Poseł po analizie dokumentacji dot. SAFE: To jest jakieś szaleństwo

Poseł po analizie dokumentacji dot. SAFE: To jest jakieś szaleństwo

Dodano: 
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Źródło: PAP / Leszek Szymański
"To jest jakieś szaleństwo" - ocenia poseł Grzegorz Płaczek po analizie dokumentów z klauzulą "zastrzeżone" dotyczących SAFE.

Dokumentacja ws. projektów w ramach kredytu SAFE wciąż nie jest jawna. Społeczeństwo, które ma zostać obciążone spłatą pożyczek, wciąż nie wie, na co konkretnie ma zostać wydanych 185 miliardów złotych plus odsetki. Dostęp do materiałów mają parlamentarzyści. Kolejny poseł, który zapoznał się z dokumentacją w mocnych słowach ocenił jej treść.

Dokumentacja SAFE. Płaczek: To szaleństwo

"Jestem na świeżo po szczegółowej analizie dokumentów oznaczonych klauzulą «zastrzeżone», dotyczących wniosku Polski o pomoc finansową w ramach instrumentu SAFE. To jest jakieś szaleństwo!" – napisał po lekturze poseł Konfederacji Grzegorz Płaczek.

"Chaos, uzależnienie się od Brukseli, brak długofalowej wizji i finansowanie polityki na kredyt – kosztem przyszłych pokoleń Polaków. Kolejne zobowiązania, kolejne miliardy długu, brak twardych priorytetów rozwojowych i realnej kalkulacji interesu narodowego, improwizacja, rozdawnictwo (głównie na rzecz Ukrainy) bez jasno określonych celów strategicznych. To nie jest zarządzanie państwem – to dryfowanie bez planu, bez odpowiedzialności i bez elementarnej logiki finansowej! To jest chore" – ocenił parlamentarzysta.

Warunkowość programu

SAFE to unijny mechanizm zadłużenia celem finansowania inwestycji militarnych. Chętne państwa UE mogą zaciągnąć pożyczki za pośrednictwem UE. Program jest objęty mechanizmem warunkowości wypłat, podobnie jak przy KPO. Ostateczne decyzje należą do Komisji Europejskiej. Lista projektów, jakie mają być zrealizowane w Polsce nie jest jawna, choć rządzący zapowiedzieli, że wkrótce ujawnią część z nich.

Tego kredytu nie można zaciągnąć bez zgody prezydenta. Wynika to z Konstytucji

Rząd Donalda Tuska chce zaciągnąć prawie 44 miliardy euro. Kredyt ma być spłacany w euro przez maksymalnie 45 lat. Obowiązywać ma 10-letnia karencja. Większość sejmowa w ekspresowym tempie przyjęła w tym zakresie ustawę. Ponieważ wzięcie pożyczki z Brukseli oznaczać będzie "znaczące obciążenie państwa pod względem finansowym", to zgodnie z art. 89 Konstytucji RP nie może być to dokonane bez zgody ustawowej i podpisu prezydenta RP.

Kredytu z SAFE nie biorą Niemcy. Ambasador Niemiec Miguel Berger obserwował jednak w polskim Sejmie dyskusję posłów nad ustawą wdrażającą program i wyraził niezadowolenie, że pojawiły "zaskakujące kontrowersje". Zapytany przez dziennikarza Polsat News, dlaczego Berlin nie zaciąga tego kredytu, skoro jest tak korzystny, europoseł Ko Borys Budka odpowiedział "No dlatego, że my walczymy o to, by jak najwięcej środków było dla Polski".

Sobkowiak-Czarnecka: Jak firma produkuje w Polsce, to kwalifikujemy jako polską

Przedstawiciele koalicji rządzącej twierdzą, że ponad 80 proc. pożyczonych pieniędzy będzie wydatkowanych w polskim przemyśle zbrojeniowym, a jego celem nie jest rozluźnianie współpracy z USA. Podnosi, że to najkorzystniejsza oferta na rynku, bo oprocentowana na 3-4 proc. Lista zakupów jest niejawna. Rząd zapowiada, że w ciągu kilku, kilkunastu dni, zostanie częściowo ujawniona. Polska ma zacząć spłacać kredyt po upływie 10-letniej karencji.

W pierwotnych przekazach medialnych przedstawiciele rządu podkreślali, że ponad 80 proc., środków z Unii Europejskiej – początkowo pomijano, że to kredyt – "zostanie wydana w polskim przemyśle zbrojeniowym". Jednak dopytana dokładnie przez dziennikarkę Beatę Lubecką Magdalena Sobkowiak-Czarnecka doprecyzowała i okazało się, że nie do końca tak to wygląda.

Dla nas to – i o tym mówił pan premier Kosiniak-Kamysz – jeśli firma produkuje na terenie Polski, płaci podatki w Polsce, zatrudnia Polaków, my ją kwalifikujemy jako polską – powiedziała Sobkowiak-Czarnecka.

Prowadząca jeszcze raz poprosiła o jasne doprecyzowanie. – Czyli de facto nie musi mieć polskiego kapitału – zauważyła.

Nie, ważne, że wpływa na naszą gospodarkę – przyznała otwarcie polityk.

Dodała jeszcze, że chodzi o firmy, które wypełniają założenia mechanizmu SAFE. – Czyli system zarządzania jest w rękach Europejczyków, czyli własność intelektualna co do produktów jest też europejska. Bo tu mamy też szereg uwarunkowań – kontynuowała.

Czyli de facto to nie musi być polski kapitał – powiedziała Lubecka.

Nie musi to być firma ze 100-procentowym polskim kapitałem – powiedziała Sobkowiak-Czarnecka podczas audycji w Radio Zet.

twitterCzytaj też:
Bartoszewicz ws. SAFE: Tusk, Sikorski i Kosiniak-Kamysz przed Trybunał Stanu
Czytaj też:
Kosiniak-Kamysz: Polska jest zwycięzcą tego projektu
Czytaj też:
Prof. Grosse: Manfred Weber precyzyjnie ujął, o co chodzi w SAFE

Źródło: X / DoRzeczy.pl / Radio Zet / Polsat News
Czytaj także