KrajSzokujące zachowanie posła PO. Nagranie trafiło do internetu

Szokujące zachowanie posła PO. Nagranie trafiło do internetu

Sławomir Nitras (PO)
Sławomir Nitras (PO) / Źródło: PAP / Piotr Nowak
Dodano 453
Pan jest Polakiem i pan wyzywa ludzi? – mówi na nagraniu zarejestrowanym w Brodnicy Sławomir Nitras, poseł PO.

Kandydat KO na prezydenta Rafał Trzaskowski odwiedził w poniedziałek woj. kujawsko-pomorskie. Podczas spotkania w Brodnicy członek sztabu Trzaskowskiego, poseł Nitras, wdał się w rozmowę ze zwolennikami Andrzeja Dudy.

"W Brodnicy mężczyzna spytał Sławomira Nitrasa, czy podoba mu się jak bojówki Trzaskowskiego nazywają prezydenta per «ty ch**u». Poseł PO wtedy zaczął atakować człowieka, wmawiając mu, że nie jest Polakiem. Zobaczcie sami" – napisał na Twitterze szef portalu TVP Info Samuel Pereira i opublikował nagranie.

Koniec pierwszej tury

Według danych PKW z 99 proc. komisji wyniki pierwszej tury wyglądają następująco: Andrzej Duda – 43,67 proc. głosów, Rafał Trzaskowski – 30,34 proc., Szymon Hołownia – 13,85 proc., Krzysztof Bosak – 6,75 proc. Władysław Kosiniak-Kamysz – 2,37 proc., Robert Biedroń – 2,21 proc.

Frekwencja jest rekordowa i wyniosła 64,4 proc. Druga tura wyborów prezydenckich odbędzie się 12 lipca.

/ Źródło: Twitter

Czytaj także

 453
  • Emilian58 IP
    Polskojęzyczne tałatajstwo przytargane przez bandytę Stalina na bolszewickich czołgach atakuje Polaków! Tylko POgratulować wyborcom takich wybrańców i owszem.
    Dodaj odpowiedź 9 3
      Odpowiedzi: 0
    • TOLERANCYJNA WYBORCZYNI P.O. IP
      Jeśli -SOWIECKI PRZYBŁĘDA NITRAS - MA RACJĘ TO POKEMON z 10.29 niech Nitrasowi - wyliże tzw ROWA
      Dodaj odpowiedź 1 9
        Odpowiedzi: 0
      • jacek IP
        10 największych afer Platformy. Społeczeństwo nie zapomina i żąda wyjaśnień!
        Napisane przez Jan Piński

        wielkość czcionki Wydrukuj Email Skomentuj jako pierwszy!

        Oceń ten artykuł

        1
        2
        3
        4
        5

        (47 głosów)
        fot: YT fot: YT

        Przez 8 lat rządów koalicji PO-PSL wydarzyła się ogromna liczba skandalicznych spraw, za które nikt nie poniósł konsekwencji. Działalność wymiaru sprawiedliwości, albo była markowana, albo zwyczajnie jej nie było.

        Wyjaśnienie i ukaranie winnych jest swojego rodzaju probierzem dla nowej władzy. Jeżeli bowiem nie poradzi sobie z rozliczeniami, to jak może skutecznie zreformować państwo.

        Smoleński skandal

        Tragedia smoleńska to nie tylko wyjaśnienie przyczyn samego zdarzenia. To przede wszystkim kompromitacja wszystkich służb państwa, które dopuściły do tego, że prezydent lądował na lotnisku, które miało status taki sam jak pole kartofli. Z punktu widzenia procedur bezpieczeństwa ten samolot nigdy nie powinien wystartować. Tymczasem w Polsce, zamiast ukarać winnych, nadzorujących awansowano. Jedynym skazanym (w pierwszej instancji) był wiceszef Biura Ochrony Rządu. Jeśli chcemy uchodzić za poważne państwo, to lista ukaranych musi odpowiadać stanowi faktycznemu i być znacznie dłuższa.Bezkarni sędziowie
        Sprawa korupcji w Sądzie Najwyższym. Sędziowie handlowali orzeczeniami kasacyjnymi – wynika z materiałów Symptomatyczne jest, że po opublikowaniu w mediach SMS-ów i nagrań sędziów, nic się wydarzyło. Ogromnie demoralizujący przykład.

