KrajRosjanie ujawniają „prawdę” o Powstaniu Warszawskim

Rosjanie ujawniają „prawdę” o Powstaniu Warszawskim

Powstanie warszawskie
Powstanie warszawskie / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 105
„Polacy fałszują historię, niszczą pamięć o bohaterach, którzy wyzwolili Europę od nazizmu” – pisze Andriej Sidorczik na łamach „Argumentów i faktów”. Publicysta nazywa Andersa dezerterem, powstanie awanturą, milczy na temat Katynia i broni Armii Czerwonej, która jego zdaniem nie mogła pomóc Warszawie.

Artykuł z cyklu „Historia świata z Andriejem Sidorczikiem” stanowi częściowo odpowiedź na warszawskie przemówienie Donalda Trumpa. Amerykański prezydent oddał hołd powstańcom, chwaląc ich heroizm w wyjątkowy i wykraczający ponad standardową dyplomację i kurtuazję sposób. Trump przypomniał też mało znany na Zachodzie i kwestionowany na Wschodzie fakt, że Sowieci biernie obserwowali, jak naziści niszczą Warszawę. Zdaniem Sidroczika to mit, wielkie kłamstwo. Publicysta powstrzymuje się przed krytyką Trumpa, bo przecież „wątpliwe, by amerykański prezydent miał wystarczającą wiedzę na temat polskiej i sowieckiej historii”. „Problem jednak w tym, że mit o nikczemności Stalina, który jakoby pozwolił Niemcom zdusić Powstanie Warszawskie, od końca lat osiemdziesiątych pokutuje także w naszym kraju” – załamuje ręce rosyjski publicysta. A następnie na łamach tygodnika „Argumenty i fakty” pisze o sytuacji Polski w czasie II wojny światowej, przytaczając argumenty, które z faktami mają niewiele wspólnego, natomiast bardzo wiele z sowiecką propagandą, instrumentalnie i wybiórczo („zły Stalin represjonujący społeczeństwo, dobry Stalin podbijający wschodnią Europę, pogromca Hitlera”) powtarzaną w putinowskiej Rosji.

„We wrześniu 1939 roku Polska, która rok wcześniej nie pozwoliła Armii Czerwonej przyjść na pomoc Czechosłowacji podczas kryzysu wokół Sudetów, sama stała się ofiarą agresji ze strony nazistowskich Niemiec”. Wspomniane przez Sidorczika „przyjście na pomoc” wiązałoby się w praktyce z wkroczeniem wojsk sowieckich na terytorium Rzeczpospolitej. Autor artykułu przypomina przy tym jednak rzeczywiście kompromitujący dla II RP udział w rozbiorze Czechosłowacji. „Jednak jesienią z myśliwego Polska stała się zwierzyną” – pisze. I w tradycyjny dla kremlowskiej propagandy sposób usprawiedliwia sowiecką agresję: „Do 17 września państwo polskie praktycznie przestało istnieć. Rząd opuścił terytorium państwa. Po ucieczce polskich władz Armia Czerwona wkroczyła na terytorium Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi, dochodząc do Linii Curzona – linii, którą 8 grudnia 1919 roku Ententa rekomendowała jako wschodnią granicę Polski”. Autor nie mija się z prawdą: rzeczywiście, granica na Bugu nie jest wymysłem stalinowskiej propagandy, ale zachodnich „sojuszników”. To jednak o tyle ciekawe, że przecież Rosja z reguły oburza się, gdy Zachód próbuje rozwiązywać problemy Wschodu, narzucając swój punkt widzenia. Wychodzi więc na to, że dopuszczalne jest łamanie prawa międzynarodowego i naruszanie integralności terytorialnej sąsiedniego państwa (jak w 1939, tak i w 2014 r.), ale już nie do przyjęcia jest ignorowanie rekomendacji (jednostronnej rekomendacji, a nie umowy!) brytyjskiego polityka. Agresję sowiecką na Polskę Sidorczik nazywa „przywróceniem ustanowionej przez światową społeczność normy, naruszonej przez Polskę podczas wojny 1919-1921”. Z tej argumentacji wynika, że armia bolszewicka w 1920 roku na przedpolach Warszawy walczyła o… przestrzeganie prawa międzynarodowego.

