Głośna umowa wciąż nie działa. Polskie służby nie ufają Ukraińcom

Głośna umowa wciąż nie działa. Polskie służby nie ufają Ukraińcom

Dodano: 
Marcin Kierwiński, szef MSWiA
Marcin Kierwiński, szef MSWiA Źródło: PAP
Podpisana przez Polskę i Ukrainę umowa o zwalczeniu przestępczości wciąż nie weszła w życie. Jak wynika z ustaleń mediów, Ukraińcy nie przekazują Polsce danych o przestępcach i kolaborantach. Jednocześnie polskie służby mają ograniczone zaufanie do współpracy z Kijowem.

O tym, że ważą się losy polsko-ukraińskiej umowy o zwalczaniu przestępczości informuje w środę "Rzeczpospolita".

Ważą się losy umowy polsko-ukraińskiej o zwalczaniu przestępczości

Chodzi o dokument podpisany 11 grudnia ubiegłego roku przez ministrów spraw wewnętrznych obu krajów Marcina Kierwińskiego i Ihora Kłymenkę. Sama inicjatywa powstania dokumentu była konsekwencją incydentu z listopada ubiegłego roku, kiedy to dwóch ukraińskich dywersantów próbowało wykleić pociągi pod Lublinem. Po tym, Polska zażądała od Ukraińców przekazywania danych dotyczących przestępców oraz osób współpracujących z rosyjskimi służbami.

Jak wynika z ustaleń gazety, umowa wciąż nie weszła w życie. Aby tak się stało konieczna jest bowiem jej ratyfikacja przez Sejm. Tymczasem służby obu krajów dopiero ustalają szczegóły współpracy. Polskie służby mają mieć jednak ograniczone zaufanie do swoich ukraińskich partnerów w tej kwestii.

Polskie służby "mają ograniczone zaufanie" do Ukraińców

"Polska strona ma ograniczone zaufanie i nie zamierza stronie ukraińskiej udostępniać informacji o rozpoznawanych sabotażystach z ukraińskim obywatelstwem" – czytamy.

Skąd te obawy? – Jedyną służbą w miarę szczelną przed ruskim handlem danymi jest antykorupcyjna NABU, tylko dlatego, że chronią ją Amerykanie, by rozgrywać nią swoje interesy na Ukrainie — tłumaczy w rozmowie z gazetą oficer Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zajmujący się kontrwywiadem. Przestrzega on jednocześnie, że umowa musi określać zasady wykorzystania danych, a polskie służby muszą wiedzieć, jakie są źródła przekazywanych danych i ich wiarygodność, aby uniknąć sytuacji fałszywych oskarżeń.

Tymczasem, jak zapewnia "Rzeczpospolitą" Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, w umowie zawarte zostały "bezpieczniki", których celem jest zagwarantowanie, że "żadna ze stron nie otrzyma bezwarunkowego dostępu do zasobów sąsiada, co w pełni chroni naszą suwerenność".

Czytaj też:
Konflikt z Ukrainą? Jak uniknąć czarnego scenariusza
Czytaj też:
Akty dywersji w Polsce. Interpol wydał czerwone noty
Czytaj też:
46 rosyjskich paszportów u Ukraińca mieszkającego w Polsce. ABW bada sprawę


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Opracowała: Anna Skalska
Źródło: Rzeczpospolita
Czytaj także