Miller: Europa powoli odkrywa brutalną prawdę

Miller: Europa powoli odkrywa brutalną prawdę

Dodano: 
Były premier Leszek Miller
Były premier Leszek Miller Źródło: PAP / Marian Zubrzycki
Europa powoli odkrywa brutalną prawdę: fabryki nie pracują na moralnych uniesieniach, lecz na energii. A rachunki za gaz mają paskudny zwyczaj ignorowania politycznych deklaracji – zauważa były premier Leszek Miller.

Były premier odniósł się za pośrednictwem mediów społecznościowych do słów nowego premiera Węgier Petera Magyara, które padły w jednym z wywiadów podczas jego wizyty w Polsce. Stwierdził on, że po zakończeniu wojny na Ukrainie Unia Europejska wróci do rosyjskiego gazu, bo wymuszą to konkurencyjność gospodarki i geografia.

Leszek Miller: Kiedy twierdził tak Orban oburzeniu nie było końca

"Kiedy twierdził tak Orban oburzeniu nie było końca. Mówiono o 'agenturze Kremla', 'rozbijaniu jedności Zachodu' i 'prorosyjskiej narracji'. Kiedy oświadcza tak nowy premier Węgier jest to 'zapowiedź politycznego realizmu, który coraz mocniej przebija się w Europie'" – zauważył Leszek Miller.

Zdaniem byłego premiera, w polityce nie jest bowiem najważniejsze co się mówi, ale kto mówi. "To trochę jak z winem: ten sam trunek nalany do kryształowego kieliszka staje się 'nutą dojrzałych owoców', a podany w szklance po musztardzie pozostaje zwykłym winem" – wskazał.

Kończąc swój wpis polityk stwierdził, że "Europa powoli odkrywa brutalną prawdę". Jaką? Otóż, że "fabryki nie pracują na moralnych uniesieniach, lecz na energii". "A rachunki za gaz mają paskudny zwyczaj ignorowania politycznych deklaracji" – podsumował Miller.

Magyar: Cała UE wróci do ropy i gazu z Rosji

Przypomnijmy, że chodzi o wypowiedź Petera Magyara, która padła w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej". Padło w nim pytanie, czy za trzy lata Węgry nie będą już kupować rosyjskiego gazy czy ropy. Jak bowiem podkreślił dziennikarz, "taka jest polityka Unii".

– Wiem o tym, ale sądzę, że ta polityka Unii bardzo się zmieni po zakończeniu wojny. Miejmy nadzieję, że stanie się to bardzo szybko. Musimy być konkurencyjni, Węgry, Polska. A do tego konieczne są niższe ceny energii. W tym względzie jestem bardzo pragmatyczny. Wiem, że jestem za to krytykowany. Rozumiem tę krytykę. I choć mi się ona nie podoba, to akceptuję ją. Ale po prostu chcę nie tylko bezpieczeństwa dostaw, ale także niższych cen. Taki mam mandat od węgierskiego narodu. Ale nie zamierzam wybiegać zbytnio naprzód. Chcemy skoncentrować się na sprawach dzisiejszych, na wynegocjowaniu funduszy unijnych – odparł premier Węgier.

Polityk dopytywany, czy jego kraj może wrócić do zakupu ropy i gazu z Rosji, odpowiada, ż "kiedy wojna się zakończy, cała Unia Europejska powróci do zakupu rosyjskiego gazu, bo jest on tańszy". – To nakazuje konkurencyjność, geografia. Po prostu. Ale panowie sami zobaczycie. Nie wszystko mogę przewidzieć, ale takie jest moje odczucie – ocenił.

Czytaj też:
"Powiem zupełnie sensacyjną rzecz". Kwaśniewski zaskoczył ws. Millera
Czytaj też:
"Magyar znacznie bliższy Orbanowi". Zaskoczenie Zachodu
Czytaj też:
Przydacz chwali Magyara. "Nie jest aż tak naiwny politycznie, jak Tusk"

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także