O armii Andersa autor pisze: „sojusznicy, którzy stali się dezerterami”. Polscy żołnierze, zdaniem rosyjskiego publicysty, zdezerterowali z frontu walki z Niemcami. Andriej Sidorczik stwierdza, że armia Andersa składała się z polskich jeńców. Ani słowa o tym, że wśród Polaków, którzy – jak to eufemistycznie ujął autor – „znaleźli się w ZSRS w rezultacie wydarzeń 1939 roku”, byli nie tylko wzięci do niewoli żołnierze, ale także zesłana do łagrów i kołchozów ludność cywilna. Sidorczik pisze też o „hojności” Stalina, który tracił miliony rubli na odzież, uzbrojenie i wyżywienie dla armii Andersa, choć tego wszystkiego brakowało w samej Armii Czerwonej. Tymczasem „niewdzięczny” polski generał, zamiast to docenić, nie miał zamiaru walczyć ramię w ramię z Sowietami, prognozując rychłe zwycięstwo Hitlera na froncie wschodnim. „Wyjście armii Andersa przyczyniło się do zepsucia polsko-sowieckich relacji. W związku z tym władze sowieckie uznały, że porozumienie z polskim rządem nie ma żadnej szczególnej wartości” – konstatuje autor. Oczywiście, decyzja Andersa o opuszczeniu ZSRS nie polepszyła relacji polskiego Londynu z Moskwą. Jednak Sidroczik całkowicie pominął bezpośrednią przyczynę zerwania stosunków dyplomatycznych, czyli sprawę katyńską. O makabrycznym odkryciu w podsmoleńskim lesie rosyjski publicysta nie wspomina ani słowem. Tym samym nie tylko manipuluje, ale i w dość niewysublimowany sposób zakłamuje historię. Zaraz po wzmiance o „dezercji Andersa” pisze o powstaniu armii Berlinga. Wreszcie, przechodzi do oceny działań Armii Krajowej. Krytykuje akcję „Burza”. Powód? Ustalenia konferencji w Teheranie, które zakładały legalizację linii Curzona jako nowej wschodniej granicy Polski. A skoro tak postanowiła koalicja antyhitlerowska, to zrozumiałe, że Armia Czerwona niszczyła oddziały AK na terenach oficjalnie przyznanych ZSRS - to akurat, niestety, logiczna argumentacja. Wobec zdrady Zachodu akcja „Burza” była uznana za nielegalną.

Publicysta nazywa Powstanie Warszawskie „awanturą”. Nawet Polacy nie są zgodni co do oceny słuszności decyzji o rozpoczęciu walki na ulicach stolicy. Jednak Sidorczik nie tylko krytykuje brawurę Armii Krajowej, ale i broni postawy Armii Czerwonej, twierdząc, że akurat w momencie osiągnięcia linii Wisły oddziały sowieckie były wyczerpane trudami ofensywy i musiały odpocząć, a poza tym przejść z ataku do obrony przed potężnym niemieckim kontrnatarciem. Publicysta przypomina też tragiczne w skutkach próby forsowania Wisły przez berlingowców. Ponadto argumentuje, że skoro dowództwo AK przed podjęciem decyzji o wybuchu powstania nie zwróciło się o pomoc do Armii Czerwonej, Stalin nie miał obowiązku takiej pomocy udzielić, nie był zobowiązany „angażować się w tę nieodpowiedzialną awanturę”. „Problem w tym, że ani w dzisiejszej Polsce, ani na szeroko rozumianym Zachodzie, nikogo nie interesuje prawda” – konstatuje Andriej Sidorczik. Cytuje też ministra Macierewicza i jego stwierdzenie o tym, że powstańcza Warszawa powstrzymała pochód Sowietów na zachód. „Czytając takie rzeczy, łatwo można zapomnieć, z kim tak naprawdę walczyli w Warszawie Polacy” – pisze rosyjski publicysta.

