W czwartek polskie myśliwce przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20. Incydent miał miejsce 40 km na północ od Ustki. Rosyjski samolot nie miał włączonych urządzeń identyfikacyjnych i stwarzał zagrożenie dla lotnictwa cywilnego.
"Po ostatnich rosyjskich prowokacjach i aktach agresji podjąłem decyzję o poszerzeniu ochrony naszej przestrzeni powietrznej. Zwiększamy aktywność naszych sił powietrznych, w tym samolotów F-16 oraz śmigłowców" – przekazał wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz w serwisie X.
"Ostatnie tygodnie pokazały, że prowokacje ze strony Rosji przybierają różne formy i niosą zagrożenie w miejscach, które do tej pory uważane były za bezpieczne. Polska cały czas monitoruje sytuację na wschodniej granicy. Wzmacniamy też systemy do szybkiego reagowania na zagrożenia na terenie całej Polski" - kontynuował w swoim wpisie.
Kolejne przechwycenie rosyjskich samolotów nad Bałtykiem. Polska poderwała myśliwce
Czwartkowy incydent to już druga taka sytuacja w tym tygodniu. W poniedziałek (31 sierpnia) polskie myśliwce przechwyciły rosyjskiego Ił-a, który znajdował się 30 km na północ od Łeby. Jak poinformował szef MON, nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej nad Bałtykiem.
Przechwycenie samolotu nad wodami międzynarodowymi oznacza jego identyfikację przez myśliwce, a w razie potrzeby także nawiązanie łączności i eskortowanie maszyny poza obszar odpowiedzialności polskiego lotnictwa. Tego typu działania są standardową procedurą stosowaną w przypadku niezidentyfikowanych lub utrudniających identyfikację statków powietrznych.
Rosyjskie samoloty rozpoznawcze regularnie pojawiają się w rejonie Bałtyku, a ich loty w pobliżu państw NATO są monitorowane przez siły powietrzne krajów regionu i sojuszników, m.in. w ramach misji Baltic Air Policing.
Rosyjscy piloci wojskowi szczególnie zwiększyli swoją aktywność w regionie po agresji na Ukrainę, która trwa od lutego 2022 r. i doprowadziła do największego od upadku ZSRR kryzysu w stosunkach między Moskwą a państwami UE i całym Zachodem.
Putin o Ukrainie: Jest szansa na porozumienie
Prezydent Rosji Władimir Putin powiedział w czwartek (3 września) we Władywostoku, że istnieje szansa na porozumienie pokojowe kończące wojnę na Ukrainie. Jak dodał, to Moskwa i Kijów muszą rozwiązać ten konflikt między sobą.
Putin podkreślił, że Moskwa jest wdzięczna wszystkim państwom, które podejmują wysiłki na rzecz osiągnięcia pokoju na Ukrainie. Wskazał w tym kontekście na Stany Zjednoczone i Chiny, które – jak mówił – zwracają uwagę na kwestię wojny i wspierają jej rozwiązanie środkami pokojowymi.
Czytaj też:
Rosja szpieguje porty NATO nad Bałtykiem. OSW ostrzega przed rosnącym zagrożeniem Czytaj też:
"Sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem". Rosyjski ambasador opuścił polskie MSZ
