Podczas rozmowy na antenie Radia Maryja Jarosław Kaczyński potwierdził, że decyzja w sprawie przyszłego kandydata na premiera została już podjęta. – Nie powiem, o kogo chodzi, ale ten wybór został już dokonany – zaznaczył prezes PiS. Jak dodał, nazwisko zostanie ogłoszone publicznie podczas zgromadzenia partyjnego. Wcześniej kandydaturę ma poznać komitet polityczny Prawo i Sprawiedliwość. – Sądzę, że to jest termin nieodległy, ale musimy go liczyć w tygodniach. To już tylko parę tygodni. Sądzę, że w marcu ta sprawa będzie już zupełnie jasna – zapowiedział.
Portal tysol.pl donosi, że "prezes poszukuje kandydata na premiera, który byłby 'czysty' – wolny od partyjnych obciążeń, a jednocześnie sprawdzony w boju. Sukces Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich 2025 roku udowodnił, że wyjście poza bezpośredni, skostniały krąg partyjny to skuteczna droga do zwycięstwa. Skoro udało się w Belwederze, dlaczego miałoby się nie udać w Kancelarii Premiera?".
Jarosław Kaczyński ma chcieć powtórzyć manewr z Karolem Nawrockim. "Wtedy prezes PiS zagrał va banque, stawiając na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej i nie oglądając się na głosy krytyki płynące ze środka swojego ugrupowania" – czytamy.
Jest nazwisko. "Polityk nowej generacji"
W przypadku kandydata na premiera, Jarosław Kaczyński ma myśleć o Zbigniewie Boguckim, obecnym szefie Kancelarii Prezydenta. "Wcześniej wojewoda zachodniopomorski i poseł, wydawać się ma prezesowi kandydatem skrojonym idealnie pod potrzeby nowej ery, która w PiS się właśnie zaczyna. Bogucki zaimponować miał czymś, czego wielu 'starym wyjadaczom' brakuje: merytoryczną odwagą. To on stał się twarzą oporu przeciwko polityce rządu" – wskazuje w swoim tekście Andrzej Gajcy.
W kuluarach o Boguckim mówi się, że jest "politykiem nowej generacji". Oznacza to, że jest kompetentny i ma wyraziste poglądy, ale nie jest zajadł. "Jest kompetentny, doświadczony administracyjnie, a jednocześnie niekojarzony bezpośrednio z najbardziej kontrowersyjnymi decyzjami poprzednich rządów PiS, dla którego walka o centrum jest równie ważna jak obrona prawego skrzydła. Ponadto w zamyśle prezesa PiS to właśnie Bogucki ma być tym, który jest wstanie pogodzić frakcje. Jako polityk wywodzący się ze struktur, ale obecnie związany z Pałacem, stanowić ma naturalny pomost między różnymi ośrodkami władzy na prawicy" – donosi tysol.pl.
Nieoficjalnie wiadomo, że prezes Jarosław Kaczyński miał już osobiście sondować Boguckiego w sprawie objęcia roli kandydata na premiera w wyborach parlamentarnych. Co ciekawe, polityk miał podziękować za zaufanie, wskazując jednocześnie, że ogłoszenie takiej decyzji na dwa lata przed wyborami może być przedwczesne. Szef KPRP obawia się "spalenia" swojej kandydatury.
"Co więcej, plan ten napotkać miał także pewien opór w samym Pałacu Prezydenckim. Entuzjazmu nie wykazać miał sam prezydent Karol Nawrocki, który pytany o to podobno przez samego Jarosława Kaczyńskiego również miał być dość wstrzemięźliwy. Dla głowy państwa Bogucki stał się bowiem filarem kancelarii, człowiekiem od zadań specjalnych, którego prezydent nie chce tracić, a na pewno nie w tak wczesnej fazie swojej prezydentury, która się przecież dopiero zaczęła" – czytamy.
Czytaj też:
Prezydent zawetował ustawę o KRS. Oświadczenie NawrockiegoCzytaj też:
"Formacja wprost prorosyjska". Kaczyński mocno o partii Brauna