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ kga
 105
  • Politolog188 IP
    Prawda leży po środku więc trochę racji mogą mieć
    Dodaj odpowiedź 0 14
      Odpowiedzi: 0
    • Hermilion IP
      Trzeba sobie powiedzieć jedno - powstanie warszawskie było na rękę USA i UK - zatrzymało armię rosyjska na czas potrzebny do dotarcia do Berlina ..
      Dodaj odpowiedź 6 6
        Odpowiedzi: 2
      • Szacki IP
        Ale Rosjanie są zakłamani. Generał Anders ewakuował swoich żołnierzy z ZSRR, ponieważ tam groziła im śmierć z głodu i wiecznej zmarzliny oraz chorób, których nabawili się w więzieniach i łagrach. Tylko tak mógł ocalić im życie i dać możliwość walki o niepodległą Polskę. Zbrodni katyńskiej się nie wyprą, bo z półwiekowym poślizgiem się do niej przyznali. Odnośnie powstania, to nie dziwię się Sowietom, że nie pomogli AK. Nie dlatego, że nie mogli, tylko dlatego, że Stalin wydał wyrok na Armię Krajową. Poza tym po 26 kwietnia 1943 roku nie mieliśmy z nimi stosunków dyplomatycznych i żadnego układu sojuszniczego. Nie byli obligowani do wsparcia powstania w żaden sposób. Przeciwnie. W ich interesie leżało, żeby Hitler jak najkrwawiej tę insurekcję stłumił, a Warszawę zrównał z ziemią. Dziwię się natomiast czemu Komenda Główna AK tak na nich liczyła, wiedząc co się stało z oddziałami biorącymi w zdobyciu Wilna i Lwowa oraz z 27. Wołyńską Dywizją AK. Powstanie nie było dziełem awanturników. Ono miało na celu osadzenie rządu Mikołajczyka w Warszawie. Tyle, że nawet jeśli osiągnięto by sukces stricte militarny, to politycznie niczego by to nie zmieniło, gdyż Sowieci aresztowaliby wielu oficerów AK, a resztę wcieliliby do armii Berlinga, i tyle by było z polskiego wysiłku zbrojnego. Należy wspomnieć o tym, że powstanie było tłumione przez bandytów Dirlenwangera, Kamińskiego i Kałmuków. Niemcy nie chcieli swoich ludzi poświęcać, tylko jednostki, które chlubą Rzeszy nie przynosiły, czyli te dzikie azjatyckie hordy.
        Dodaj odpowiedź 13 0
          Odpowiedzi: 1
        • Jerzy NYC IP
          Polacy mają pretensje do Rosjan że nie pomogli Powstaniu Warszawskiemu. Jednocześnie ani słowem nie wspominają o tym że przeciwko powstaniu walczyli Ukraińcy, Łotysze, Tatarzy Krymscy, a nawet Azerbejdżanie. To są wszyscy nowi sojusznicy Polski, więc władze w Warszawie instrumentalnie przemilczają fakty historyczne. Natomiast ja jako Polak, gdybym miał wybierać, to wolabym mieć do czynienia z Rosjanami, niż z tymi popłuczynami hitlerowskimi, którzy do dziś świętują swoich dziadków SS-manow.
          http://kresy.pl/kresopedia/udzial-ukraincow-w-zdlawieniu-powstania-warszawskiego/
          Niektóre wplywowe czynniki polskie swiadomie przemilczaja lub falszuja udzial Ukraincow w tlumieniu Powstania Warszawskiego, w tym paryska "Kultura".
          https://pl.wikipedia.org/wiki/Si%C5%82y_niemieckie_w_powstaniu_warszawskim
          Dwa bataliony azerbejdzanskie braly udzial w pacyfikacji Powstania Warszawskiego.
          https://pl.wikipedia.org/wiki/Wschodnioturecki_Zwi%C4%85zek_Bojowy_Waffen-SS
          Wschodnioturecki Zwiazek Bojowy Waffen-SS byl zlozony z mieszkanców Azji Srodkowej, Kaukazu i Krymu pochodzenia muzulmanskiego.
          Muzulmanscy SS-mani brali udzial w pacyfikacji Powstania Warszawskiego.
          http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/157582,norwegowie-tez-mordowali-w-powstaniu.html
          Obok Niemców najbardziej niechlubne karty w tlumieniu Powstania Warszawskiego zapisali Lotysze. Norwegowie walczyli w formacji SS Oskara Dirlewangera, slynacej z wyjatkowego barbarzynstwa.
          Dodaj odpowiedź 3 1
            Odpowiedzi: 2
          • itchy IP
            Prawda o powstaniu jest prosta i ma niewiele do czynienia z sowietami.

