Donald Tusk wystąpił w piątek na konferencji prasowej siedzibie firmy PIT-RADWAR w Kobyłce. Premier przedstawił swoją ocenę uczestnictwa Polski w programie SAFE, do którego w jego opinii Polska powinna przystąpić.
SAFE to unijny mechanizm zadłużenia celem finansowania inwestycji militarnych. Chętne państwa UE mogą zaciągnąć pożyczki za pośrednictwem UE. Program jest objęty mechanizmem warunkowości wypłat, podobnie jak przy KPO.
Rząd Donalda Tuska chce zaciągnąć prawie 44 miliardy euro. Kredyt ma być spłacany w euro przez maksymalnie 45 lat. Obowiązywać ma 10-letnia karencja. Większość sejmowa w ekspresowym tempie przyjęła w tym zakresie ustawę. Ponieważ wzięcie pożyczki z Brukseli oznaczać będzie "znaczące obciążenie państwa pod względem finansowym", to zgodnie z art. 89 Konstytucji RP nie może być to dokonane bez zgody ustawowej i podpisu prezydenta RP.
Kredytu z SAFE nie biorą Niemcy. Ambasador Niemiec Miguel Berger obserwował jednak w polskim Sejmie dyskusję posłów nad ustawą wdrażającą program i wyraził niezadowolenie, że pojawiły "zaskakujące kontrowersje". Kiedy sprawa SAFE mocno przebiła się w mediach, przedstawiciele rządu przyznali, że środku z kredytu z UE trafią w ponad 80 proc. do polskiego przemysłu zbrojeniowego, przy czym chodzi o to, że jeśli firma produkuje na terenie Polski, to będzie kwalifikowana jako polska.
Warunkowość SAFE. Tusk: Powinniśmy się cieszyć, że istnieją dodatkowe mechanizmy
Na konferencji premier powiedział, że rząd jest na ukończeniu "wielkiego projektu, który ma zapewnić bezpieczeństwo naszej Ojczyźnie i całej Europie. Mówimy o programie SAFE". Polityk starał się przekonywać, że nie ma dziś ważniejszej sprawy. – Każdy dzień i godzina będą wpływały na bezpieczeństwo Polski. Dlatego kwestia naszych własnych możliwości obronnych jest kluczowa – powiedział.
– Polska dobrze uzbrojona, samowystarczalna i mądrze kooperująca z sojusznikami, to potrzeba numer jeden. Dlatego z taką determinacją mój rząd ruszył do projektowania tego wielkiego programu, jakim jest SAFE – mówił lider KO.
– Program SAFE od początku do końca został zaprojektowany w Polsce. To była nasza inicjatywa, nasza idea, nasza presja. Przekonywaliśmy partnerów w Unii Europejskiej, a nie było to łatwe zadanie, że Unia Europejska musi radykalnie – twierdził polityk. Jak starał się przekonywać, chodzi o to, żeby zwiększyć wysiłki na rzecz obrony państw członkowskich i musimy zacząć generować [...] gigantyczne środki finansowe, aby państwa członkowskie Unii Europejskiej mogły skutecznie zacząć dozbrajać swoje armie.
Jedynym powodem, dla którego mówimy o warunkach korzystania z unijnych pieniędzy, jest zabezpieczenie ich przed korupcją i złym wydatkowaniem. Oczywiście problem praworządności tutaj się pojawia, ale z oczywistych względów. Tylko w kraju, w którym mamy niezależne sądownictwo, sprawną prokuraturę i zabezpieczenia antykorupcyjne, mamy pewność, że te pieniądze zostaną dobrze wydane – powiedział Tusk.
W programie SAFE mówimy o blisko 200 mld zł, z których 80 proc. trafi do polskiego przemysłu obronnego. Ten program to nie tylko dofinansowanie polskiej armii, ale to też wielki zastrzyk możliwości, technologii i pieniędzy do polskiego przemysłu – powiedział lider koalicji rządzącej.
– Powinniśmy się cieszyć z tego, że istnieją dodatkowe mechanizmy, które zabezpieczają wydawanie dużych pieniędzy przed jakimikolwiek pokusami korupcyjnymi – kontynuował Tusk. – Paradoks polega na tym, że ta warunkowość tak krytykowana przez niektórych w Polsce, ona powinna być najbardziej broniona zawsze przez opozycję. [...] To jest realne narzędzie, które pozwala wszystkim kontrolować rządy w kwestii wydawania pieniędzy – dodał.
Przypomnijmy, że to nie opozycja, tylko Bruksela blokowała Polsce wypłatę transz z kredytu KPO kiedy władzę sprawował PiS.
Sobkowiak-Czarnecka: Jak firma produkuje w Polsce, to kwalifikujemy jako polską
Przedstawiciele koalicji rządzącej twierdzą, że ponad 80 proc. pożyczonych pieniędzy będzie wydatkowanych w polskim przemyśle zbrojeniowym, a jego celem nie jest rozluźnianie współpracy z USA. Podnosi, że to najkorzystniejsza oferta na rynku, bo oprocentowana na 3-4 proc. Lista zakupów jest niejawna. Rząd zapowiada, że w ciągu kilku, kilkunastu dni, zostanie częściowo ujawniona. Polska ma zacząć spłacać kredyt po upływie 10-letniej karencji.
W pierwotnych przekazach medialnych przedstawiciele rządu podkreślali, że ponad 80 proc., środków z Unii Europejskiej – początkowo pomijano, że to kredyt – "zostanie wydana w polskim przemyśle zbrojeniowym". Jednak dopytana dokładnie przez dziennikarkę Beatę Lubecką Magdalena Sobkowiak-Czarnecka doprecyzowała i okazało się, że nie do końca tak to wygląda.
– Dla nas to – i o tym mówił pan premier Kosiniak-Kamysz – jeśli firma produkuje na terenie Polski, płaci podatki w Polsce, zatrudnia Polaków, my ją kwalifikujemy jako polską – powiedziała Sobkowiak-Czarnecka.
Prowadząca jeszcze raz poprosiła o jasne doprecyzowanie. – Czyli de facto nie musi mieć polskiego kapitału – zauważyła.
– Nie, ważne, że wpływa na naszą gospodarkę – przyznała otwarcie polityk.
Dodała jeszcze, że chodzi o firmy, które wypełniają założenia mechanizmu SAFE. – Czyli system zarządzania jest w rękach Europejczyków, czyli własność intelektualna co do produktów jest też europejska. Bo tu mamy też szereg uwarunkowań – kontynuowała.
– Czyli de facto to nie musi być polski kapitał – powiedziała Lubecka.
– Nie musi to być firma ze 100-procentowym polskim kapitałem – powiedziała Sobkowiak-Czarnecka podczas audycji w Radio Zet
Czytaj też:
Eksperci przeprowadzili 10 tys. symulacji. Fatalne doniesienia ws. kosztów SAFECzytaj też:
"Niemiecki szwindel". Czarnek ostrzega przed SAFECzytaj też:
Poseł po analizie dokumentacji dot. SAFE: To jest jakieś szaleństwo
