Otóż w związku z aferą Szpitala Południowego i pochodnymi zapadła decyzja: ani kroku w tył! W związku z tym nie będzie ani zrzucenia z sań Rafcia Trzaskowskiego, ani żadnego ministra czy wiceministra. Afera? Jak afera, to nie my, to jacyś obcy ludzie. W każdym razie taki jest stan na początek lipca. My w sumie rozumiemy tę decyzję. Mleko już się rozlało, a rozliczenia winnych mogą uruchomić niebezpieczny proces prucia się partii.
Tymczasem jak Polska długa i szeroka, najpiękniejsza jest Nike, kiedy się waha. Oraz lekarze. Którzy też się wahają. Oczywiście nie wszyscy, bo większość to porządne chłopy (i baby). Nawet wśród naszych najlepszych przyjaciół są lekarze. Chodzi natomiast o wahanie lekarzy kacprzykowców. To ci, którzy, podobnie jak mistrz z warszawskiego Szpitala Południowego, przemienili zwykłe dojenie w sztukę arcydojenia.
Już wyjaśniamy, na czym polega wahanie. Otóż kacprzykowcy zwykle doskonale wiedzą, co nagrabili, a nawet ile zagrabili.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