            Paru tchórzom, którzy uciekli z pinioncami i złotem w 1939 do Londynu zachciało się jeszcze w 1944 władzy. Myśleli, że mogą wrócić do Polski nie tylko jako zrekompensowani zdrajcy, ale jeszcze jako bohaterzy i władcy. W tym celu poświęcili setki tysięcy naiwnych ludzi, popijając w Londynie herbatkę.
            Dodaj odpowiedź 9 29
              Odpowiedzi: 0
            • BićKomunistów IP
              Czy to relacja audycji z radia Tirana?
              Dodaj odpowiedź 20 1
                Odpowiedzi: 0
              • petroCPN SA IP
                1939: Sowieci - jak najbardziej słusznie - mają w nosie podpisany przez siebie samych pakt o nieagresji z Polską z 1932 r. W porozumieniu z Niemcami zajmują ponad połowę przedwojennego terytorium Polski. Polacy sami sobie winni, że nie umieli się obronić przed wyzwolicielami na trzech frontach!
                1939-1940: Sowieci rozciągają swoją misję wyzwoleńczą na trzy państwa bałtyckie. Bo czyż może być wyższa forma wyzwolenia niźli włączenie do wielkiej rodziny narodów sowieckich? Po latach Estończycy, Łotysze i Litwini zapomną nawet o wyrażeniu wdzięczności za organizowanie im licznych konwersatoriów w zamkniętych ośrodkach pod kuratelą troskliwego KGB, oraz za masowe wyjazdy turystyczne na daleką północ i daleki wschód. A przecież części Bałtów po latach dobre sowieckie władze pozwoliły powrócić nad Bałtyk. I nawet jeśli liczba powrotów nie dorównała liczbie wyjazdów, to przecież skompensowano to z naddatkiem przywozem wielotysięcznej ludności rosyjskojęzycznej do tego stopnia, że w niejednym mieście Rosjan jest dziś więcej, niż autochtonów.
                1939-1940: Finowie ośmielają się odrzucić wielkoduszną propozycję przejęcia 1/5 terytorium Finlandii przez ZSSR. Kiedy zaś Krasnaja Armia idzie im po przyjacielsku wytłumaczyć, że nie mają racji, to niemądrzy Finowie ośmielają się stawiać im opór zbrojny przez 3 ½ miesiąca. Kiedy w jednej zdobytej miejscowości w Karelii dobrzy Rosjanie instalują tym nieużytym Finom nowy "rząd demokratyczny" – to ci głupcy będą woleli pozostać lojalnymi wobec swojego rządu trochę mniej demokratycznego! Widział ktoś coś takiego?
                1940: Misja wyzwoleńcza rozszerzona na część Rumunii.
                1939-1941: ZSSR wspiera również jak może misję wyzwoleńczą swego niemieckiego sojusznika. ZSRR stał się głównym dostawcą podstawowych surowców dla III Rzeszy. W sumie, w latach 1939–1941 III Rzesza otrzymała od ZSRR:
                • 1,6 mln ton ziarna
                • 100 tys. t soi
                • 200 tys. ton bawełny
                • 900 tys. t nafty i 2 mln ton produktów naftowych
                • 1,5 mln m3 drewna
                • 0,5 mln t rudy żelaza
                • 280 tys. ton manganu
                • 200 tys. t fosfatów
                • 42 tys. ton chromu i 20 tys. t rudy chromowej
                • 350 tys. ton miedzi
                • 1200 tys. ton wyrobów walcowanych
                • 300 tys. t złomu żelaznego
                • 2700 tys. ton złomu metali kolorowych
                • 2 tony platyny
                • 30 tys. ton surowca kauczukowego i 18 tys. t kauczuku
                Dzięki tej umowie Niemcy mogli ominąć brytyjską blokadę gospodarczą. ZSRR stał się w tym okresie głównym partnerem gospodarczym III Rzeszy oraz najważniejszym eksporterem surowców dla niemieckiego przemysłu wojennego. Od czerwca 1940 import z ZSRR przekraczał 50% całkowitego importu do Niemiec, a w ostatnich miesiącach przed 22. czerwca 1941 r. wzrósł aż do 70%. Dokładnie takie proporcje: na każde 10 ton zaopatrzenia przychodzącego do Rzeszy z zagranicy, 7 ton pochodziło z ZSSR. Niemieckie czołgi rozjeżdżały Europę głównie na rosyjskiej ropie! Ponadto, ZSRR zagwarantował Niemcom tranzyt surowców z Mandżurii, zmniejszając o połowę ceny frachtowe za korzystanie z Kolei Transsyberyjskiej. Mieli rozmach towarzysze.

