W ćwiczeniach, zorganizowanych przez Instytut Brooksa Uniwersytetu Cornella oraz Fundację Rockefellera, uczestniczyli m.in. urzędujący członkowie Kongresu USA, a także byli wojskowi, dyplomaci i przedstawiciele amerykańskiego wywiadu. Uczestnicy mieli przeanalizować możliwą reakcję Waszyngtonu na konflikt w Europie.
Scenariusz zakładał, że w 2028 r. wojna na Ukrainie nadal trwa, a Rosja próbuje doprowadzić do podziałów w Europie i rozpoczyna atak na Mołdawię. Jednocześnie rosyjski dron uderza w skład paliw w Rumunii, powodując śmierć cywilów. Uczestnicy musieli odpowiedzieć na pytanie, jak w takiej sytuacji powinny zareagować Stany Zjednoczone.
USA. Ćwiczenia rosyjskiego ataku na Europę
Według "Washington Post" członkowie Kongresu uznali, że amerykańskie społeczeństwo mogłoby nie poprzeć zdecydowanej odpowiedzi militarnej wobec Rosji.
Jednocześnie wskazano, że brak przywództwa USA mógłby doprowadzić do rozbicia europejskiej reakcji na rosyjską agresję i podważyć wiarygodność zobowiązań wynikających z art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego.
W ćwiczeniach uwzględniono również rosnące znaczenie rosyjskich działań hybrydowych w Europie, w tym sabotażu, cyberataków i naruszeń przestrzeni powietrznej.
Czy NATO obroni się bez pomocy Ameryki?
W ostatnich miesiącach w USA pojawiały się ostrzeżenia dotyczące możliwości ograniczonego rosyjskiego ataku na państwo NATO. Jednym z rozważanych scenariuszy miało być niewielkie wtargnięcie wojsk rosyjskich do jednego z państw bałtyckich.
Jednocześnie przedstawiciele europejskiego wywiadu podkreślali pod koniec sierpnia, że nie widzą obecnie oznak przygotowań Rosji do bezpośredniego ataku na członka NATO.
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz ogłosił w czwartek (3 września), że ze względu na ostatnie rosyjskie prowokacje i akty agresji, Polska poszerzy ochronę swojej przestrzeni powietrznej poprzez zwiększenie aktywności m.in. samolotów F-16 oraz śmigłowców.
Czytaj też:
Rosjanie 40 km od Ustki. Polskie myśliwce przechwyciły samolot
