W piątek (4 września) Sejm wybrał Macieja Berka, byłego ministra nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu i bliskiego współpracownika Donalda Tuska, na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Wśród głosujących przeciw był m.in. marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, który tłumaczył później, że się pomylił.
Przewodnicząca klubu Lewicy Anna Maria Żukowska przekonywała wcześniej, że jej ugrupowanie nie zagłosuje za Berkiem, podając jako powód przedwyborcze obietnice koalicji rządzącej dotyczące "odpolitycznienia wymiaru sprawiedliwości", w tym TK. Ostatecznie Żukowska nie wzięła udziału w głosowaniu, wyjmując kartę.
"Przegrałam z Czarzastym". Żukowska ujawnia kulisy sporu
O powody swojej decyzji posłanka była pytana we wtorek (8 września) w Wirtualnej Polsce. – Nie mówiłam, że będę przeciwko, bo to byłoby głosowanie razem z PiS-em, co też jest przez naszych wyborców źle odbierane. Zawsze mówiłam, że nie zagłosuję za – argumentowała.
Na pytanie, dlaczego większość parlamentarzystów jej partii poparła kandydaturę Berka, Żukowska stwierdziła, że przegrała dyskusję w tej sprawie na klubie z Czarzastym, który przekonał większość, choć sam zagłosował przeciw, jak twierdzi, przez pomyłkę. – To jest paradoks całej tej sytuacji – oceniła Żukowska.
Berek wybrany do TK. Spotkał się z marszałkiem Sejmu
Maciej Berek i Włodzimierz Czarzasty spotkali się w poniedziałek (7 września) w Sejmie. – Wypiliśmy kawę z panem marszałkiem i rozmawialiśmy o piątkowym posiedzeniu. Pan marszałek uznał, że będzie miłym gestem, jeśli wyjaśni sprawę tej pomyłki w głosowaniu – przekazał Berek w rozmowie z dziennikarzami.
Zapytany, czy Kancelaria Prezydenta kontaktowała się z nim w sprawie terminu zaprzysiężenia, Berek odparł, że nie. Jak podkreślił, jego kadencja w Trybunale Konstytucyjnym rozpoczyna się 16 września. Dodał, że pytania w tej sprawie należy kierować do prezydenta Karola Nawrockiego i jego ministrów.
Czytaj też:
Berek ma plan B na wejście do TK. Nieoficjalne doniesienia