        Hazardowa kompromitacja

        Namierzeni przez CBA biznesmeni lobbujący nieformalnie o korzystny kształt ustawy hazardowej (stenogramy ujrzały światło dzienne w 2009 r.), to zaledwie wierzchołek, przysłowiowej góry lodowej. Wybuch afery hazardowej został wykorzystany jako pretekst do przepchnięcia opresyjnej ustawy hazardowej, niezgodnej z prawem unijnym. Skarb państwa nie dość, że stracił przychody z legalnych firm hazardowych (automaty o niskich wygranych), to na dodatek będzie ponosił koszty odszkodowań za próby wdrażania wadliwego prawa.Afera stoczniowa
        Ludzie ministra skarbu Aleksandra Grada w przetargu na zakup stoczni gdyńskiej i szczecińskiej chcieli uprzywilejować tajemniczego katarskiego inwestora, reprezentowanego przez zarejestrowaną na Antylach Holenderskich firmę Stichting Particulier Fonds Greenrights (SPFG). Ta egzotyczna transakcja skończyła się jedną wielką klapa. Badająca sprawę restrukturyzacji stoczni szczecińskiej i gdyńskiej Najwyższa Izba Kontroli, nie zostawiła suchej nitki na działaniach Grada. Ale mimo to nikt nie poniósł żadnej odpowiedzialności.

        Warszawskie szambo za 2 mld zł

        Gdy 25 września 2007 r. warszawskie Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji ogłosiło wyniki przetargu na budowę oczyszczalni ścieków Czajka, okazało się, że wybrano ofertę Warbudu opiewającą na 564 mln euro. To o 265 mln euro więcej niż w najtańszej ofercie, rzekomo nie do zaakceptowania z uwagi na błędy proceduralne. Zwycięska oferta przekraczała o 244 mln euro szacunkowy koszt budowy, który wynikał z analiz przeprowadzonych przez niezależnych ekspertów na zlecenie Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Jest to także projekt najdroższej oczyszczalni ścieków na świecie. Rachunek za – w najlepszym wypadku – niefrasobliwość urzędników Warszawy i pracowników MPWiK zapłacili mieszkańcy stolicy w postaci wyższych rachunków za wodę.

        Dziennikarze na cenzurowanym

        W latach 2007-2015 służby specjalne na potęgę podsłuchiwały dziennikarzy. Rząd ujawnił nazwiska kilkudziesięciu inwigilowanych, wszczęto śledztwo, ale do tej pory niewiele się dzieje. Służby nie tylko bowiem obserwowały dziennikarzy, ale również kreowały rzeczywistość, dokonując kontrolowanych przecieków, a także podejmowały, jak w czasach PRL, próby dezintegracji niewygodnych dla władzy środowisk. Bez przykładnego i jawnego ukarania winnych w tej sprawie, polska demokracja nigdy się nie wyprostuje. Takie działania nie tylko bowiem powinny oznaczać koniec karier tych, którzy zlecali i wykonywali (mieli świadomość łamania prawa), ale również oznaczać dla nich bezwzględny pobyt w więzieniu. Nadużywanie władzy z tak niskich pobudek (chęć kontrolowania rzeczywistości), musi być rozliczone.