                --------------------------------------------------------------------------------------------------

                1944: Na Słowacji wybucha Słowackie Powstanie Narodowe. Mniej więcej w tym samym czasie, co w Warszawie, zresztą. Ponieważ jednak przywódcami powstania nie byli agentami ruskich służb – i tutaj też Stalin pozwala Niemcom zrobić porządek. Dla odmiany, śmieszne niby-powstanie w Paryżu (również wywołane bez koordynacji z Eisenhowerem i Montgomerym!) doczeka się skutecznej odsieczy amerykańsko-francuskiej. Ech ten głupi De Gaulle!

                --------------------------------------------------------------------------------------------------

                1945 – 1953: Armia Sowiecka zaprowadza najlepszy ustrój świata w połowie Europy. Cóż to za misja cywilizacyjna!
                1947: Jakże słuszne nakłonienie wasalnych rządów w Europie Środkowej do nieprzyjęcia amerykańskiej pomocy w ramach Planu Marshalla.
                1948: Niejaki Tito ośmiela się nie przyjąć zaproszenia na konsultacje do Moskwy. Sam się prosił o przemianowanie na "krwawego kata narodów Jugosławii".
                1953: Niewdzięczni Niemcy z NRD-ówka ośmielają się zbuntować. No to ruskie czołgi nie miały innego wyjścia i musiały ich rozjechać.
                1956: Niewdzięczni Węgrzy ośmielają się zrezygnować z dobrodziejstw RWPG i Układu Warszawskiego. No to musieli zostać przywołani do rozsądku za pomocą czołgów, prawda?
                1968: Czesi i Słowacy – wydawało by się wielce ostrożnie – próbują nieco tylko zmodernizować swoją wersję realnego socjalizmu. No to też trzeba im było wytłumaczyć. Prawda?
                Dodaj odpowiedź 60 3
                  Odpowiedzi: 2
                • Obserwator IP
                  Mozna miec rozne opinie nt.sensownosci Powstania Warszawdkiego. Nie mozna nt.bohaterstwa jego uczestnikow. Mozna roznie widziec wladze polskie z Wrzesnia 39. Nie mozna nie widziec, ze Polske opuscily PO wejsciu Rosjan, ktorych z Polska wiazal pakt o nieagresji. Ale nazywanie Andrersa dezerterem to dranstwo absolutnie wyjatkowe. To byla nie tyle armia zolnierzy ile armia wycienczonych, zaglodzonych i zmasakrowanych lagiernikow i zeslancow, ktorym udalo sie wyjsc z "nieludzkiej ziemii".
                  Dodaj odpowiedź 39 2
                    Odpowiedzi: 1
                  • Studni vel Xavras Wyżryn IP
                    No i widzicie towarzysze wystarczy cierpliwie poczekać a towarzysze radzieccy nam objaśnią cały świat. Po co tam czytać i oglądać imperialistyczne tzw media i te całe internaty. Niech żyje sojusz robotniczo-chłopski, niech żyje! Mówisz partia myślisz Lenin, mówisz Lenin myślisz partia...lewa, lewa! Kto tam prawą!?...Wielkie radzieckie umysły historyczne w służbie światowego postępu!
                    Dodaj odpowiedź 79 6
                      Odpowiedzi: 0
                    • trademark IP
                      Mam pytanie: czy tu pracuje jakiś moderator?
                      Dodaj odpowiedź 31 5
                        Odpowiedzi: 1
                      • Niszczyciel polskich smieci IP
                        Treść została usunięta
                        Dodaj odpowiedź 6 124
                          Odpowiedzi: 3
                        • Mariuszszsz... IP
                          Jak wygląda Ruska prawda historyczna dokumentują prawdziwe wydarzenia, które doprowadziły do podmienienia w światowej pamięci historycznej, Mordu Katyńskiego, tysięcy przedstawicieli naszych elit , dokonanego przez Ruskich, na mord niemiecki 149 mieszkańców białoruskiej wsi o nazwie Chatyń ( Khatyń ).

                          "...Latem 1974 r. Richard Nixon, przebywający z wizytą w ZSRR, składa kwiaty w Chatyniu ..."

                          "...Byli tu m.in. sekretarz generalny ONZ w latach 80., paru prezydentów i premierów, Fidel Castro czy Jaser Arafat. W sumie: miliony ludzi z blisko stu krajów. A wszystko to w czasach, kiedy zbrodnia w Katyniu praktycznie w powszechnej świadomości nie istniała!..."

