"Wojsko się odwróciło". Żołnierz pozostawiony bez wsparcia po wypadku

"Wojsko się odwróciło". Żołnierz pozostawiony bez wsparcia po wypadku

Dodano: 
Żołnierz na granicy polsko-białoruskiej, zdjęcie ilustracyjne
Żołnierz na granicy polsko-białoruskiej, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Tomasz Waszczuk
Wojsko się ode mnie odwróciło. Gdyby nie rodzice, wylądowałbym na ulicy – mówi żołnierz. Jak wskazuje, po wypadku armia nie udzieliła mu wsparcia.

W ubiegłym roku 32-letni Jakub spod Koszalina postanowił wstąpić do wojska. Mężczyzna miał przydatne w armii uprawnienia kierowcy samochodów ciężarowych. – To było w połowie 2024 roku. Dobiegły do mnie informacje, że brakuje kierowców na C, C+E – opowiada Jakub Kuśnierski w programie "Interwencja" Polsat News.

– To jest najpierw 28 dni szkolenia podstawowego, które kończy się przysięgą. Wtedy się stajesz prawdziwym żołnierzem. Później jest wniosek o przydział na szkolenie specjalistyczne, które trwa 11 miesięcy i tam żołnierz ma się nauczyć swojej roboty. Syn był raz na poligonie, był też na akcji powodziowej. No i później dwa razy był na granicy, chroniąc Polskę przed migrantami – mówi ojciec żołnierza.

Wypadek początkiem tragedii

Niestety, podczas drugiego pobytu na granicy doszło do wypadku. Wysiadając z ciężarówki skręcił nogę w kolanie. – To było dokładnie 1 maja. Wracaliśmy z budki strażniczej. Na miejscu odpoczynku, przy schodzeniu z pojazdu, tak dosyć niefortunnie stanąłem na obie nogi, że mi dosłownie jakby pękła w kolanie prawa noga – wspomina żołnierz.

Do wypadku doszło pierwszego maja. W połowie lipca pan Jakub został wydalony ze służby jako niezdolny do jej kontynuowania. Dopiero w listopadzie podjęto próbę zoperowania mu kolana, nie zakończyła się ona powodzeniem. – Dali mi pajęczynówkę, czyli taką anestezję dolnej części ciała, ale zrobili tylko dwa nacięcia na kolanie. Zobaczyli, co tam się dzieje, nie mogli potem naciągnąć ścięgna udowego i odstąpili od wykonania operacji – relacjonuje pan Jakub.

– Wojsko mu płaciło do momentu, kiedy miał ten jakby kontrakt na szkolenie specjalistyczne, który się skończył w połowie lipca tego roku. Został przeniesiony do rezerwy bez niczego. Wojsko się nie interesuje, co syn będzie jadł, za co opłaci rachunki, za co pojedzie do lekarzy. Mieszkamy 30 kilometrów od Koszalina, więc nawet same dojazdy do lekarzy to jest jakiś koszt – dodaje Krzysztof Kuśnierski, ojciec żołnierza.

Bez ubezpieczenia, bez odszkodowania

"Pan Jakub został z dnia na dzień bez środków do życia, mając przed sobą kosztowne leczenie i rehabilitację. Kiedy zaczął dowiadywać się, na jaką pomoc może liczyć ze strony wojska i państwa, pojawił się problem" – zauważa Polsat News. Chodziło o wsparcie finansowe. – Ja już mówiłem mu wcześniej: synu, 30 dni po ustaniu stosunku pracy tracisz uprawnienia zdrowotne. Za co ty się będziesz leczył? Zaczęliśmy szukać. NFZ, ZUS, dzwoniłem do MOPS-u. Jedynie się okazało, że w związku z tym, że w ZUS-ie złożyliśmy wniosek o rentę z tytułu niezdolności do pracy, to już od dnia złożenia wniosku ZUS jakby bierze na siebie odpowiedzialność za leczenie zdrowotne. I w ten sposób odbyła się operacja, za którą nie musieliśmy zapłacić – tłumaczy Krzysztof Kuśnierski.

Matka poszkodowanego wspomina: – Pani w ZUS-ie zaproponowała rentę z tytułu wypadku przy pracy. Po jakimś czasie okazało się, że dostał odmowę, ponieważ wojsko nie płaci ubezpieczenia wypadkowego.

Żołnierze dobrowolnej służby zasadniczej nie podlegają obowiązkowi ubezpieczenia wypadkowego. – I zostałem z niczym. Gdyby nie rodzice, prawdopodobnie bym już wylądował na ulicy. Wojsko udzieliło mi jedynie odpowiedzi, że mogę się starać o jednorazowe odszkodowanie z tytułu wypadku – mówi Jakub.

Sytuacja mężczyzny jest bardzo trudna. "Nie przysługuje mu renta wypadkowa, gdyż zdaniem ZUS-u nie był ubezpieczony. Żeby starać się o odszkodowanie od wojska musi się najpierw wyleczyć, a na to go nie stać" – czytamy.


Czytaj też:
Wróci pobór do wojska? Nawrocki przedstawił swoje stanowisko


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: polsatnews.pl
Czytaj także