie – te «zapory ogniowe» dają tamtejszym konserwatystom również większą swobodę merytoryczną" – pisze autor.

Na łamach "FAZ" zauważano, że w Niemczech taktyka ta zmusza chadeków do prowadzenia lewicowej polityki. "W Europie Środkowej zmusza ona lewicowych wyborców do głosowania na konserwatywne programy. Tusk i Magyar reprezentują twardą politykę migracyjną, liberalną gospodarkę i silne powiązania z Zachodem – a wybiera ich lewica, bo są dla niej zabezpieczeniem przed prawicowym autorytaryzmem" – wskazuje Nikolai Ott.

"Nie wiadomo jednak, w jakim stopniu te środkowoeuropejskie realia da się przenieść na Europę Zachodnią. Choć widać pewne oznaki: w Holandii centryści z D66 odnieśli sukces, łącząc prawicowy zwrot w polityce migracyjnej ze zdecydowaną retoryką przeciwko Wildersowi. We Francji Edouard Philippe, liberalno-konserwatywny kandydat, ma spore szanse w wyborach prezydenckich przeciwko Zjednoczeniu Narodowemu (Rassemblement National). A w Niemczech sukcesy odnoszą premierzy krajów związkowych z chadecji, którzy prezentują się jako liderzy bloku liberalno-demokratycznego" – czytamy.

"Polityka to sport walki – powiedział kiedyś były kanclerz (Helmut) Schmidt. W tej walce wygrywa dziś ten, kto potrafi wyznaczyć granicę. Konserwatyści potrafią to zrobić" – zakończył autor.

Czytaj też:
"Potwierdziła się stara prawda". Sikorski wbija szpilę Orbanowi

Źródło: Deutsche Welle / "FAZ"
Czytaj także