Media piszą o "rozłamie w PiS". Kluczowy projekt wisi na włosku

Media piszą o "rozłamie w PiS". Kluczowy projekt wisi na włosku

Dodano: 15
Posłowie PiS, w tym premier Mateusz Morawiecki i minister Szymon Szynkowski vel Sęk
Posłowie PiS, w tym premier Mateusz Morawiecki i minister Szymon Szynkowski vel Sęk Źródło: PAP / Leszek Szymański
PiS ma problem z ustawą wiatrakową. W klubie ponoć brakuje odpowiedniej liczby posłów chętnych do przegłosowania prawa.

W czwartek rzecznik rządu Piotr Muller informował, że Sejm przyjmie nowelizacją ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych prawdopodobnie na kolejnym posiedzeniu. Przypomnijmy, że kolejne posiedzenie Sejmu zaplanowane jest w dniach 7-9 lutego br.

Projektowana nowelizacja zakłada odejście od zasady 10H, czyli od zakazu lokowania elektrowni w promieniu wyznaczonym przez odległość równą dziesięciokrotności całkowitej wysokości projektowanej elektrowni wiatrowej do zabudowy mieszkaniowej.

Kłopoty z wiatrakami

Jak donosi jednak Wirtualna Polska, w PiS powstał rozłam, a posłowie są podzieli ws. tej ustawy. "Premier Mateusz Morawiecki nie kontroluje klubu parlamentarnego PiS, czego efektem są kolejne spory, tym razem dotyczące ustawy wiatrakowej" – czytamy.

– Kilkudziesięciu naszych protestuje. Posłowie słyszą głosy z terenu: "nie chcemy tych wiatraków, dajcie nam spokój". Ja ich rozumiem, bo to jest problem. Ale trzeba będzie go rozwiązać – mówi jeden z polityków PiS.

Inny natomiast ocenia, że sprawa miała być de facto formalnością, a idzie "jak krew z nosa". Grupa opozycyjna wewnątrz PiS ma przede wszystkim obawiać się o odległość wiatraków od budynków mieszkalnych.

Przypomnijmy, że kwestia przegłosowania ustawy wiatrakowej to jeden z wymogów, jaki Komisja Europejska stawia ws. odblokowania KPO.

Chaos w PiS?

W związku z tym, że opozycja również miała swoje poprawki powstało ostatecznie osiem projektów, które Sejm miał złączyć w jedną ustawę. Na końcu jeszcze Marek Suski zaproponował poprawkę zwiększającą z 500 do 700 metrów minimalną odległość wiatraków od budynków mieszkalnych. To ponoć sami wyborcy naciskali na rządzących, aby zwiększyli odległość.

– Ludzie wybaczą piruety w sprawie sądów, ale nie wybaczą stawiania im na siłę wiatraków w ogrodzie – wyznał jeden z ważnych polityków PiS, który stwierdził, że ugrupowanie musiało posłuchać głosu obywateli. Jak dodaje polityk "po raz pierwszy od dawna ustawę dyktują nam wyborcy, a nie brukselscy urzędnicy".

Z informacji WP wynika, że chaos w PiS jest spowodowany tym, że kontroli nad wszystkim nie sprawuje Jarosław Kaczyński. Prezes partii jest na bieżąco informowany o sytuacji, jednak w związku z rekonwalescencją, jaką przechodzi po operacji kolana, nie może na bieżąco uczestniczyć w politycznych targach.

Czytaj też:
Ustawa wiatrakowa. Głos zabrała minister Moskwa
Czytaj też:
Wyciekły badania PiS. Jasne wyniki sondażu

Źródło: Wirtualna Polska
 15
Czytaj także