                          Wszystko to dokładnie opisane w artykule Mateusza Zimmermana - Chatyń – fałszywy symbol prawdziwej zbrodni
                          http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/chatyn-falszywy-symbol-prawdziwej-zbrodni/bx749
                          Dodaj odpowiedź 26 4
                            Odpowiedzi: 1
                          • barritus IP
                            Jak podaje Radio Moskwa na placu Czerwonym rozdają rowery.
                            Co prawda nie rozdają, ale kradną itd...
                            Ale przyznaję - Rosjanie niestety wierzą w te brednie.
                            Dodaj odpowiedź 60 7
                              Odpowiedzi: 0
                            • Zdzislaw Kukula zkukula@bellaliant.net IP
                              oj ciezko ciezko jak zwykle przyznac sie moim wspolrodakom do prawdy historycznej ... i juz nie byle nazistowskie niemcy ale nawet rosjanie pouczaja nas o prawdzie historycznej ... w pierwszych dniach IIWS polski rzad i generalicja myslala tylko jak z 90-cio tonami polskiego zlota uciec na zachod rozkazujac naiwnym i patriotycznym zolnierzo polskim do walki z nazistami niemieckimi. To polski oblubieneic Rydz Smigly wydal zbrodniczy rozkaz by polska armia wschod poddala sie razem z posiadana bronia rosyjskim bolszewikom - konsekwencja tego super morderczego rozkazu byla zbrodnia katynska ... latwa do przewidzenia nie tylko w tamtym czasie.Rzad londynski 2RP doskonale znal tresc umowy w Teheranie i w Jalcie , w ktorych to umowach pijak brytyjski Churchill i  kuternoga amerykanski Rosvelt ... zaplacili swoje rachunki Stalinowi niepodlegloscia Polski ... i pomimo tego rzad 2RP ( ja za ta decyzje stracil bym ich szybciej niz zrobily to komuchy) chcac zapewnic swoim tlustym siedzeniom fotele w powojennym rzadzie polskim ... wydali super mordercza decyzje wywolania Powstania Warszawskiego wysylajac na pewna smierc ... elite polskiej mlodziezy. Rosjanie znajac tresc traktatow z Teheranu i Jalty byli by durniami pomagajac w wyzwoleniu stolicy Powstancom Warszawskim - wiem ,ze ta prawda historyczna nie smakuje Polaczkom jak krupnioki z zza mala iloscia krwi z ubitej swinki ...
                              Dodaj odpowiedź 17 54
                                Odpowiedzi: 2
                              • Jerzy NYC IP
                                Polacy szczycą się historią swoich powstań, tymczasem te powstania prowadziły głównie do klęsk i ogromnych strat ludzkich.
                                Po rozbiorach Rosja ustanowiła Królestwo Kongresowe, ale Polacy go nie lubieli więc zrobili Powstanie Listopadowe. Efekt był taki że Rosja zlikwidowała Królestwo Kongresowe, i przykręciła śrubę. Polacy tego nie lubieli więc zrobili Powstanie Styczniowe. Efekt był taki że Rosja jeszcze bardziej przykręciła śrubę, i Polacy nie mogli nawet uczyć się po polsku.
                                Podczas DWS główne mocarstwa ustaliły podział Europy, ale Polacy tego nie lubieli więc zrobili Powstanie Warszawskie, które zakończyło się klęską i ogromnymi stratami ludzkimi. Teraz Polacy mają pretensje do Rosjan że nie pomogli powstaniu, ale to powstanie nie było ustalone z ZSRR, tylko wręcz miało na celu żeby podważyć podział Europy ustalony przez główne mocarstwa, więc dlaczego Polacy oczekiwali że Rosjanie będą pomogac powstaniu?
                                Czyli że Powstanie Warszawskie to było jeszcze jedno straceńcze powstanie, które nie miało sensu. Jeden Amerykanin kiedyś mnie zapytał dlaczego Polacy lubią bohatersko ginąć, zamiast potulnie pracować, ale ja nie potrafiłem mu odpowiedzieć. (Właściwa odpowiedź jest, ponieważ Polacy to nie Czesi.)
                                Dodaj odpowiedź 21 64
                                  Odpowiedzi: 3

                                Czytaj także