        Afera podsłuchowa

        Chociaż to publikacja nagrań dokonanych z ukrycia wyniosła opozycję do władzy, to należy wyjaśnić, kto i po co ich dokonał. Wersja, że gang kelnerów, pod okiem tajnych służb ochraniających naszych oficjeli, sam z siebie, bez inspiracji i ochrony, nagrywał polityków i biznesmenów, jest więcej niż naiwna. Wiadomo już dziś, że zespół 3 kelnerów nie był ani jedynym, ani pierwszym. Pytanie, kto dziś ma taśmy, które nie zostały jeszcze opublikowane. Pokusa, aby nie dowiedzieć się prawdy (nagrano i skompromitowano złych polityków), źle przysłużyłaby się Polsce. No chyba, że chcemy żyć w kraju, w którym kelnerzy decydują o bieżącej polityce.

        Bursztynowa tajemnica

        Chyba żadna sprawa nie budziła takich emocji. Piramida finansowa pod nazwą Amber Gold oszukała około 19 tys. Polaków na sumę ok. 850 mln zł. To nie był tylko wyraz geniuszu organizatorów, ale dowód słabości państwa. Oto kryminalista, z kilkoma wyrokami, jak gdyby nigdy nic, przez 3 lata, prowadzi podejrzaną działalność, obracając setkami milionów złotych, i nikt mu nie przeszkadza. Wyjaśnienie, kto zarobił naprawdę na Amber Gold, kto był pomysłodawcą, i kto dał ochronę, jest kluczowe dla oceny stanu polskiego państwa. Do tej pory było tak, że twórcy piramid finansowych, którzy okradli Polaków na podobne kwoty (Interbrok i Warszawska Grupa Inwestycyjna) pozostawali bezkarni.

        Tajemnica seryjnego samobójcy

        Kilkanaście tajemniczych zgonów znanych polskich polityków, przedsiębiorców, czy po prostu ludzi, którzy dużo wiedzieli. Śmierć Andrzeja Leppera i gen. Sławomira Petelickiego, to najgłośniejsze z ofiar przypisywanych „seryjnemu samobójcy”. Organy ścigania nie dość, że podchodziły do sprawy ślamazarnie (sekcje zwłok po kilku dniach), to robiły wszystko, aby niczego nie wyjaśnić. W sprawie gen. Petelickiego był przesłuchiwany dziennikarz, który miał ważne informacje, ale zasłonił się tajemnicą zawodową. Chociaż w wypadku zabójstwa prokuratora można, za zgodą sądu, uchylić tajemnicę, to nikt nawet nie próbował. No bo i po co. Jeszcze by się czegoś dowiedzieli i musieli coś zrobić.

        Wyborcze fałszerstwo

        Dla każdego, kto zajmuje się chociaż pobieżnie statystyką, nie ulega żadnych wątpliwości, że wybory samorządowe w 2014 r. zostały sfałszowane. Przypomnijmy - PSL w tych wyborach dostało około 23,6 proc. Wyniki te rażąco różniły się od sondażu po wyjściu od głosowania (tzw. exit pools). Różnica ta sięgała 7 pkt. procentowych. Oddano również rekordową liczbę głosów nieważnych. Aby sprawę było trudno wyjaśnić, puszczono już z dymem karty do głosowania (bo jeszcze ktoś wpadłby na pomysł, raz jeszcze je policzyć). Masowość procederu pozwala przypuszczać, że jest jeszcze dużo świadków. Nieukaranie winnych ewidentnego fałszerstwa, bardzo źle będzie wpływać na polską demokrację.Tekst ukazał się na łamach tygodnika Warszawska Gazeta! Kupujcie nowe numery oraz inne tygodniki z naszego wydawnictwa! Wspomagacie w tej sposób niezależne, polskie me
        Dodaj odpowiedź 8 3
          Odpowiedzi: 0
        • Herod IP
          Nitras i kilku innych powinni dostać po pysku i zaraz nauczyli by się szacunku dla innych ludzi.
          Dodaj odpowiedź 38 8
            Odpowiedzi: 0
          • Pokemon IP
            Ma rację Nitras Pereria to portugalski przybledą
            Dodaj odpowiedź 4 39
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także